Publicystyka

Co z tym Misiewiczem?

Rzecznik MON nieźle zabalował w białostockim klubie, trochę się napił, szpanował, a niektórzy twierdzą, że powiedział kilka niezbyt mądrych rzeczy. Postać Misiewicza wzbudza zainteresowanie mediów już od dawna, ale jeżeli z jakiegoś tematu zaczyna „śmieszkować” cały internet to znaczy, że robi się ciekawie.

Impreza na bogato, to trzeba przyznać. Opowieść o nocnych przygodach Misiewicza od razu skojarzyła mi się z popularnym programem „Warsaw Shore”. Mimo to sądzę, że sytuacja mogła wyglądać nieco inaczej. Wiadomo, że opowieści po takich imprezach mogą być nieco przerysowane  i zapewne podobnie było w tym przypadku. Nie można się dziwić Misiewiczowi, że poszedł zabalować do klubu, w jego wieku to zupełnie normalne. Inną kwestią jest funkcja, którą pełni, a jest to wbrew pozorom bardzo poważne stanowisko. Czy tego typu zachowania powinny być akceptowalne, jeżeli mówimy o rzeczniku Ministerstwa Obrony Narodowej? Sądzę, że nie.

Misiewiczowi pewnie bardzo odpowiada praca rzecznika w MON, pewnie chce osiągnąć wiele, jednak jego postać może stać się symbolem bogatego melanżu… W internecie już można znaleźć bardzo wiele złośliwych komentarzy. Niektórzy piszą, że chcieliby być takimi „misiewiczami” i rządzić w dyskotekach, jeszcze inni pragną się z nim napić… Czy taką karierę wymarzył sobie Bartłomiej Misiewicz? Raczej nie.

Opozycja standardowo próbuje wykorzystać wyczyny rzecznika, żeby uderzać we władzę, próbują nawet zrobić z tego „aferę”. Aferą oczywiście tego nazwać nie można. W porównaniu z Amber Gold czy aferą taśmową, balety Misiewicza są raczej zabawnymi wybrykami, dlatego na pewno nie spowodują fali krytyki wobec rządu. Ciekaw jestem tylko, co w takiej sytuacji zrobią władze MON.

Hubo

Foto: Telewizja Republika

 

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers