Publicystyka

Dramatyczna sytuacja bezdomnych w Łodzi

W połowie stycznia na ulicach Łodzi odbyła się akcja liczenia bezdomnych. Wolontariuszom udało się dotrzeć do 1.196 bezdomnych, z czego 73 proc. przebywało w schroniskach i noclegowniach, a 27 proc. to osoby spotkane na ulicach, dworcach, w pustostanach, klatkach schodowych i innych miejscach. Problem bezdomności nie jest obcy łódzkim narodowcom, którzy już jakiś czas temu zwrócili uwagę na trudną sytuację tych ludzi.

W ostatnim czasie środowiska narodowe, tj.: Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska, Niklot wspiera schronisko dla bezdomnych przy ul. Nowe Sady dostarczając dary zebrane wśród swoich działaczy. Akcja ta daje możliwość rzetelnego zapoznania się z rzeczywistymi przyczynami i problemami związanymi z bezdomnością.

Wbrew obiegowej opinii, alkoholizm nie jest jedyną przyczyną tego zjawiska. Część osób trafia na ulicę z powodu rozpadu małżeństw, bezrobocia, bankructwa firm, przeinwestowania, niemożności spłacania kredytów, chorób, eksmisji, opuszczenia zakładów karnych i domów dziecka. Szczególnie ta ostatnia przyczyna jest tragiczna, gdyż placówki wychowawczo-opiekuńcze nie uczą dzieci jak radzić sobie w dorosłym życiu. Być może dlatego bezdomnymi stają się osoby coraz młodsze. Zarówno na Nowych Sadach jak i przy ul. Szczytowej najmłodsi pensjonariusze mają po 18 lat. Mimo, iż alkoholizm jest najbardziej rzucającą się w oczy przyczyną, część podopiecznych staje się alkoholikami dopiero po tym, gdy trafi na ulicę. W placówce są też osoby, które mają zatrudnienie, a tylko nocują w schronisku, jednak ich status uniemożliwia oficjalne zatrudnienie.

W obecnej sytuacji wyrwanie się z bezdomności jest praktycznie niemożliwe. Udaje się to tylko nielicznym. Liczba bezdomnych cały czas rośnie, a zjawisko to jest maskowane przez wysoką śmiertelność i małą rzetelność spisów. Według nieoficjalnej opinii pracowników schroniska spisem objęte jest tylko 50-70% bezdomnych, gdyż odbywa się on jedynie w schroniskach, pustostanach i innych stałych miejscach „zamieszkania”. Nieobjęci spisem są bezdomni koczujący na klatkach, działkach, kanałach itd. W placówce na Nowych Sadach przebywa na stałe około 200 podopiecznych, tyle samo jest przy ul. Szczytowej. Ponadto w Łodzi działa również schronisko dla kobiet z dziećmi przy ul. Kwietniowej 2/4. 

Dramatyczna sytuacja bezdomnych w Łodzi winna się stać kwestią priorytetową dla władz naszego miasta. Na razie jednak, nie mogąc liczyć na odzew z tej strony, łódzcy narodowcy zapewniają, że jest to pole dla ich działalności.

Piotr Bednarek

Ruch Narodowy

2 KOMENTARZE

  1. I słusznie, bo dla narodowca dobro jego narodu (całego narodu)powinno być celem najwyższym. Żal, że obecna władza dba tylko o własne dupska, interesy światowych koncernów i dobro poszkodowanych w Holokauście.

  2. Pomoc pomoca. Wiekszasc bezdomnych nawet nie mysli podjecia sie obojetnie jakiej pracy by stanac na nogi. Moze zamiast dawac im caly czas rybe dajmy im wedke i niech nad ta ryba popracuja. Trzeba nadnimy duzo pracowac by zmienic ich tok myslenia ze wszystko stracone. Musza odzyskac nadzieje na lepsze jutro i wtedy latwiej bedzie wyciagac ich z ubustwa.

Komentarze są wyłączone.

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers