Publicystyka

Czy Ukraina doprowadzi Polskę do katastrofy?

Ukraińska histeria trwa już wiele miesięcy i wygląda na to, że będzie trwała jeszcze długo. Ukraińska rewolucja, która rozpoczęła się w Kijowie od samego początku napawała mnie niepokojem i skłaniała do refleksji i znalezienia odpowiedzi na istotne pytania: co ukraiński konflikt oznacza dla Polski i jakie mogą być jego skutki dla naszej sytuacji międzynarodowej.

Zacząć należy od tego, że każda destabilizacja któregokolwiek z naszych sąsiadów nie jest dla Polski niczym dobrym, ponieważ odbija się negatywnie na naszej sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, co obecnie się dzieje. W wyniku histerycznego zaangażowania prawie całej polskiej klasy politycznej po stronie rewolucjonistów na polskie mięso zostało nałożone embargo, co ewidentnie uderzyło w polskich producentów. Innym, najbardziej negatywnym skutkiem polskiego zaangażowania na Ukrainie i nakręcania antyrosyjskiej atmosfery jest postawienie państwa polskiego w roli największego sojusznika porewolucyjnej Ukrainy, a więc jednego z głównych wrogów Federacji Rosyjskiej. Taki stan rzeczy już w tej chwili naraża nas na bezpośrednie zagrożenie (możliwe nawet militarne) ze strony Moskwy.

Należy zadać pytanie: dlaczego większość polskich polityków zdecydowała się na jednostronną i radykalnie antyrosyjską postawę? Czy nikt nie zastanawiał się nad zagrożeniami, które mogą pojawić się w wyniku prowadzenia takiej polityki zagranicznej? Odpowiedzi mogą być trzy. Główny motyw takich działań to ideologia romantyczna, według której wszyscy powinni stanąć po stronie prześladowanych Ukraińców i stanowczo sprzeciwić się Rosji, która walczy z Zachodem. Tego rodzaju retorykę prowadzą przede wszystkim środowiska lewicowe z SLD i Twoim Ruchem na czele. Drugim motywem charakterystycznym dla polskiej pseudoprawicy z PiS-em na czele jest rusofobia i przekonanie, że zwalczanie wszelkich wpływów rosyjskich na całym świecie jest w interesie Polski. Trzeci motyw, który prezentuje głównie Platforma Obywatelska jednocześnie znajduje swoje miejsce również przy dwóch poprzednich, czyli dążenie do jak największego zaangażowania Polski w NATO i do współpracy z Amerykanami. Największą tragedią wszystkich trzech postaw jest przekonanie, że wyznacznikiem naszego bezpieczeństwa jest siła Zachodu (UE, NATO, USA). To właśnie jedno z największych kłamstw, które pseudoelity próbują wpajać Polakom od początku istnienia III RP.

Historia nauczycielką życia to bardzo trafne powiedzenie, które powinniśmy powtarzać również przy ocenie sytuacji ukraińskiej. Trwałe i dające realne bezpieczeństwo sojusze mogą powstać jedynie między państwami, których terytoria leżą w niewielkiej od siebie odległości. Tylko wówczas atak na jedno z państw sprzymierzonych wymusza na drugim udzielenie konkretnej pomocy pierwszemu, ponieważ zniszczenie pierwszego postawiłoby drugiego w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Sojusz Polski z USA ewidentnie nie jest takim sojuszem i nie daje nam żadnych realnych gwarancji. W interesie Amerykanów jest rozszerzanie swoich wpływów na Polskę i kraje byłego ZSRR, dzięki czemu będą oni mogli liczyć na zaangażowanie tych państw w prywatnych wojnach amerykańskich np. w Iraku lub Afganistanie.

Państwa zachodnie od zawsze starały się wciągać Polskę w „sojusze” w celu wykorzystania nas do realizacji swojej polityki międzynarodowej i militarnej, jednak w momencie, w którym należało pomóc swojemu sojusznikowi w walce z wrogiem pozostawała jedynie cisza. Dlaczego? Ponieważ USA i Wielka Brytania leżą daleko, zniszczenie Polski nie stanowi dla nich większego uszczerbku i w ostatecznej kalkulacji okazuje się, że udzielenie ewentualnej pomocy Polsce może przynieść naszym „sojusznikom” więcej strat niż korzyści. Czy czegoś nam to nie przypomina? Tak, właśnie dlatego w 1939 roku Wielka Brytania i Francja nie pomogły Polsce w walce z Niemcami. Brytyjczycy wciągnęli nas w „sojusz”, ponieważ bali się, że sprzymierzymy się z ich wrogiem, czyli Niemcami. Wówczas Zachód osiągnął swój cel, pozbawił III Rzeszę sprzymierzeńca, jednak nie pomógł Polsce w walce z Hitlerem, ponieważ się to nie kalkulowało. Należy zadać pytanie, czy dziś w obliczu ewentualnego konfliktu polsko-rosyjskiego otrzymalibyśmy konkretną pomoc od Zachodu? Czy istnieją przesłanki, że sytuacja mogłaby wyglądać lepiej niż w 1939 roku? Opieranie całego polskiego systemu obronnego na amerykańskich „gwarancjach” świadczy o skrajnej naiwności polskich władz.

Znaczna większość polskiej klasy politycznej czuje się bezpiecznie, w ich przekonaniu nasze członkostwo w NATO gwarantuje Polsce absolutne bezpieczeństwo. Z tego powodu wielu polskich polityków jeździło do Kijowa nakręcać Ukraińców, pompować atmosferę antyrosyjską i na każdym kroku podkreślać, że Polska będzie walczyła z Putinem. Ta sytuacja przypomina postawę władz II RP z początków 1939 roku, kiedy cały naród był powszechnie przekonany, że gwarancje alianckie pozwolą nam na jednoczesne prowadzenie polityki antyniemieckiej i antysowieckiej, mimo że byliśmy w kleszczach między dwoma agresywnymi totalitaryzmami.

Niektórzy mogą uznać te rozważania za zbyt pesymistyczne i przesadzone, musimy jednak pamiętać, że w polityce zagranicznej nie można kierować się romantyzmem czy ideologią, przekonaniem, że Ruskich trzeba tłuc zawsze i wszędzie za krzywdy sprzed lat. Potrzebna jest rozwaga i chłodna kalkulacja, tego powinniśmy nauczyć się już dawno po tragicznych decyzjach władz polskich z przeszłości. Wmieszanie się Polski w konflikt i to po stronie rewolucyjnej oraz bardzo chaotycznej frakcji, która sama nie do końca wie, jaką Ukrainę chce widzieć w przyszłości było zwyczajnie nieodpowiedzialne i naraziło Polskę na niebezpieczeństwo ze strony Rosji.

Trzeba również wziąć pod uwagę obraz samych ukraińskich rewolucjonistów, których poczynania już od samego początku powinny wywołać u Polaków niepokój, a nie zachwyt, który miał miejsce w czasie wydarzeń kijowskich. Ukraińscy rewolucjoniści niejednokrotnie o banderowskich poglądach doprowadzili do zdestabilizowania swojego kraju i trzeba powiedzieć jasno: głównym skutkiem ukraińskiej rewolucji było oderwanie od Ukrainy Krymu oraz rozpoczęcie wojny domowej w Donbasie. „Niepodległościowi” Ukraińcy zniszczyli swój własny kraj. Tuż po odsunięciu od władzy Wiktora Janukowycza rewolucyjni deputowani zamiast wprowadzać ustawy odbudowujące skorumpowany kraj chcieli znieść ustawę… językową, która dawała mniejszościom narodowym możliwość oficjalnego posługiwania się swoim językiem w danych regionach Ukrainy. Taka postawa stała się wymarzonym pretekstem dla Putina, który z czystym sumieniem mógł ogłosić, że nad Dnieprem do władzy doszli banderowcy, którzy będą mordować mniejszość rosyjską, a więc Kreml musi stanąć w jej obronie. Rewolucjoniści popisali się w tym przypadku niebywałą głupotą, dali Moskwie wymarzony argument, który został wykorzystany przez Putina, Krym został przyłączony do Rosji i udało się zasiać ferment na wschodzie Ukrainy. Wyciągając daleko idące wnioski można powiedzieć, że ukraińscy rewolucjoniści zadziałali na korzyść Kremla…

Nie można również zapominać tego, o czym wielokrotnie mówił ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: ruch banderowski, który teraz podnosi łeb na Ukrainie zawsze był i będzie antypolski, antysemicki i skrajnie proniemiecki. Obecnie nawet współcześni banderowcy kreują się na przyjaciół Polski, na każdym kroku starają się wyrażać wdzięczność za zaangażowanie Polaków po stronie Ukrainy. Dlaczego to robią? Bo nie mają wyboru. Wiedzą, że polskie władze mają postawę skrajnie proamerykańską, a więc również antyrosyjską, dlatego Ukraińcy chcą za wszelką cenę to wykorzystać na swoją korzyść. Musimy jednak pamiętać, że zaangażowanie Polski w ten konflikt nie działa na naszą korzyść.

W chwili obecnej Polska znajduje się w bardzo złym położeniu. Staliśmy się pierwszymi obrońcami porewolucyjnej Ukrainy, a więc głównym wrogiem Rosji. Polski potencjał obronny praktycznie nie istnieje, władze usiłują wmówić Polakom, że amerykańskie gwarancje uchronią nas przed każdym zagrożeniem. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja, która może doprowadzić Polskę do katastrofy. Należy zadać pytanie: Dlaczego do tego doszło?

Hubert Kowalski

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company