Historia i Kultura Publicystyka

Bartosz Florek: Kościół, Naród i Państwo – o dziele Romana Dmowskiego słów kilka



Globalna pandemia koronawirusa, a ściślej: jedna z jej konsekwencji w postaci przymusu pozostania w domach, przyniosła nam wszystkim wiele wolnego czasu – tak wiele, że należy spędzić go jak najlepiej tylko się da. Jednym z wartościowych sposobów spędzenia czasu jest czytanie książek, dlatego też poniżej zostało omówione niezwykle cenne dzieło jednego z ojców polskiej niepodległości i idei narodowej – Romana Dmowskiego. Mowa tu o publikacji pt. „Kościół, Naród i Państwo”, która jest uznawana za jeden z najważniejszych elementów dorobku intelektualnego tego wielkiego Polaka. Zapraszamy do lektury!

Rozprawa Romana Dmowskiego Kościół, Naród i Państwo została wydana w 1927 roku i ukazała się wówczas w cyklu Wskazania programowe Obozu Wielkiej Polski. Dzieło to jest podzielone na pięć rozdziałów:

  1. Wolnomularstwo w walce z Kościołem i religią
  2. Narody katolickie i protestanckie
  3. Nacjonalizm w krajach katolickich
  4. Religia w życiu narodów
  5. Polityka Polski – jako kraju katolickiego

Rozprawa ta przyczyniła się w dwudziestoleciu międzywojennym do powrotu polskiej młodzieży do wiary katolickiej. Po śmierci Romana Dmowskiego watykańska gazeta L’Osservatore Romano doceniła Jego zasługi, opisując Go w następujący sposób: „Ś.p. Roman Dmowski, wielki wychowawca młodych pokoleń, wielokrotnie w ostatnich czasach podkreślał, że pojęcia polskości i katolicyzmu są nierozerwalnie ze sobą związane. Dlatego też radosny objaw spontanicznego nawrotu młodzieży polskiej do wiary katolickiej jest w znacznej mierze Jego zasługą”.

I. Wolnomularstwo w walce z Kościołem i religią

W pierwszym rozdziale ojciec polskiego nacjonalizmu na początku stawia tezę, że zagadnienie roli Kościoła w życiu państw i ludów przybierało rozmaitą, a niekiedy bardzo ostrą postać w różnych okresach dziejów średniowiecznych i nowożytnych. Stwierdza, że jego najbardziej niebezpieczna i równie skomplikowana faza zaczęła się w XVIII wieku, gdzie postawiono znak zapytania nad rolą już nie Kościoła, lecz religii w życiu jednostki, rodziny i narodu. Okres ten postawił sobie za wartość nadrzędną jednostkę i jej szczęście – na ziemi – pojęte w hedonistyczny sposób, albowiem jako możliwie największą sumę przyjemności. Jednocześnie oznaczało to do dążenia uzyskania jak największej liczby praw, przy jak najmniejszej liczbie obowiązków i usunięciu na drodze życia jednostki tego, co ją krępuje przy używaniu tego życia. Za hamulec tego wszystkiego została uznana religia, a jego unieszkodliwienie stało się jednym z głównych celów XIX wieku. Można tu dostrzec pewne podobieństwa wskazujące na to, że wszystko to wpisuje się w ideologię liberalną, głoszącą prymat interesów jednostki i postawieniu jej wolności za wartość nadrzędną.

Następnie autor głosi, iż źródła walki z religią, która trwa od połowy XVIII w., mogą być w pełni wyjaśnione wyłącznie, gdy ściśle zbadana zostanie kwestia roli organizacji masońskich w tejże walce. Zauważa on, że walka przeciwko religii w skrajnej oraz brutalnej postaci rozwinęła się jedynie w krajach katolickich, zatem jest ona wymierzona w Kościół Katolicki i jest ona w pewnym sensie dalszym ciągiem reformacji. Wspomniane zostaje także to, że loże masońskie są szczególnie silne w państwach protestanckich, z Anglią i Ameryką na czele, które nie poszły na wojnę z protestantyzmem, lecz oddziałują wewnątrz niego przez duchowieństwo, czego efektem jest m.in. górowanie bezreligijności społeczeństw protestanckich nad katolickimi. Niekiedy próby oddziaływania wolnomularstwa od wewnątrz stosowane są również wobec Kościoła Katolickiego.

Efektem walki masonerii z katolicyzmem było odpadanie od Kościoła lub co najmniej zobojętnienie religii coraz liczniejszych jednostek. Działania ruchu antyreligijnego były efektywne głównie wobec mężczyzn: kobiety, które generalnie miały konserwatywny światopogląd, mało mu ulegały, wychowując dalej swoje dzieci w duchu religijności. Z czasem i jednak kobiety zaczęły ulegać antyreligijnym prądom: mnożyły się rodziny, wychowujące swoje potomstwo bez religii. Dmowski opisuje, iż w walce tej nie chodziło o oddanie umysłów ludzkich np. nauce, lecz o zastąpienie jednej religii drugą – masońską.

W dalszej części lider Obozu Wielkiej Polski omawia wpływ religii lub bezreligijności na duchowy rozwój ludzi oraz ich wartość moralną. Porusza on temat propagowanego często poglądu, że na pewnym etapie inteligencji człowiek nie potrzebuje religii do tego, by być moralnym i popierania tej opinii przykładami niewierzących osób, które niejednokrotnie dawały przykład postępowania – zauważa on, że przy wygłaszaniu takiego zdania pomijana jest kwestia, iż takie osoby były prawie zawsze wychowywane w duchu religijności. Roman Dmowski zauważa potem, iż jednostki, wychowane bez religii lub w formalnym do niej stosunki, przedstawiają formację moralną całkiem nową, odcinającą je wyraźnie od reszty społeczeństwa. Wśród tych ludzi spotykano pojedyncze przypadki nawrócenia i wyjątkowej gorliwości religijnej, lecz znacznie częściej spotykany jest cynizm, wyzucie z wszelkiej moralności, a także niezdolność do mocnej wiary w cokolwiek oraz poświęcenia czegokolwiek ze swojego egoizmu. Zauważając, że osoby te podążają przez życie bez wyraźnego celu, autor rozprawy określił ich mianem chodzących po ziemi trupów.

Na koniec poruszona została kwestia Kościoła Katolickiego, który stanowi wychowawcę instynktów moralnych w narodach europejskich, kształtując przez pokolenia dusze człowieka – podkreślona zostaje fundamentalna rola tego wychowawcy w następującym cytacie: „oderwanie tej duszy [człowieka] od gruntu, który on w niej położył, czyni ją liściem zerwanym z drzewa, oddaje ją na łaskę przychodzących to z tej, to z innej strony powiewów, które ją w końcu wpędzają w jakąś kałużę. Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickiego gruntu, to są, „les deracines”, skazani na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie.”

II. Narody katolickie i protestanckie

Autor na starcie zauważa, że mimo iż mówi się wiele o istocie narodu oraz charakterze więzów duchowych, wiążących ludzi w jeden naród, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak wielką rolę katolicyzm i Kościół Katolicki odegrały w wytworzeniu tych więzów. Poruszane są zasługi Kościoła dla narodów dzisiejszych, który – oprócz wychowania moralnego – był organizatorem państwa (z tego względu, że jego przedstawiciele byli jedynymi oświeconymi ludźmi), a także propagatorem wielkiego dziedzictwa Rzymu oraz jego cywilizacji i prawa rzymskiego.

O zasługach Kościoła jeszcze bardziej uświadamia historia Polski: był on główną siłą, dążącą do zjednoczenia państwowego w czasach rozbicia dzielnicowego. Autor omawia też kwestię roli Reformacji w Polsce, która stanowiła zagrożenie w postaci rozbicia religijnego na liczne sekty, a od rozbicia narodowego na skutek rozbicia właśnie religijnego uratowała nas reakcja katolicka. Wymowna jest też fundamentalna rola Kościoła w czasach zaborów w obronie polskiej tożsamości narodowej. Niezwykle ważną rolę religii katolickiej Roman Dmowski podkreśla w poniższym cytacie:

Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.”

Potem autor zauważa, że ówczesne czasy były okresem triumfu narodów protestanckich. Owa wyższość nad narodami katolickimi miała różne źródła: nie tylko w położeniu geograficznym i dostępności zasobów naturalnych, lecz także w tym, iż siłę narodów katolickich rozbijała walka masonerii przeciw Kościołowi, gdzie narody protestanckie nie były w stanie wojny z wolnomularstwem i przy wyzwoleniu spod władzy duchowej Rzymu, co dało im pełną swobodę działania, rozpętując do skrajności ich egoizm narodowy i nieprzebieranie w środkach walki.

Potęga społeczeństw protestanckich wywierała wpływ na społeczeństwa katolickie, ponieważ tam gdzie ktoś imponuje innym, niezawodnym wynikiem jest naśladownictwo. W tym przypadku imponująca była potęga gospodarcza i polityczna, a także bogactwo i kultura materialna.

III. Nacjonalizm w krajach katolickich

W tym rozdziale autor omawia zjawisko nacjonalizmu w państwach katolickich, które jego zdaniem jest jedną z najbardziej skomplikowanych i jednocześnie interesujących reakcji na przewagę narodów protestanckich. Zauważa, że występuje ono w tym samym czasie (koniec XIX wieku) w aż trzech krajach: Francji, Włoszech i Polsce i że ruchy nacjonalistyczne wyrosły z potrzeby chwili, a nie sekciarstwa: dowodzi to na przykładzie Polski, w której ruch narodowy stanął w opozycji do moralizowania zaborcy (polegającego na biernym potępieniu jego brutalnej przemocy), przeciwstawiając siłę wrogów siłą własną, wydobywając jak największą energię narodu w celu walki o jego byt.

Autor uważa, że ruchy nacjonalistyczne powstały tylko w krajach katolickich z prostego powodu: kraje protestanckie takich ruchów nie potrzebowały, ponieważ te narody w wyniku Reformacji rozpętały swój egoizm narodowy, nieprzebierając w środkach walki z innymi narodami, przez co owa walka była bezwzględna. Ponadto zauważa, iż głębokie wyznawanie zasad wypływających z Ewangelii, które istnieją w katolicyzmie, koliduje z bezwzględnym egoizmem narodowym, nieprzebierającym w środkach w walce. Roman Dmowski dostrzegał też, że ówcześnie narody protestanckie osiągnęły już apogeum swojej potęgi i widoczne są oznaki jej zmierzchu (m.in. osłabienie życia duchowego, wygodnictwa oraz rozkładu w wyniku wybujałego materializmu), natomiast w społeczeństwach katolickich zaczynała się zjawiać nowa wiara w swoje siły i rolę dziejową – rozwój świadomości, że to dzięki katolicyzmowi narody na nim oparte czują swoją siłę moralną, miał swoje efekty w postaci zwrotu członków narodów katolickich ku religii.

Lider Obozu Wielkiej Polski stwierdza na koniec, że im bardziej narody katolickie zaczną zdawać sobie sprawę, że w inspirowaniu się protestantami tkwi wielkie niebezpieczeństwo, tym szybciej nastąpi odrodzenie ducha katolickiego.

IV. Religia w życiu narodów

Autor na początku stawia tezę, że uwolnienie się od pojęć, które zostały ówczesnym pokoleniom katolickim narzucone podczas okresu walki z religią oraz odpowiednie zrozumienie roli religii w życiu jednostki, rodziny oraz narodu, prowadzi do zrozumienia roli Kościoła w narodzie i w państwie. Dalej pisze, że naród, oparty na katolicyzmie musi dbać o to, by prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi i by jego młode pokolenia były wychowywane w duchu wiary, z czego wszystkiego wynika potrzeba ścisłej współpracy Kościoła i państwa. Potem przypomina, że państwami katolickimi są te, w których naród jest katolicki, jakkolwiek mniejsza lub większa część ich ludności może należeć do innych wyznań. Omawia też głoszącą przez wiek XIX zasadę, że religia stanowi prywatną sprawę jednostki, wskazując na to, iż jest to także sprawa nie tylko poszczególnego człowieka, lecz także rodziny i narodu.


V. Polityka Polski – jako kraju katolickiego

Ostatni rozdział został rozpoczęty następującym stwierdzeniem faktu:

Państwo polskie jest państwem katolickim.
Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim.


Pisząc dalej, autor głosi, że z tego stanowiska wynika gwarantowanie przez prawo państwowe swobodę wyznania, ale religią panującą, której zasadami kieruje się ustawodawstwo państwa, jest religia katolicka i Kościół Katolicki jest wyrazicielem strony religijnej w funkcjach państwowych. Przypomina, że mamy wśród naszego narodu niekatolików, którzy bardzo dobrze spełniają obowiązki względem narodu, lecz rozumieją, że Polska jest krajem katolickim i dostosowują do tego faktu swoje postępowanie. Dalej główny ojciec polskiej idei narodowej podkreśla następującą kwestię:

Wielki naród, jak już było gdzie indziej powiedziane, musi nosić wysoko sztandar swej wiary. Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władze jego państwa nie noszą go dość wysoko, i musi go dzierżyć tym mocniej, im wyraźniejsze są dążności do wytrącenia mu go z ręki.

W następnej części Roman Dmowski omawia bankructwo podstaw, na których oparte zostało życie naszej cywilizacji wśród narodów w niej przodujących. Zauważa, że takie momenty już w historii świata miały miejsce i zawsze znamionowały je rysy wspólne, bez względu na warunki czasu i miejsca: upadek wiary i myśli (zanik twórczości), smaku (górowanie brzydoty nad pięknem), rozkład dyscypliny moralnej, upadek obyczajów i rozpowszechnianie się różnego rodzaju zabobonów. Po omówieniu tego zagadnienia pisze dalej, iż reakcja, rodząca się w Polsce i innych krajach katolickich, musi szybko postąpić, jeżeli ma ocalić nasz naród. Zauważa jednocześnie, że wolnomularstwo, które w poprzednim okresie dziejów zyskało ogromne wpływy, utraciło swoją siłę duchowej atrakcyjności z tego względu, że z środowisk masońskich nie wypływa już żadna idea, a dotychczasowe bankrutują: natomiast sami masoni tracą w nie wiarę.
Na samym końcu wyraża opinię, że polityka narodu katolickiego musi być szczerze katolicka, to znaczy, że religia, jej rozwój i siła musi być uważana za cel, że nie można jej używać za środek do innych celów, nic wspólnego z nią nie mających. Podkreśla też, że polityka jest rzeczą doczesną, a religia w życiu narodów jest najwyższym dobrem, które dla żadnego innego celu nie może być poświęcane.


Powyżej omówioną publikację można przeczytać pod następującym linkiem:
https://narodowcy.net/roman-dmowski-kosciol-narod-i-panstwo/

Mimo, że rozprawa „Kościół, Naród i Państwo” została opublikowana ponad 90 lat temu, jej treść jest w większości aktualnej również dzisiaj. Pan Roman udowodnił w niej, że katolicyzm jest fundamentem polskości, bez którego ona przestanie istnieć. Pamięć o tym fakcie jest szczególnie ważna w dzisiejszych czasach, gdzie środowiska lewicowo-liberalne różnymi sposobami próbują dokonać marginalizacji Kościoła i wiary katolickiej. Mając świadomość, że zaraza koronawirusa uniemożliwia wielu z nas uczęszczanie na niedzielną Mszę Świętą, warto w ramach dalszego pogłębiania swojej wiary sięgnąć po „Kościół, Naród i Państwo”… oczywiście pamiętając też o Piśmie Świętym!

Autor: Bartosz Florek



Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers