Historia i Kultura Publicystyka

Czy Polska będzie polska? O problemie demografii

Od wielu lat liczni eksperci (i nie tylko oni) wieszczą Polsce kryzys demograficzny. Niestety nawet przeciętny Polak patrząc na poszczególne statystyki również dochodzi do takiego wniosku – w minionym roku urodziło się ok 375 tys. dzieci, a zmarło blisko 410 tys. osób. Na ten problem odpowiedzi padają z różnych stron – od lewicowych liberałów, przez szeroko pojęte centrum, aż po liberałów gospodarczych, czy narodowców. Jakie dokładnie zagrożenia niesie za sobą faktyczne wymieranie Polaków i jak na nie skutecznie zareagować?

Niepewna przyszłość

W okresie powojennym w Polsce mieliśmy do czynienia z dużym wzrostem liczby mieszkańców dzięki dosyć wysokiej dzietności, która do początku lat 60. XX w. nie spadała poniżej 3. Mimo to pod tym względem sytuacja pozostawała przyzwoita, bo ten współczynnik aż do końca lat 80. oscylował wokół 2.1, czyli wartości przyjmowanej za tą, która pozwala na zastępowalność pokoleń[1].

Skutki takiego utrzymującego się stanu rzeczy dotkną każdej dziedziny życia: od ekonomii, czy sił zbrojnych przez kulturę oraz na strukturze etnicznej i religijnej kończąc. Podstawowe problemy, jakie dotkną Polskę w wyniku problemów związanych z demografią to:

– systemu emerytalny, którego utrzymanie będzie kosztować coraz więcej w wyniku zmniejszającej się liczby osób pracujących

– system opieki zdrowotnej, który również będzie coraz droższy w utrzymaniu

– zmiany w kwestiach społeczno-politycznych związane ze wzmożoną „konkurencją“ o starszy elektorat

Budowa Centralnego Ośrodka Obliczeniowego i Centrali ZUS przy ul ...
Centrala ZUS w Warszawie / www.warbud.pl

W poniższej publikacji omówione zostaną przyczyny obecnej sytuacji demograficznej oraz propozycje rozwiązania problemów z nią związanych. Należy stale przypominać sobie o tym problemie i dyskutować o tym jak go rozwiązać, bo w przeciwnym razie polski naród już nawet w przeciągu kilku pokoleń może skurczyć się o wiele milionów ludzi.

Przyczyny

Na początku należy powiedzieć o jednym kluczowym fakcie: zmiany demograficzne są w małej mierze skutkiem złej sytuacji gospodarczej, a przede wszystkim wynikają one z konkretnych wpływów kulturowych. Z jednej strony potwierdza to przykład Polski (jak innych państw europejskich), w których tuż po II wojnie światowej miał miejsce duży przyrost naturalny. Z drugiej można spojrzeć na sytuacje takich krajów jak Hong Kong, Singapur czy Tajwan, które są bogatymi państwami, a mimo to liczba corocznie rodzonych dzieci w tych krajach jest na jednym z najgorszych poziomów na świecie[2]. Oczywiście przykładów tego typu można znaleźć o wiele więcej.

Co więc powoduje taki, a nie inny stan rzeczy w tej materii? Przyczyn należy szukać przede wszystkim w sferze kultury oraz zjawisk społecznych. Jako że w tym artykule głównym obiektem zainteresowania będzie rzecz jasna Polska, to należy zadać sobie pytanie jakie zmiany w kwestii rodziny, relacji męsko-damskich itp. w polskim społeczeństwie i kulturze nastąpiły?

Kluczowym zjawiskiem w tej sprawie jest rewolucja seksualna, która kompletnie zmieniła myślenie na temat współżycia i rodziny. Od wielu dekad ludzie coraz bardziej odchodzą od seksualnej wierności i obyczajności na rzecz mniejszego lub większego hedonizmu. Do tego dochodzi chyba coraz bardziej postępująca seksualizacja większości dziedzin życia oraz takie substytuty tradycyjnej seksualności, jak pornografia, czy masturbacja.

Inną dużą zmianą jest postępujące odchodzenie od modelu tradycyjnej rodziny wielodzietnej na model małżeństwa zwykle z 1/2 dziećmi, który to jednak związek często już nawet w ciągu kilku lat się rozpada. Poza współczynnikiem dzietności taki stan rzeczy dobrze oddają statystyki z ostatnich lat, z których wynika, że aż 44% małżeństw w miastach ulega rozpadowi, natomiast na wsiach, gdzie przeważa tradycyjny model rodziny, statystyka ta wynosi już 23%[3]. Tym samym przez aż tak częste występowanie rozwodów zarówno kobiety, jak i mężczyźni są mniej skłonni do posiadania dzieci właśnie ze względu na niemałe ryzyko rozstania. Niestety chociażby mało które środowiska polityczne chcą się jakkolwiek zająć tym problemem.

Rozwód Grafika - podział majątku po rozwodzie, rozwód a dzieci ...
/ pl.depositphotos.com

W dzisiejszych czasach m.in. przez wpływy kultury wszytko zostaje przesunięte w czasie. Przeciętna para zanim ukończy szkołę, czy studia, zanim się pozna, weźmie ślub, to może minąć wiele lat. Do tego dochodzą oczywiście różne pomysły na planowanie rodziny oraz kariera zawodowa, która także pochłania czas wielu ludzi na lata. Jak widać nawet jeśli dany związek przetrwa dłuższy czas, to może mieć on problemy natury czysto biologicznej jeśli chodzi o spłodzenie potomstwa. Z drugiej strony pomimo dosyć niskiego poziomu (w skali europejskiej) aktywności zawodowej kobiet Polki pomimo tego nie rodzą zbyt wielu dzieci. Co ciekawe badania sprzed kilku lat pokazują, że pracujące kobiety mają średnio aż 50% większe szanse na urodzenia pierwszego dziecka, a na drugiego aż 3 razy większe[4]. Sama ta statystyka pokazuje, że problem ten jest naprawdę skomplikowany.

Mimo to ciekawić może fakt, dlaczego niegdyś, kiedy kobiety wykonywały głównie prace domowe dzietność była wielokrotnie większa. Oczywiście czasy się zmieniły i prawie nikt nie zamierza próbować tych wszystkich procesów całkowicie odwracać, jednak zdecydowanie warto pochylić się nad tym co sprawiało, że jeszcze nie tak dawno Polakom udawało się nie dość, że podtrzymywać biologiczne życie narodu, ale i liczebnie ten naród wzmacniać.

Kończąc, patrząc na kilka problemów tu omówionych nasuwa się jasny wniosek, że nic nie jest tu takie proste i oczywiste. Pomimo pewnej istotności kwestii ekonomicznych autorowi wydaje się, że ich znaczenie i tak w pewien sposób determinują czynniki kulturowe, czego najlepszym przykładem jest chociażby nieraz wspominany tu kraj, taki jak Singapur. Zmieniając temat, warto też zauważyć, że problem demograficzny zaczyna coraz bardziej dotykać także takich kontynentów, jak Azja, czy Ameryka Południowa, a i w Afryce dzietność nie jest na takim poziomie, jak kiedyś[5]. Świat przez ostatnie dekady z jednej strony poddawany był wielkiej liberalizacji właściwie wszystkich dziedzin życia, a jednocześnie kraje, w których panowała ideologia komunistyczna (nieważne jakiego odcienia) walczyły z instytucją rodziny i również powodowały spadek demograficzny. Bywał on zamierzony (jak w ChRL, w której np. słynna polityka jednego dziecka obowiązywała przez bardzo długi czas), jak i niezamierzone (chociażby PRL-owska polityka rzekomej „emancypacji“ kobiet, czego przykładem jest hasło „Kobiety na traktory“). Należy jednak zauważyć, że wszystkie te polityki łączy jedna rzecz: nieumiejętność przewidzenia dalekosiężnych rezultatów. A jak takie błędy się kończą niestety mamy już powoli okazję zauważać…

Kobiety na traktory, czyli jeden z najbardziej znanych plakatów ...
Plakat propagandowy z okresu PRL / www.wprost.pl

Skutki

Jakie będą skutki wspomnianych na początku publikacji problemów? Jeśli chodzi o system emerytalny to warto się odnieść do niezwykle popularnej opinii związanej z tym tematem, która mówi, że w przyszłości, kiedy osób w wieku emerytalnym będzie odpowiednio więcej od osób pracujących, to wtedy świadczenia emerytalne miałyby zostać niezwykle mocno zmniejszone. Przeczy temu opinia jednego z najbardziej znanych polskich ekonomistów – dr Sławomira Mentzena, który sugeruje, że wysokość emerytur będzie oscylować w granicach szeroko pojętej „przyzwoitości“, natomiast ucisk fiskalny wobec pracujących zostanie bardzo podwyższony[6]. Niestety wizja ta wydaje się być całkiem realna. Pytanie co w przypadku sprawdzenia się takiego przewidywania? Ilu Polaków wyjedzie z kraju i czy wtedy Polska odczuje ewentualne skutki przekroczenia poziomu „krytycznego“ krzywej Laffera? Oby nasz naród empirycznie nigdy nie sprawdził odpowiedzi na te pytania…

Idąc za dr Mentzenem wydaje się, że i polskie lecznictwo nie będzie stało na najgorszym poziomie. Wspomniany ekonomista w tym kontekście przedstawia ciekawą wizję państwa, w którym większość mieszkańców stanowią emeryci. Dzięki swej liczebności grupa ta po prostu zmieniłaby plany i cele państwa na takie, które odpowiadałyby wyborcom. Byłaby to również m.in. opieka zdrowotna. Tym samym chociażby zamiast na 500+, z budżetu państwa większe pieniądze mogłyby płynąć właśnie na lecznictwo.

Jeśli chodzi o sprawy społeczno-polityczne to chyba wystąpi tu najmniej przeobrażeń. Jedną z większych zmian będzie pogłębienie obecnych tendencji w polskim społeczeństwie w kwestiach społeczno-politycznych. Chodzi mi tu m.in. o jeszcze większe zmniejszenie aktywności (która nawet obecnie jest naprawdę mała) np. w organizacjach pozarządowych, czy partiach, co wynikać będzie oczywiście z przeciętnie mniejszej aktywności osób starszych w tego typu inicjatywach[7]. Pogłębi się raczej również obecny ład polityczny, bo skoro nawet dziś w Polsce dominują 2 największe partie – PiS i PO – to przy starzeniu się społeczeństwa ten stan rzeczy nawet się pogłębi. Największą jednak zmianą będzie oczywiście transformacja państwa, co jednak zostało opisane wcześniej.

Jaka jest oferta poszczególnych środowisk społeczno-politycznych w kwestii demografii?

Niestety zanim przedstawione zostaną wizje pewnych środowisk politycznych i omówione zostaną inne rozwiązania to trzeba stwierdzić jedną rzecz: uratować nasz naród z tej zapaści będzie niezwykle ciężko. Dlaczego? Pomijając już nawet zagadnienia polityczne, to nie tylko w Polsce, ale i na całej Ziemi przyrost naturalny coraz bardziej maleje. Wbrew przewidywaniom sprzed kilkudziesięciu lat nie czeka nas żadne przeludnienie, lecz (w nieco dłuższej perspektywie) demograficzna stagnacja, co potwierdza np. publikacja autorstwa 2 kanadyjskich demografów pt: „Empty Planet: The Schock of Global Population Decline“.

Fakt ten najlepiej pokazuje obecna sytuacja wielu krajów azjatyckich, południowoamerykańskich, czy nawet afrykańskich. W takich krajach, jak Brazylia, Chiny, Iran, czy Turcja dzietność przez kilka dekad zmniejszyła się aż kilkukrotnie.

Jak na te zmiany chcą zareagować poszczególne środowiska? Niestety nie mówi się na ten temat zbyt wiele, a przecież jest to temat kluczowy, który dotknie dosłownie wszystkich dziedzin życia. Mimo to prawie wszystkie środowiska jakieś w miarę jasne plany mają i zostaną one tutaj pokrótce przedstawione i omówione.

Lewica liberalna

Różne lewicowo-liberalne stowarzyszenia, czy ugrupowania pod względem ekonomicznym postulują właściwie tylko jedno rozwiązanie poza podtrzymaniem dotychczasowego „kierunku“, np. w postaci programu „500+“. Tym rozwiązaniem jest oczywiście przyzwolenie na mniej lub bardziej masową i niekontrolowaną imigrację do Polski z najróżniejszych kierunków, w tym rzecz jasna z Azji, czy Afryki, która ma też stanowić realizację „lewicowej wrażliwości“ w postaci rzekomej „pomocy“ tym ludziom. Wspomniane organizacje nie zwracają przy tym uwagi na fatalne skutki takiej polityki, którą z łatwością można zaobserwować w krajach Europy Zachodniej, nie mówiąc już o realnej pomocy dla tych imigrantów, a przede wszystkim dla krajów, z których pochodzą. W kwestiach kulturowych m.in. organizacje te promują co najmniej na równi małżeństwa osób heteroseksualnych i homoseksualnych. Jak widać po statystykach dzietności w poszczególnych krajach polityka ta nie prowadzi do żadnych sukcesów demograficznych, a zdaniem wielu ludzi po prostu szkodzi.

Nie została tutaj wyodrębniona lewica autorytarna, ponieważ jej przedstawiciele stanowią w naszym kraju raczej polityczny margines, przez co nie rozwinęli oni odpowiedniego programu w omawianych w tym artykule kwestiach. Nie zostaną tu też poruszone plany reform środowisk centro-lewicowych (reprezentowanych przez PO, czy ugrupowanie Szymona Hołowni), ponieważ temat ten ich praktycznie nie interesuje i postulują oni właściwie zachowanie obecnego stanu rzeczy, choć rzecz jasna z większym naciskiem np. na postulaty kulturowej lewicy, czego przykładem jest chociażby przykład obrony konwencji stambulskiej. Wątpliwe jest jednak, aby oprócz wypowiadania się na „gorące“ tematy szło za tym wszystkim coś więcej w kwestiach powiązanych mniej lub bardziej z demografią.

PiS

Idąc dalej, politykę obecnie rządzącej siły centrowej/centroprawicowej chyba każdy zna, ale dla porządku w artykule zostanie ona krótko omówiona. A więc, obecny rząd stara się wspierać dzietność przede wszystkim finansowo poprzez redystrybucję pieniędzy na rzecz osób posiadających jedno dziecko i więcej. Z kolei pod względem kulturowym w teorii prezentują konserwatywne postulaty, natomiast w praktyce sytuacja wygląda nieco inaczej, bo PiS i jego koalicjanci do dzisiaj podtrzymują konwencję stambulską (choć ostatnie sygnały wskazują na jakieś zmiany w tym temacie). Poza tym wydaje się jednak, że tak jak u większości partii żaden konkretny program nie został rozwinięty. Niestety krótkowzroczność naszych elit jest w kwestiach demografii widoczna aż za dobrze.

Konserwatywni liberałowie

Inaczej rzecz ma się na szeroko pojętej prawicy. Jeśli chodzi o organizacje o „odcieniu“ liberalnym (czyli przede wszystkim partię KORWiN), to podobnie jak ugrupowania lewicowe również są oni skłonni do przyzwolenia na większy przepływ ludności. Różnica jest jednak taka, że wspomniani konserwatywni-liberałowie nie wspieraliby przybyszów dodatkami socjalnymi. Tym samym byliby oni bardziej skłonni do przyjmowania bądź co bądź pracujących imigrantów np. z Ukrainy, aniżeli osób z krajów afrykańskich, czy azjatyckich, które rzadziej wykazują chęci do pracy. Ogólnie cały ten zamysł w sprawach demograficznych można porównać do tej ze Stanów Zjednoczonych, w których także stawia się na asymilację nowo przybyłej ludności, a nie na wspieranie demografii narodowej. Niewątpliwie jest to rozwiązanie dobre na krótką metę, ale czy w dłuższej perspektywie nie zaszkodzi ono Polsce bardziej, niż jej pomoże? Pomimo dziesiątek, jak nie setek lat asymilacji mniejszości etnicznych żyjących w USA, takich jak tamtejsi murzyni, one nadal nie do końca utożsamiają się z narodem i jego wartościami, a nawet jeśli tak czynią, to jednak czują niejako dodatkową tożsamość względem swojej grupy, a jak pokazują ostatnie wydarzenia w tym kraju ten dodatkowy element może mniej lub bardziej bezpośrednio sprawiać wiele kłopotów.

Ciekawym postulatem wolnościowców jest mniej lub bardziej stopniowa likwidacja publicznych ubezpieczeń emerytalnych, która również miałaby podwyższyć dzietność dzięki temu, że przeciętni rodzice musieliby polegać wyłącznie na swoich oszczędnościach lub właśnie na utrzymaniu ze strony swojego potomstwa. W tym środowisku krąży także przekonanie o tym, że jeśli Polska osiągnie wysoki poziom wolności gospodarczej to dzięki temu automatycznie będzie się rodzić więcej dzieci. Niestety fakty tej teorii nie potwierdzają, a są nimi przykłady takich krajów jak Tajwan, czy właśnie Hong Kong i Singapur, w których to, pomimo wysokiego poziomu wolności gospodarczej, współczynnik dzietności jest jednym z najgorszych na świecie.

W kwestiach obyczajowych wolnościowcy mają częściowo zbieżne poglądy np. z narodowcami, bo także chcą ograniczenia aborcji, czy też ochrony praw rodziców do wychowywania swoich dzieci zgodnie z poglądami. Wydaje się jednak, iż w tym środowisku coraz bardziej na popularności zyskują postulaty bliższe libertarianizmowi, takie jak pomysł całkowitej likwidacji małżeństw państwowych.

Narodowcy

Na koniec zostaje nam omówienie stronnictw narodowych, które wydaje się, że patrzą na problem demografii najszerzej. W kwestiach ekonomicznych plany reform narodowców są nieco podobne do tych autorstwa partii rządzącej, bo np. RN postuluje pozostawienie programu 500+ (lub doń podobnego), ale w zmienionej postaci, bo w formie zwolnienia podatkowego. Do tego dochodzą takie plany reform, jak: zmniejszenie opodatkowania artykułów dziecięcych, wydłużenie urlopów macierzyńskich, czy dodatek do emerytury za wychowanie danej ilości dzieci[8]. Podobnie jak konserwatywni liberałowie, tak i narodowcy postulują reformy systemu emerytalnego, choć oczywiście koncepcje te nieco się różnią. Narodowcy również dążą do stopniowej likwidacji obecnego systemu emerytalnego, jednak przy zachowaniu wypłacania emerytur, których to wysokość byłaby stała, a finansowane byłyby bezpośrednio z budżetu państwa. Do tego dochodziłyby np. ulgi podatkowe, dzięki którym ludzie zbieraliby pieniądze jako uzupełnienie do emerytury podstawowej. Związanym z ekonomią postulatem będzie chęć sprowadzenia jak największej ilości Polaków do ich Ojczyzny oraz dbanie o interesy tych, którzy postanowili pozostać za granicą, zamiast bezmyślnego sprowadzania masowej imigracji, czy to z państw bliższych nam kulturowo, czy też z tych dalszych.

Równie ważną, o ile nie ważniejszą kwestią np. w programie Ruchu Narodowego są kwestie kulturowe, które wpływają na demografię. Jednym z kluczowych postulatów tego ugrupowania jest zapewnienie wysokiej pozycji rodzinom, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i właśnie kulturowym, czy prawnym. Chodzi tu przede wszystkim o ochronę instytucji małżeństwa, ograniczenie aborcji, związana z tym pomoc rodzicom niepełnosprawnych dzieci, ochrona prawa rodzicielskiego do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem. Ciekawym pomysłem jest przedstawiona w „Niezbędniku Narodowca“ koncepcja utrudnienia dokonywania rozwodów, których to fatalnych skutków chyba omawiać nie trzeba. W państwie narodowym promowane by były również postawy będące w kontrze takim antywartościom, jak hedonizm, czy konsumpcjonizm, a więc wartości wynikające z moralności katolickiej.

Podsumowanie

W podsumowaniu, oprócz wyciągnięcia pewnej esencji z tego artykułu, głębiej zostanie przedstawiona opinia autora na omawiany temat.

A więc, jak widać po długości artykułu temat jest niezwykle szeroki, a i tak został niezbyt dokładnie poruszony. Tym artykułem autor pragnie jednak zainteresować szanownych Czytelników tematem demografii, który absolutnie niesłusznie tak mało zajmuje nie tylko nasze elity, ale i przeciętnych Polaków, którzy przecież tę demografię tworzą. Nasz naród musi natychmiast zdać sobie sprawę jak poważne konsekwencje może przynieść taki, a nie inny współczynnik dzietności. Tu nie chodzi tylko o wspomniany system emerytalny, czy służbę zdrowia, ale przede wszystkim o, wydawałoby się, prostą ciągłość biologiczną narodu i jako wspólnota musimy po prostu wziąć ten obowiązek na nasze barki i go unieść. Jeśli tak się nie stanie, to w przeciwnym razie odpowiedź na tytułowe pytanie: „Czy Polska będzie polska?“ będzie negatywne.

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości: to jest wojna ...
Marsz Niepodległości / www.radio.kielce.pl

Idąc dalej, tymi przyczynami leżącymi u podstaw zbliżającej się katastrofy demograficznej są właśnie czynniki kulturowe, natomiast wpływ czynników ekonomicznych na krótką metę może być nawet niemały, ale w ostatecznym rozrachunku nijak ma się on do wspomnianych praprzyczyn. Choć oczywiście ekonomia ma pewne znaczenie, to jednak w żadnym kraju nie jest ono identyczne.

Co do omówionych planów reform poszczególnych środowisk politycznych, to niestety u zdecydowanej większości nie widać głębszego spojrzenia na kwestie demografii, a głównie populistyczne podejście co do tych spraw. Najlepszym tego przykładem jest oczywiście kwestia programu „500+“. Z jednej strony obecnie rządzące partie uważają go za swój sukces, który jest już właściwie celem samym w sobie i nie wymaga jakichś uzupełnień, czy zmian, a z drugiej np. Platforma Obywatelska cynicznie wykorzystuje ten program jako narzędzie do zyskiwania poparcia, bo początkowo partia ta była przeciwko „500+“, a potem już magicznie „zmieniła zdanie“. Jako polscy patrioci musimy zainicjować poważną debatę o demografii, aby coś w tym kierunku się zmieniło, bo niestety wspomniany program w obecnej formie przynosi choćby przyzwoitych rezultatów.

Kończąc, zdaniem autora, który postawił w artykule tezę o prymacie kwestii kulturowych nad ekonomicznymi, należy działać najszczególniej właśnie w tym kierunku. Państwo może w tym temacie naprawdę wiele zdziałać chociażby za pomocą Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwa Edukacji Narodowej itd. Być może nie spodoba się to wielu liberałom, ale problem ten, tak jak sam się nie rozpoczął, tak i sam się nie skończy. Nie możemy pozostać obojętni na zbliżającą się katastrofę. Niezbędne będą radykalne działania mające na celu zadbanie o prawa, prestiż i pozycję rodziny w kulturze, w różnych instytucjach, miejscach pracy (np. w postaci wydłużonych urlopów macierzyńskich i tacierzyńskich) etc. Należy również pamiętać o kwestiach ekonomicznych, bo zanim mentalność przyszłych pokoleń się zmieni, to winny być one zachęcane do zakładania rodzin również w ten sposób, np. za pomocą ulg podatkowych, wspierania lub bezpośrednio budowania przedszkoli i żłobków, oferowanie kredytów na preferencyjnych warunkach, wspierania rodziców niepełnosprawnych dzieci itp. M.in. dobrze prowadzona polityka prorodzinna pomoże również w sprowadzeniu wielu Polaków zza granicy, którzy chociażby z zarobionymi przez siebie pieniędzmi mogliby pomóc w budowie dobrobytu Polski.

Zdaniem autora również plany reform należy wzorować na tych krajach, w których nawet w dzisiejszych czasach demografia trzyma się na przyzwoitym poziomie. Jednym z takich krajów bliskich nam cywilizacyjnie jest chociażby Izrael, w którym nie tylko wśród mniejszości arabskiej, ale i wśród Żydów statystyki demograficzne wyglądają naprawdę przyzwoicie[9].

Przy tym wszystkim należy oczywiście pamiętać, że nawet najlepsze i najgłębsze zmiany nie będą skutkowały gwałtownym sukcesem. Tak jak w XX w. mentalność kolejnych pokoleń par się zmieniała (w tym ich podejście do rodzicielstwa), tak i teraz ewentualne zmiany w kulturze musiałyby poczekać na swe owoce wiele lat. Trzeba być tego świadomym i przez konkretny okres prowadzić stałą, niezmienioną politykę prorodzinną, nie zapominając przy tym o zapewnieniu odpowiednich ekonomicznych uwarunkowań, które również mają swoje znaczenie.

Pozdrawiam i z Panem Bogiem!

Rafał Bartosiewicz

Źródło zdjęcia:

www.radiokrakow.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company