Łódź

Bauman znów autorytetem?!

Tym razem na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym Uniwersytetu Łódzkiego, podczas uroczystej inauguracji roku akademickiego. Wystąpienie nosiło tytuł „Indywidualizm w XXI w.”, a przygotował je jeden z profesorów uczelni. Już w pierwszych zdaniach swojego wystąpienia pan profesor powołał się na „wybitnego, polskiego socjologa” – Zygmunta Baumana.

Wykładowca snuł refleksje nad różnymi rodzajami indywidualizmu, szczególnie w ujęciu postmodernistycznym, a więc dziedzinie bliskiej rozważaniom Baumana oraz charakterystyką „jednostki” (człowieka scharakteryzował jako „suwerenne indywiduum”). Prowadzący wykład profesor wróżył „rewizję tożsamości narodowej” i narodziny „etosu społeczeństwa suwerennych jednostek”. Jednostki miałyby ulec „denacjonalizacji”, czyli zatraceniu poczucia przynależności narodowej. Wykładowca zapowiedział możliwy upadek państw-narodów dowodząc „zbędności tożsamości narodowej”. W miejsce państw narodowych miałyby powstać regiony, których rząd działałby na zasadzie usługodawcy – interakcja między jednostką a rządem opierałaby się na zasadzie relacji klient-sprzedawca usług. Im bardziej atrakcyjna oferta usług w danym regionie, tym większa chęć jednostki do zamieszkania w danym regionie. Nie ma tam miejsca na poczucie wspólnoty, przywiązania, świadomości wynikającej z historii i poczucia tożsamości. W obronie wykładowcy należy przyznać, że wywód miał charakter jedynie analizy zjawisk i teorii, a profesor nie ustosunkował się do nich i nie narzucał słuchaczowi stosunku do przemian społecznych.

Zygmunt Bauman – człowiek, dla którego komunizm był „kontynuacją Oświecenia” posłużył jako źródło refleksji na uczelni wyższej w „wolnej” Polsce. Ów „wybitny polski socjolog” urodził się 1925 roku w Poznaniu, w rodzinie żydowskiego kupca. Po wybuchu II Wojny Światowej Bauman zamieszkał w ZSRR. Tam też ukończył 10-letnią szkołę i wstąpił do Komsomołu. Po dwóch latach studiów został zmobilizowany do Milicji Obywatelskiej w Moskwie. W 1945 roku objął stanowisko zastępcy dowódcy ds. polityczno-wychowawczych w 5. samodzielnym batalionie ochronnym w Bydgoszczy. W tym samym roku podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”. Ukończył Akademię Nauk Politycznych z jeden z najlepszych uczniów. Studiował w Szkole Partyjnej przy Komitecie Centralnym. Do Polskiej Partii Robotniczej przyjęty w styczniu 1946 roku, w PZPR od momentu jej powstania. W 1947 roku został Starszym Inspektorem Wyszkolenia Polityczno-Wychowawczego. Bardzo szybko objął stanowisko szefa Wydziału I. Zarządu Polityczno-Wychowawczego, następnie stanowisko szefa Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym. Służył w stopniu majora.

„Jako Szef Wydziału Polityczno-Wychowawczego operacji bierze udział w walce z bandami. Przez 20 dni dowodził grupą, która wyróżniła się schwytaniem wielkiej ilości bandytów. (…) Wyróżnia się nieprzeciętnymi zdolnościami zarówno w przyswajaniu sobie wiedzy, jak i w umiejętnościach propagandowych i agitacyjnych. W zagadnieniach politycznych zajmuje bardzo prawidłowe stanowisko. Bardzo wnikliwy i spostrzegawczy w analizie politycznej, szczególnie czujny na błędy ideologiczne.”

Oto fragment wniosku skierowanego do Ministra Bezpieczeństwa Publicznego o zatwierdzenie kandydatury Baumana na stanowisko Szefa Oddziału Propagandy i Agitacji Zarządu Politycznego Komitetu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wniosek podpisany został przez Juliusza Hübnera (właść. Dawida Szwarca) – Bohatera Związku Radzieckiego, dowódcy KBW. Zygmunt Bauman po latach bagatelizował swoją rolę w KBW – specjalnym oddziale wojskowym tropiącym bohaterów podziemia niepodległościowego, porównując działalność w KBW do walki z terroryzmem! Owi „bandyci” to żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych czy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W tym samym wniosku czytamy:

„(…) Mjr BAUMAN ma przed sobą poważną perspektywę naukową.”

Istotnie, jak się okazało Zygmunt Bauman miał przed sobą poważną perspektywę naukową. Po wojnie studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie został asystentem Juliana Hochfelda – innego „wybitnego socjologa-marksisty” żydowskiego pochodzenia. Na Wydziale Filozofii Zygmunt Bauman wykładał… marksizm. W 1954 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, a 1960 roku uzyskał stopień naukowy doktora habilitowanego nauk humanistycznych w dziedzinie socjologii, za pracę pt. „Klasa, ruch, elita. Studium socjologiczne dziejów angielskiego ruchu robotniczego.” Po wyjeździe z Polski w 1968 roku, wykładał na Uniwersytecie w Tel-Awiwie i Hajfie, następnie w Leeds. Dziś uznawany jest za jednego z twórców koncepcji postmodernizmu (ponowoczesności, płynnej nowoczesności, późnej nowoczesności). Niektórzy powołują się na niego także jako na specjalistę teorii kultury.

W 2011 roku Bauman straszył, że jeśli Europa nie przyjmie w ciągu następnych 30 lat co najmniej 30 milionów imigrantów, to stanie w obliczu kryzysu demograficznego, który doprowadzi do „upadku cywilizacji europejskiej”. Nie trzeba być wybitnie wykształconym by zauważyć, że jeśli do Europy przybędzie 30 milionów odmiennych kulturowo emigrantów to – przy obecnym stanie demografii – nie będziemy mieli już w Europie do czynienia z cywilizacją europejską. Tego pan profesor zdaje się nie dostrzegać.

Interesującym jest fakt, że media, które krzyczały najgłośniej o „skandalu” podczas wizyty Baumana we Wrocławiu, w 2014 roku milczały, gdy Peter Walsh z University of Cambridge zarzucił Baumanowi plagiat, który ten popełnił w książce „Does the Richness of the Few Benefit Us All?” (2013). Chodziło o cytaty z różnych stron internetowych, w tym również Wikipedii (!). Bauman potwierdził wykorzystywanie prac innych autorów bez podania źródeł, lecz nie widział w tym niczego złego. To dopiero skandal!

Niestety, komunistyczny zbrodniarz dla wielu pozostaje autorytetem naukowym, co gorsza – chlubą polskiej nauki. Przypomnijmy, że przy okazji szumu medialnego związanego z „przywitaniem” Baumana przez narodowców z Wrocławia na uczelni, media głównego ścieku nawet się nie zająknęły na temat dawnych „osiągnięć” Zygmunta Baumana czy jego „pracy” w Korpusie Bezpieczeństwa. A szkoda.

Niektórzy wykładowcy Uniwersytetu najwidoczniej nie wyciągnęli wniosków ze słynnej wizyty Baumana we Wrocławiu. Prowadzący nieszczęsny wykład podczas inauguracji akademickiej w Łodzi dodał w swoim wystąpieniu, iż dziekan Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego zaprosił niedawno Zygmunta Baumana do Łodzi. Czy możemy zatem spodziewać się Baumana na Uniwersytecie Łódzkim? Okaże się niebawem.

Marta Niemczyk

Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers