Łódź Publicystyka

Co dalej z tą Łodzią?

Jesienią tego roku przewidziane jest zakończenie większości wielkich inwestycji w naszym mieście. Nie ulega wątpliwości, że Łódź zmieni się pod kątem infrastruktury drogowej, kolejowej czy tramwajowej. Władze miasta oraz poszczególni ministrowie zapewniają, że po zakończeniu tych inwestycji Łódź „ruszy do przodu” i nawiąże do czasów swojej świetności, kiedy królował tutaj przemysł włókienniczy. Czy na pewno wszystkie inwestycje pozwolą wyjść z dołka, czy może jeszcze bardziej dobiją i tak już zadłużone miasto?

Dworzec Łódź Fabryczna

Jeden z największych dworców w Polsce posiada nowoczesną infrastrukturę oraz podziemne perony. Pytanie tylko, czy jest on potrzebny? Od kilku lat można zauważyć, że coraz mniej ludzi podróżuje pociągami, ponieważ mimo w miarę przystępnych cen, warunki w większości pojazdów odbiegają od komfortowych. Jedynym rentownym połączeniem jest Łódź-Warszawa, dzięki któremu ludzie podróżują do pracy i z powrotem. Problem polega na tym, że całą komunikację na tej trasie przejął z powodzeniem dworzec Łódź Widzew będący aktualnie w trakcie rozbudowy. Tak więc czy na pewno potrzebny nam tak ogromny dworzec w centrum miasta? Jedynym wyjściem mogącym zapewnić jego przydatność byłoby przekopanie tunelu do Łodzi Kaliskiej, tak aby więcej połączeń ogólnopolskich przejeżdżało przez Łódź, zamiast ją omijać. Istniałaby wtedy minimalna szansa, że z dworca zacznie korzystać więcej osób. Jednakże wykop tunelu pochłonąłby kolejne miliony złotych, mógłby napotkać na swojej drodze przeciwności takie jak cieki wodne, spowodować zawalenie bądź zniszczenie wielu zabytkowych kamienic, pod którymi przebiegałaby trasa tunelu.

Inwestycja będzie totalną porażką. Będzie ją można w delikatnym stopniu uratować, o ile władzom miasta uda się wywalczyć bezpośrednie połączenia z Łodzi do wszystkich stron Polski.

Trasa W-Z

Na chwilę obecną podobno największa taka inwestycja w Polsce. Trasa mająca łączyć dwa najbardziej wysunięte osiedla na wschód i zachód Łodzi, czyli Retkinię oraz Olechów. Sama idea słuszna, zakłada bowiem, że osoby chcące wjechać do centrum powinny podróżować innymi (górnymi) drogami, natomiast chcące po prostu przejechać przez miasto – innymi (dolnymi). Problem polega na tym, że taka koncepcja zostanie zrealizowana jedynie na niewielkim odcinku miasta, czyli od ulicy Włókniarzy do Kilińskiego, dalej będzie to normalna droga miejska, ze światłami i skrzyżowaniami. Dlatego też traci to sens, ponieważ koszt całej inwestycji jest niebotycznie wielki, a czas zaoszczędzony na przejazd przez miasto będzie wynosił zaledwie kilka minut. Podczas realizacji projektu do sieci tramwajowej zostanie podłączone także osiedle Olechów, na które dotychczas dojeżdżały jedynie autobusy. Strategia władz miasta jest zrozumiała – poprzez to chcą ścieśnić obszar miejski. Najpierw powinno się jednak zorientować, jakie zdanie w tej sprawie mają mieszkańcy. Zdecydowana większość osób żyjących na Olechowie ceni sobie panującą tam ciszę i spokój, z tego też powodu zdecydowali się tam zamieszkać. Tramwaj, który – choćby najnowocześniejszy – wytwarza sporo hałasu oraz wzmożony ruch miejski spowodowany dojazdem do autostrady (patrz dalej), w znacznym stopniu ten spokój zakłóci.

Podsumowując całą trasę W-Z „pomysł dobry, wykonanie fatalne”.

Obwodnice miasta oraz inne drogi

Przede wszystkim na wschodzie miasta powstaje brakujący odcinek autostrady A1 (tak, tej samej, która miała być gotowa na Euro 2012). Wreszcie jest szansa, że ruch tranzytowy zostanie wyprowadzony z Łodzi, bez konieczności walk i kłótni z sąsiednimi miastami. Problemem pozostaje to czy będzie to odcinek płatny. Jeśli tak nadal bardziej opłacalne będzie jechać przez miasto niż płacić kosmiczne sumy na kilkunastokilometrowa autostradę.

Aby skorzystać z drogi, najpierw trzeba na nią wjechać. O ile ktoś podróżuje z północy lub południa Polski – nie będzie miał problemu, bo na A1 znajdzie się wcześniej. Jeśli jednak będzie dojeżdżał z okolic Łodzi, najprawdopodobniej czeka go przebijanie się przez zatłoczone łódzkie ulice (Rokicińska, Pomorska). Brak jest planu dojazdowego do tej autostrady, który nie kolidowałby z ruchem miejskim (poza trasą Górna). Dodatkowym problemem są tory kolejowe. Obecnie we wschodniej części miasta są tylko dwa możliwe przejazdy, najbliższy jest przy ulicy Widzewskiej i Niciarnianej. Powoduje to ogromne korki na tych drogach, a po zakończeniu budowy dworca Łódź Fabryczna, kiedy ruch pociągów będzie wzmożony, prawdopodobnie jeden tunel na Niciarnianej nie wystarczy. Potrzebna jest budowa jeszcze minimum jednego bezkolizyjnego przejazdu.

Swego czasu wzniesiono pomysł, który forsował Ruch Narodowy, aby przedłużyć ulicę Puszkina i stworzyć w okolicy dworca Łódź Widzew estakadę na wzór tej przy Łodzi Kaliskiej. Niestety, choć władze najpierw pomysł uznały za słuszny, po pewnym czasie temat ucichł. Widocznie nie opłacał się on „finansowo”. Nie tak jak trasa W-Z.

Mieszkańcy i przedsiębiorcy

Mieszkańcy Łodzi są coraz bardziej zmęczeni ciągłymi utrudnieniami, zmieniającymi się objazdami, hałasem i brudem. Wszyscy zapewne by to przetrwali, może nawet i bez marudzenia, gdyby inwestycje były realizowane etapami, na przykład: najpierw dworzec, potem koleje, potem W-Z itd. Władze naszego miasta stwierdziły najwidoczniej „po co czekać” i sparaliżowało całe miasto naraz. Najgorsze jest to, że cierpią na tym lokalni przedsiębiorcy. Ruch Narodowy stara się walczyć o prawa polskich przedsiębiorców i zachęcać do kupowania u nich, zamiast w wielkich marketach. Jak mamy przekonywać łodzian, skoro pod sklepami trwają rozkopy. Nie ma gdzie zaparkować auta, bo na parkingach stoją maszyny budowlane. Czasami wręcz nie ma jak dojść do sklepu suchą nogą.

Coraz więcej osób wybiera duże supermarkety. Ich właścicieli stać nie tylko na kupno działki pod sklep, ale także na miejsca parkingowe. Na podobne luksusy nie mogą sobie pozwolić mali i średni przedsiębiorcy. Efekty tego widać coraz wyraźniej w Śródmieściu, gdzie duża ilość sklepów jest zamykana z powodu straty klientów. Co gorsza, ten trend się nie odwróci, ponieważ prawa rynku mówią, że gdy klient przyzwyczai się do kupowania w jednym miejscu i jest z tego zadowolony, to raczej nie zmieni przyzwyczajeń. Dla sklepów w centrum miasta blado wygląda nie tylko teraźniejszość, ale i przyszłość.

Podsumowując uważam, że obecne inwestycje, a najbardziej ich harmonogram i brak wsparcia władz dla poszkodowanych przedsiębiorców spowodują pogłębianie się emigracji z Łodzi. Miasto wyremontowane może będzie wyglądać pięknie, może będzie bardzo nowoczesne, ale nie będzie miało najważniejszego – mieszkańców, którzy będą chcieli w nim żyć. Już teraz ogromna ilość ludzi wyprowadza się poza granice Łodzi i nie zamierza wracać do niej nawet po remontach. Mam nadzieję, że mylę się w moich przekonaniach, lecz analiza obecnej rzeczywistości jest niestety przykra. Pozostaje liczyć na to, że w przyszłości osoby odpowiedzialne za upadek naszego kochanego miasta zostaną z tego rozliczone.

Przemysław Kicowski

2 KOMENTARZE

Komentarze są wyłączone.

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers