Publicystyka

Chrześcijaństwo w Syrii

W czasie, gdy większość Europy nie słyszała nawet o chrześcijaństwie, w stolicy Syrii Damaszku istniała już znacząca wspólnota tej religii założona przez św. Pawła Apostoła, który przybył tam i działał w połowie I wieku n.e. Niedługo potem w mieście chrześcijaństwo wyznawało już większość obywateli, a następnie stało się ono źródłem nawrócenia dla mieszkańców całego kraju. Dopiero arabskie podboje w VII w. zmieniły ten stan, by prymat wiary dać islamowi, co trwa do dziś.

Obecnie chrześcijanie w Syrii stanowią mniej niż 10% społeczeństwa i jest ich coraz mniej za sprawą działań Państwa Islamskiego, a wcześniej popieranych przez Zachód rebeliantów, którzy dążąc do obalenia władzy prezydenta al-Asada wywołali w kraju wojnę domową. Jak wszyscy wiedzą IS charakteryzuje się skrajną brutalnością wobec osób o innym wyznaniu i dąży do ich całkowitego wyniszczenia. W swoim bestialstwie członkowie Państwa Islamskiego nie mają żadnych hamulców: gwałty oraz wszelkiego rodzaju morderstwa i tortury (rażenie prądem, palenie żywcem, ukrzyżowania, obdzieranie ze skóry, obcinanie kończyn) stosowane są również wobec zarówno najmłodszych dzieci, jak i starszych osób, nierzadko specjalnie na oczach najbliższych. To wszystko, co dla nas jest szokujące i niewyobrażalne jest dniem powszednim na terenach kontrolowanych przez Państwo Islamskie. Należy zwrócić uwagę na to, że owe tereny (obecnie duża część Syrii oraz Iraku) stale się powiększają. Gdy obszar, na którym od pokoleń stoi chrześcijański dom z dnia na dzień stanie się częścią Państwa Islamskiego, wtedy rodzinę z tego domu czeka pewna śmierć, nierzadko w potwornych mękach. Niedawno członkowie IS wkroczyli do Palmiry, miasta w środkowej Syrii, niedługo później na ulicach w całym mieście leżały setki, dosłownie setki zwłok z odciętymi głowami, a dziś europejscy „kolekcjonerzy” kupują w Wiedniu i Monachium zrabowane bezcenne dzieła sztuki z tego historycznego miasta zasilając skarbce islamskich bojowników. Dla syryjskich chrześcijan ucieczka z tego piekła nie jest prosta – z jednej strony islamiści wciąż powiększający kontrolowane przez siebie terytorium, z pozostałych stron szczelnie zamknięte granice przez sąsiadujące z Syrią kraje w obawie właśnie przed terrorystami.

Wyścig z czasem

Próby ratowania syryjskich chrześcijan podjęła się w Polsce Fundacja Estera, która dąży do sprowadzenia około 1,5 tysiąca osób do naszego kraju. Prowadzona przez Miriam Shaded Fundacja samodzielnie zbiera fundusze, szuka poparcia wśród organizacji charytatywnych, kościołów, przedsiębiorców, zwykłych ludzi, polityków. Można by mówić o niezwykle pomyślnym przebiegu tych działań, gdyby nie… ostatnia wymieniona grupa. Nie chodzi bynajmniej o fundusze, bo te już są, zostały zebrane przez Fundację. Pochodzą z różnych źródeł (Fundacja nigdy nie wyszła z inicjatywą „państwowej” pomocy finansowej dla Syryjczyków jak niektórzy utrzymują) tylko o zwykłe, ale niezbędne kwestie formalne, aby Syryjczycy mogli tu przyjechać. Najpierw obiecano pomoc „w przyszłym roku”, co w praktyce oznaczałoby zostawienie tych ludzi na pewną śmierć, ale później podczas konferencji prasowej premier Ewa Kopacz obiecała przyjęcie „60 rodzin na początek”. Jednak biurokracja dała o sobie znać i zaczęły się największe w tej historii schody: absurdalny proces ubiegania się tych ludzi o polskie wizy (m.in. podróż do sąsiedniego Libanu, a później długotrwałe weryfikacje). To przecież trwa, a czas jak wiadomo działa na niekorzyść Syryjczyków. W momencie wtargnięcia członków IS na tereny zamieszkane przez chrześcijan ci ostatni zostaną wymordowani. Jest to zatem istny wyścig z czasem, walka o możliwość ucieczki tych ludzi przed śmiercią i cierpieniem. Wyścig, który miejmy nadzieję zakończy się jak najszybciej i syryjscy chrześcijanie otoczeni zostaną przez życzliwych im współwyznawców, zamiast żądnych ich wyniszczenia bojowników IS. Zachęcamy zatem do wspierania Fundacji Estera, a także promowania i popierania jej działań w opisanej kwestii, w tym także podpisywanie petycji http://citizengo.org/pl/signit/22759/view

„Think different”

Niestety, w społeczeństwie pojawia się wiele, (ale nie większość) głosów przeciw sprowadzaniu tej grupy do Polski. Głosy te jednak nierzadko cichną w momencie przybliżenia tematu. Polacy częściej są skłonni pomagać, aczkolwiek bezwzględne mieszanie z błotem oraz agresywne i nieuzasadnione komentarze w stosunku do syryjskich chrześcijan na pewno nie są czymś przyjemnym dla tych ostatnich. Głównym powodem głośnego „nie” jest uzasadniony lęk przed muzułmańskimi imigrantami połączony z uderzającą niewiedzą w kwestiach mniejszości, które obok nich żyją. W Europie (a nasze społeczeństwo nie jest tu wyjątkiem) powszechnie patrzy się na teren Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu (oczywiście pomijając Izrael), jako na jednolity islamski obszar. Efektem takiego stanu rzeczy jest brak zdolności (również chęci?) oddzielenia jakże brutalnych oprawców od ich ofiar, dlatego że zdarzyło im się mieszkać na tym samym obszarze. Często uderza totalny brak ogólnej świadomości o istnieniu środowisk chrześcijańskich i niearabskich w krajach zdominowanych przez muzułmanów (jakby chrześcijaństwo nie miało prawa przetrwać w tej konfrontacji), a przecież każde z tych środowisk może się pochwalić odrębną, często bogatą i ciekawą historią oraz kulturą. Nierzadko środowiska te najwięcej wniosły na zamieszkujących je terenach, co jest widoczne chociażby w zachowanych obiektach kultury materialnej. Przykładem może być tu rdzenna ludność Egiptu, potomkowie budowniczych piramid – chrześcijańscy Koptowie, a także Berberowie z Afryki Północnej, których część niestety poddała się islamizacji. Dodatkowym czynnikiem generującym mylne i niczym nieusprawiedliwione łączenie obydwu grup jest przypadkowe nałożenie się w czasie możliwości sprowadzenia (ratowania życia) Syryjczyków z rozmowami (próbami narzucenia przez Unię) o „ugoszczeniu” tożsamych z wymienionymi wcześniej oprawcami Afrykańczyków, masowo szturmującymi południowe granice Europy. Ci drudzy to prawie zawsze czarnoskórzy muzułmanie, mężczyźni, przyciągani przez europejski dobrobyt. Nie uciekają przed śmiercią , wprost przeciwnie, pokonując morze na łodziach otwarcie przyznają, że wyrzucali z nich kobiety oraz chrześcijan skazując ich na pewną śmierć. W tym zgiełku głosy rzeczywiście prześladowanych zdają się cichnąć, a ich zdławianie dopełnia islamska dominacja w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, i dzieje się to również w świadomości Europejczyków. W konsekwencji, co przeraża, pakuje się do jednego worka radykalnych islamistów – terrorystów z ISIS oraz ich ofiary, tudzież syryjskich chrześcijan. A trzeba zauważyć, że ci ostatni najbardziej doświadczają bestialstwa ze strony muzułmanów, podczas gdy autorzy głośnego sprzeciwu znają je wyłącznie z mediów.

513847

Syria Lent Feature

copicchristians

Kamil

Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers