Łódź

Alkoholowo – taksówkowe problemy „Pietryny”

Ulica Piotrkowska od jakiegoś czasu jest poligonem dla różnego rodzaju pomysłów, dywagacji, czy dyskusji. Niedawno na szerokie wody wypłynął pomysł Straży Miejskiej w Łodzi. Sama Straż oficjalnie przyznaje się do inicjatywy, jednak niektórzy twierdzą, że źródła trzeba szukać także w magistracie.

Straż Miejska chce aby na Piotrkowskiej obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu po godzinie 22 w … sklepach. Pomysł ten wywołuje dosyć duży sprzeciw wśród właścicieli sklepów z alkoholem, bowiem to właśnie oni najbardziej odczują jego konsekwencje. Złośliwi natomiast sugerują, że wszystko może być wynikiem „lokalnego porozumienia” z pewnymi właścicielami lokali na Piotrkowskiej. O co może chodzić ? Nocne sklepy z alkoholem są konkurencją dla pubów, w których przez to sprzedaje się mniej alkoholu. Właściciel, co zrozumiałe, woli aby to w jego knajpie klient zostawił gotówkę.

Zostawmy jednak złośliwych, jaki sens ma usuwanie sklepów nocnych z Piotrkowskiej, czy nawet z całego centrum? Przepis ten nie zmniejszy liczby osób pijanych na naszej reprezentacyjnej ulicy. Dlaczego? Lokalny konsument napojów alkoholowych i tak się w nie zaopatrzy, tylko w innym miejscu. Przyjedzie na Piotrkowską już pod „wpływem”. Argument o trzeźwości, tutaj zadziała tylko przez chwilę, ponieważ, delikwent nauczy się, że alkohol musi kupić poza centrum.

Drugą sprawą, która obala argument przeciwdziałaniu alkoholizmowi, jest to, że w knajpach, tak jak do tej pory, alkohol będzie się lał strumieniami, mało tego, jeszcze większymi, bo część klientów zrezygnuje z wędrówek w poszukiwaniu „źródełka” (sklep nocny), by dodać sobie jeszcze większego rauszu, za niższą cenę.

Trzecia sprawa to kwestia tzw. „picia w bramach” czy w innych zakamarkach naszej Piotrkowskiej. Problemem nie są sklepy nocne, ale kultura picia w Polsce oraz, co moim zdaniem najważniejsze, sytuacja ekonomiczna i życiowa wielu Łodzian, którzy w taki sposób „radzą” sobie z zaistniałą rzeczywistością w naszym mieście. Zresztą, jest przecież odpowiednie prawo, wystarczy egzekwowanie przepisu o zakazie spożycia alkoholu w miejscu publicznym. Abstrahując już od słuszności tego przepisu, to rolą policji i straży miejskiej jest pozbycie się amatorów picia „pod chmurką”.

Piotrkowska, co tu ukrywać, jest ulicą „imprezową”, gdzie gęstość klubów czy pubów jest największa w Polsce! Piotrkowska żyje z alkoholu, który w weekendy jest sprzedawany w takich ilościach, że nie dziwmy się, iż nasze województwo przoduje w jego spożyciu. Jeżeli straży miejskiej zależy na tym, aby było mniej pijących na Piotrkowskiej, to niech zacznie usuwać też lokale i dyskoteki. Wtedy może rzeczywiście Piotrkowska stanie się wyłącznie deptakiem, również w nocy. Ale to zmieni tylko tyle, ze w innych miejscach ludzie będą pili alkohol.

Dosyć „ciekawy” pomysł ma natomiast Hanna Zdanowska. Pragnie „wyrzucić” taksówki z Piotrkowskiej. Taksówkarze będą mieli, nie tak jak do tej pory, 10 minut na czekanie na ulicy na klienta, ale tylko minutę!
Co to oznacza? Więcej mandatów, kłótni i awantur, gdy podchmielony klient do taksówki dotacza się w czasie przekraczającym 60 sekund. Co wtedy? Mandat płaci taksówkarz czy klient? Interesujące może być również szukanie taksówek w bocznych ulicach centrum, gdzie podejrzewam, wiedząc jak wygląda zabezpieczenie tych ulic, może się ono skończyć, znacznie większą ilością pobić i kradzieży niż na omonitorowanej Pietrynie. O co więc chodzi? To wie tylko nasza ukochana Pani Prezydent, a może nie wie i to jest chyba w tym najtragiczniejsze…

S.H

foto: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ulica_Piotrkowska

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company