Publicystyka

Aleksander Krejckant: Stefan Michnik zbrodniarz nieskazany

W wieku niespełna 92 lat zmarł Stefan Michnik – stalinowski kat, zbrodniarz sądowy. Człowiek, który z ogromną lubością skazywał patriotów podczas nielegalnych procesów w latach 1952-1953. Jak sam wspominał: „sądził, że służy swojemu krajowi”.

IPN odnotował, że Michnik był odpowiedzialny za 93 zbrodnie przeciwko ludzkości. Jako wojskowy sędzia, a potem adwokat, nie posiadał wykształcenia prawniczego.

Legitymował się ukończonym w ekspresowym tempie kursem w Oficerskiej Szkole Prawniczej – szkole dla usłużnych „cyngli” czerwonego terroru. W latach stalinowskich zrobił oszałamiającą karierę w strukturze wojskowego sądownictwa. W uznaniu „zasług” mianowany na stopień kapitana. Był także dobrowolnym i pobierającym wynagrodzenie, tajnym współpracownikiem Urzędu Bezpieczeństwa o pseudonimie „Kazimierczak” oraz tajnym informatorem i rezydentem Informacji Wojskowej (struktura kontrwywiadowcza podległa sowieckiemu Smierszowi).

Za zwalczanie „odchylenia nacjonalistycznego” w PZPR podziękowała mu ekipa towarzysza „Wiesława”, którą tępił z wielkim zapałem. Po odwilży październikowej Stefan Michnik został przeniesiony w stan spoczynku, pracował jako adwokat i redaktor w wydawnictwie MONowskim. Do 1968 roku żył i pracował spokojnie, nie tracąc przywilejów. W 1969 roku wyjechał do Szwecji, w której zmarł nigdy nie ponosząc choćby najmniejszych konsekwencji swoich zbrodni.

Pozostanie, już na zawsze, wyrzutem sumienia systemu sprawiedliwości III RP i organów ścigania IPN, które nie były wstanie osądzić jego i innych zbrodniarzy, jak Helena Wolińska.

W mediach informacja o śmierci Michnika jest opisywana w skrajnie różny sposób. Onet pisze o nim jako o „działaczu komunistycznym”, jakby była mowa o jakimś szeregowym sekretarzu POP w spółdzielni mleczarskiej w Pcimiu Dolnym.

Podkreśla się, że wspierał działanie opozycji demokratycznej w PRL, a o zbrodniach wspomina się na samym końcu notki, rozmywając odpowiedzialność i podając, że Michnik był „podejrzany”. Cyrk na kółkach.

Nie jest to jakieś wielkie zaskoczenie, bo wiadomo że dla demokratów Zygmunt Bauman był przede wszystkim sympatycznym dziadkiem, znanym i szanowanym naukowcem, który zbłądził przez chwilę w młodym wieku. Ale to wiadomo: „to nie dobra jest, po co o tym pisać, po co o tym mówić”.

Adam Michnik czyli przyrodni brat Stefana umieścił w swoim szmatławcu notkę, która stanowi podsumowanie optyki zdziadziałych elit. Dla nich Stefan Michnik to tragiczny idealista, uwiedziony przez zbrodniczy totalitaryzm, który popełnił błąd, ale później współpracował z Radiem Wolna Europa, pisał dla paryskiej „Kultury”, wspierał opozycję itd.

Jak powszechnie wiadomo, wszystko przed „ale” nie ma znaczenia.Dla innych, jego ofiar, które skazywał na śmierć lub więzienie prawda o Stefanie Michniku jest prostsza i nie wymaga niuansowania.

Michnik to ucieleśnienie czystego zła, morderca, zaczadzony fanatyk, który uciekł przed sprawiedliwością i do ostatnich dni śmiał się w twarz wszystkim tym, którzy liczyli że zostanie osądzony.

Pamiętam scenę z filmu „Humer i inni” Aliny Czerniakowskiej, który oglądałem jako licealista, w której starszy pan śmiał się słuchając zeznań szlochających rodzin ofiar ubeckich przesłuchań. Tym starszym panem, sympatycznym dziadkiem był Adam Humer, sadysta i kat ubecki, który nawet nie udawał, że jest mu przykro, pomimo upływu czasu, zmiany systemu w Polsce.

Taki jest prawdziwy obraz tych zwyrodnialców, którym tak wiele wybacza się w duchu pojednania. Dlatego tylko jedno może zrobić normalny człowiek, kiedy widzi takiego potwora w ludzkiej skórze i jego obrońców – ha tfu!

Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company