Publicystyka

„Bycie Polakiem to również zobowiązanie względem naszej wspólnoty” – wywiad z Krzysztofem Tudujem

Lada chwila odbędą się wybory do europarlamentu. Jesteśmy świadkami spełniającego się marzenia wielu Polaków – ugrupowania na prawicy jednoczą się i wspólnie idą w wyborach. Mowa tu o Koalicji ProPolskiej (Jakiś czas temu poznaliśmy jej oficjalną nazwę – Konfederacja KORWiN Liroy Braun Narodowcy), w skład której wchodzą Ruch Narodowy, partia KORWiN (wcześniej Wolność), Pobudka Grzegorza Brauna, Skuteczni Piotra Liroya-Marca, środowisko ProLife na czele z Kają Godek, Federacja Dla Rzeczypospolitej Marka Jakubiaka oraz środowiska kresowe.
Wywiad przeprowadzamy z jednym z przedstawicieli Konfederacji. Jest nim nowo wybrany II wiceprezes Ruchu Narodowego.
Wywiad przeprowadza Bartosz Florek z Krzysztofem Tudujem.

NŁ. Z miejsca gratuluję Panie Krzysztofie awansu na II wiceprezesa Ruchu Narodowego i życzę Panu jak najwięcej sukcesów w działaniach na rzecz Polski. Czym się Pan dotychczas zajmował w ramach działalności w Ruchu Narodowym i jakie są teraz Pana nowe obowiązki jako II wiceprezes RN?

K.T. Dziękuję, awans traktuję jako jeszcze większe zobowiązanie wobec organizacji, w której z przyjemnością służę. Dotychczas zajmowałem się rozbudową struktur Ruchu Narodowego w Zarządzie Głównym RN, jako pełnomocnik Prezesa RN. Rozwój struktur wygenerował nowe obowiązki, tj. organizację szkoleń. Podstawowych dla kandydatów i nowych członków RN oraz specjalistycznych dla osób już zaangażowanych, które chcą swoje kompetencje zwiększać wspólnie z koleżankami i kolegami. Ponadto animuję zawiązanie nowych zespołów krajowych w ramach RN oraz pracuję nad umocnieniem dotychczas funkcjonujących. Krótko mówiąc, do rozbudowy struktur doszedł rozwój już utworzonych i większe wsparcie przywództwa w zakresie zarządzania nowoczesną organizacją.


Niedawno w Warszawie miała miejsce konferencja bliskowschodnia. Jak ją Pan ocenia? Jakie przyniosła i ewentualnie przyniesie ona w przyszłości skutki dla Polski?

Oceniam krytycznie organizowanie międzynarodowej konferencji przez USA, na terenie Polski. Polska powinna być faktycznym, a nie tylko teoretycznym, gospodarzem konferencji i w takich sytuacjach reprezentować polski interes. Krytycznie oceniam również niezaproszenie Iranu do stołu rozmów. Polacy znajdowali się już w historii, w sytuacji, w której uczestnicy międzynarodowej konferencji podejmowali decyzje dotyczące Polski, nie mieli prawa głosu. Wyglądało to w moim odczuciu jak namawianie się kilku państw, by wspólnie dokonać napaści zbrojnej na Iran. Polska powinna być neutralna i dbać o swoje sprawy, a nie przesadnie wysługiwać się sojusznikowi. Z pewnością pogorszyło to już nasze stosunki z Iranem. Prezes RN Robert Winnicki zorganizował konferencję bliskowschodnią, traktując sprawę relacji z Iranem i problematykę bliskowschodnią w sposób taki jak należy. Zachęcam do zapoznania się z ciekawymi wystąpieniami jakie miały tam miejsce.



Mniej więcej w tym samym czasie, gdy miała miejsce wspomniana konferencja, z ust między innymi osób takich jak Benjamin Netanjahu, czy też Andrea Mitchell, padły słowa oczerniające naród polski. Jak w Pana opinii rząd Polski powinien na te wypowiedzi zareagować i czy obecna reakcja jest odpowiednia?

Ten przykład, jak i cała polityka zagraniczna obecnej dyplomacji pokazuje, że brakuje zdecydowania i pewności siebie po polskiej stronie. Izrael jest bliskim sojusznikiem USA, a PIS polską politykę zagraniczną, widzi tylko w spełnianiu wszystkich oczekiwań Amerykanów. Dość spolegliwości. Zmiana ministra spraw zagranicznych nie przyniosła żadnej oczekiwanej zmiany jakościowej.


Już w przeszłości wielokrotnie miały miejsce wypowiedzi, które obarczały Polaków winą za Holocaust. Jak Pan myśli, dlaczego pewne środowiska i osoby z nimi związane próbują fałszować historię?


Dla realizacji własnych interesów politycznych. Nie dla każdego zasady cywilizacji łacińskiej takie jak prawda historyczna coś znaczą.


Podczas konferencji w pewnym momencie sekretarz stanu USA Mike Pompeo wezwał stronę polską do „poczynienia postępów w zakresie kompleksowego ustawodawstwa dotyczącego restytucji mienia prywatnego dla osób, które utraciły nieruchomości w dobie Holocaustu”. Zdaniem bardzo wielu osób jest to nawiązanie do ustawy 447. Czy widzi Pan jakieś zagrożenie dla Polski w związku z tą ustawą?


Oczywiście jest to sytuacja groźna. Ja się nie martwię tym, że ktoś chce nas naciągnąć na pieniądze. Duże pieniądze. Nie ma to bowiem oparcia ani w polskim porządku prawnym, ani w prawie międzynarodowym. Formułowanie wprost takich oczekiwań wskazuje, jak Stany Zjednoczone traktują Polskę. Mnie najbardziej martwi fakt, że spolegliwość obecnej ekipy rządzącej może naprawdę doprowadzić do tego, że utworzą jakieś wewnętrzne prawo, dające tym nieuzasadnionym roszczeniom podstawy. Słabych i miękkich można łatwo naciągnąć. Tylko to ryzyko powinno powodować masowy odpływ elektoratu do formacji, takiej jak nasza, które stawiają polski interes narodowy na pierwszym miejscu.


30 marca bieżącego roku ma miejsce VI pielgrzymka środowisk narodowych na Jasną Górę. Czy będzie Pan w niej uczestniczył?


Planuję być. Dobrze jest pamiętać o kontekście duchowym naszych zmagań. Pokłon organizacji narodowych przed Królową Polski jest czymś zupełnie naturalnym i pożądanym. Jest to również wyraz tysiącletniego związku polskości z Chrystusem Zbawicielem. Wielu żołnierzy narodowego podziemia walczyło i ginęło z ryngrafami na mundurze i modlitwą na ustach. Dziś oddajemy życie Ojczyźnie, służąc jej, poświęcając czas i podejmując wysiłek. Przypomnienie sobie właściwych priorytetów w trakcie Wielkiego Postu, będzie z pewnością bardzo owocne.


W maju odbędą się wybory do europarlamentu. Jak wygląda obecna sytuacja Koalicji Propolskiej? Co jest jej celem? 


Koalicja Propolska jest obecnie w końcowej fazie rozbudowy przed wyborami do PE. Nazwana została Konfederacją, co bardzo dobrze oddaje prawdziwą istotę tego politycznego ruchu. Skonfederowane różne środowiska i nurty, zachowujące swoją tożsamość i struktury, mają utworzyć taran, który spowoduje przebudowę polskiej sceny politycznej. Najpierw wprowadzi do PE prądy radykalnie uniosceptyczne. Dające wyraz dezaprobaty, względem budowy europejskiego socjalizmu – wymarzonego przez Spinellego – czy, jak RN, mówiące wprost – pora na #PolExit. Następnie wchodząc z hukiem do polskiego parlamentu, wypełniając misję antysystemowego buntu, jakiej nie podołała formacja Kukiz15, przewróci okrągły stół. Rozkruszy beton POPISU spod sztandarów „my waszych nie ruszamy, wy naszych nie ruszajcie”. Wszystko po to, by umocnić się i aktywnie stawić czoła różowemu walcowi marksizmu kulturowego, który jak widzimy na przykładzie warszawskim, coraz odważniej wyciąga ręce po nasze dzieci. A także, by zatroszczyć się o bezpieczeństwo i wydolność państwa polskiego oraz zabezpieczyć sytuację międzynarodową przez mądrze stosowaną politykę wielowektorową, o której piszemy w naszym programie.


Często wiele osób nie odróżnia Ruchu Narodowego od innych organizacji narodowych takich jak Obóz Narodowo-Radykalny czy też Młodzież Wszechpolska. Czym RN różni się od tych organizacji i co jest waszym wspólnym mianownikiem?


Najłatwiej powiedzieć, że wszystkie wymienione organizacje tworzą współczesny polski obóz narodowy czy ruch narodowy (z małych liter). Oczywiście nie tylko one, dodać należy ZŻ NSZ, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości i mniejsze organizacje działające na szczeblu regionalnym czy lokalnym odwołujące się do polskiej idei narodowej. Dla jasności dodam, polskiego chrześcijańskiego nacjonalizmu. Ruch Narodowy jest partią polityczną. Pozostałe organizacje mają formę stowarzyszeń. Warto dodać w tym miejscu rzecz unikatową, czyli historię narodzin Ruchu Narodowego – jako formacji politycznej. Gdy MW i ONR zaczęły współpracę w ramach obchodów święta niepodległości, szybko się okazało, że to porozumienie dało asumpt wielu niezrzeszonym polskim patriotom, do manifestacji przywiązania, do polskiej niepodległości. Niewiarygodny sukces inicjatywy Marsz Niepodległości na przestrzeni ostatnich lat jest tego najlepszym dowodem. RN urodził się właśnie na tym marszu i przytłaczająca większość aktualnych członków w tym marszu uczestniczyła. Reasumując, RN podejmuje ciężar wyzwań politycznych, dlatego rozbudowujemy struktury i uczestniczymy w zmaganiach wyborczych. Taka jest nasza specjalizacja, a z innymi organizacjami łączy nas odwołanie do idei narodowej i współpraca.


Jakby Pan miał przekonać osoby, które zobaczą ten wywiad do działalności na rzecz Polski w ramach Ruchu Narodowego, to jakby Pan to zrobił?


Przedstawiam argumenty. Bycie Polakiem to również zobowiązanie względem naszej wspólnoty. Sytuacja wymaga tego, aby działać, są współczesne bitwy do stoczenia i nikt tego za nas nie zrobi. Podejmujemy zorganizowany wysiłek, grupowo, nie pojedynczo. Łatwo można wesprzeć, wziąć w tym udział. Samymi lajkami w profilach społecznościowych Polski nie naprawimy. Siedzeniem w wygodnym fotelu komentatora również. Istotne jest to, że szlachetnych osób o przekonaniach polskich i gotowych do poświęceń jest w Polsce wiele. Wiem to, bo regularnie podróżuję, spotykając wszędzie naszych ludzi. Jako Ruch Narodowy mamy ambicję, by przełamać atomizację i nieufność takich osób. Uzasadnioną historycznie. Tworzymy organizację ogólnopolską, rozwijamy nasze przedstawicielstwa za granicą. Mamy plan działania na najbliższe lata. Jesteśmy konsekwentni. Po prostu jak przystało na narodowców jesteśmy w działaniu, a nie w teorii, w planach, czy marzeniach… Nie prosimy by ludzie do nas dołączali. Jeśli powyższe i inne podobne argumenty nie przekonują, to znaczy, że szukamy kogoś innego.


Pozwolę sobie jeszcze wrócić do ustawy 447. W odpowiedzi na antypolskie wypowiedzi prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz rozpoczął ogólnopolską kampanię przeciw roszczeniom żydowskim. Jak Pan ocenia tę inicjatywę? Czy Ruch Narodowy wesprze tę kampanię?


Dobrze, że ktoś w poważny sposób podjął ten temat, organizując skoordynowaną kampanię. Jest paląca potrzeba podnoszenia poziomu świadomości Polaków. Brak świadomości politycznej to jedna z głównych przyczyn tego, w jakim miejscu jesteśmy jako państwo. RN ustami swojego Prezesa Posła Roberta Winnickiego stanowczo wyraził swój sprzeciw w tej sprawie. Z pewnością można liczyć, że RN wprowadzając swoją reprezentację do Europarlamentu i do polskiego Sejmu tej sprawy nie odpuści. Obecnie jesteśmy skupieni na zmaganiu rejestracyjnym, zbieramy potężne ilości podpisów w całym kraju, by zarejestrować nasz komitet wyborczy i jednocześnie rozpoczęła się kampania wyborcza do PE. Urok obozu narodowego jest właśnie taki, że wiele akcji się wzajemnie przenika i toczy równocześnie, będąc w różnych koordynacjach.


Czy chciałby Pan na koniec coś przekazać osobom, które zobaczą ten wywiad?

Miejmy odwagę pracować nad sobą i chętnie nawiązywać współpracę z innymi osobami, realizując przyświecające nam wizje. W momencie jak tego dobrze się nauczymy, to uporządkowanie Polski będzie tylko kwestią czasu. Niestety pierwszy przeciwnik, jakiego musimy pokonać, to nasza własna słabość. Brak determinacji, brak odwagi i królowa polskich wad, czyli niestałość. Podkreślam więc regularnie wagę długoterminowego zaangażowania, bo jest ona warunkiem sięgania po duże sukcesy. Zanim husarz wziął udział w zwycięstwie pod Kircholmem czy Wiktorii Wiedeńskiej, musiał spędzić dużo czasu, ćwicząc samego siebie i ćwicząc z innymi. To nie jest smutny wyrok, tylko dobra wiadomość. Wiemy, którędy wiedzie nasza droga do zwycięstwa.

Dziękuję za udzielenie wywiadu.

Please follow and like us:
Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company