Publicystyka

A „kto napisze naszą historię”?

W zeszły weekend, w łódzkim centrum handlowym Sukcesja, klienci mogli wziąć udział w castingu na statystów do nowego filmu dokumentalnego o Holokauście. Wymogi: szczupła sylwetka, „charakterystyczna” twarz, ciemne oczy i włosy. Film zatytułowany „Kto napisze naszą historię?” ma przybliżyć historię getta warszawskiego. To jednak Łódź posłuży za plan filmowy. Zdjęcia rozpoczną się już w maju. Producentką filmu jest siostra samego Stevena Spielberga, Nancy. Najwidoczniej jednak nawet słynne nazwisko nie wystarczyło, by zgromadzić dostateczne środki – Polski Instytut Sztuki Filmowej „dorzucił” 200 tys. złotych. Tymczasem „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego czeka na realizację od dwóch lat.

„Siostra Spielberga nakręci w Łodzi film o warszawskim getcie” – pisze Dziennik Łódzki. Pomysłów na miejsce zdjęć jest wiele: łódzkie ulice, łódzkie kamienice… Złośliwi twierdzą, iż to pewnie przez to, że Łódź wciąż przypomina wojenną ruinę. Ale nasze miasto nie lubi malkontentów – w końcu niecodziennie gości ekipę filmową prosto z Hollywood! Jednak nawet nazwisko „Spielberg” nie wystarczyło, by zgromadzić dostateczne środki – Polski Instytut Sztuki Filmowej „dorzucił” 200 000 złotych.

Nie chodzi nawet o fakt, że główny bohater filmu, Emanuel Ringelblum, to zasłużony działacz syjonistyczny, członek młodzieżówki marksistowskiego odłamu Poalej-Syjon, zwolennik światowej rewolucji pod przewodnictwem ZSRR (bo tylko ta miała zapewnić powstanie Izraela). Film jest przecież o jego bohaterstwie podczas wojny i dokumentowaniu Zagłady (Oneg Szabat, „Archiwum Ringelbluma”). No i o jego tragicznej śmierci z rąk Niemców (owszem, Niemców). W takich momentach przypomina mi się, jak na łamach „Liberte!”, historyk(!) Michał Augustyn wspominał ojca Maksymiliana Kolbe jako „wydawcę antysemickich gazet”, który wprawdzie oddał życie za współwięźnia w Auschwitz – ale uwaga! – „jednak za Aryjczyka!”

Ten specyficzny gatunek filmowy – bo tak już można chyba mówić o filmach podejmujących temat Holokaustu – musi być dla reżysera nie lada wyzwaniem. Powstało już bowiem tyle kasowych produkcji, że ciężko przebić „konkurencję”: „Pianista”, „Chłopiec w pasiastej piżamie”, „Lista Schindlera”, „Wszystko jest iluminacją”, „Wybór Zofii”, „Pamiętnik Anny Frank”, „Korczak”, „Syn Szawła”, „Biegnij, chłopcze, biegnij”, „W ciemności” i inne. Prawdziwa uczta kinomana. Dziwić może jednak pokrętna logika części entuzjastów tego typu kina: <Nie chcemy kolejnego kiczowatego, bogoojczyźnianego gniota o wojennym cierpieniu Polaków. Ale chętnie wspomożemy film o Zagładzie Żydów>. Cóż – co kto lubi. Tylko czemu z funduszu Polskiego Instytut Sztuki Filmowej?

Choć film jeszcze nie powstał, to już wiadomo, że dzieło pojawi się na światowych festiwalach i w szkołach, w celach edukacyjnych. Nam zaś pozostaje dalej trwać w zachwycie, że to właśnie Łódź gości filmowców z Hollywood – jakiż to powód do dumy! Czekamy na efekt końcowy – oby nie było powodu do wstydu. Mam nieodparte wrażenie, że my, Polacy wszyscy jesteśmy trochę „statystami” w tym filmie.

Marta Niemczyk

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers