Łódź Publicystyka

Dmuchana afera w… stroju erotycznym

Kilka dni temu staliśmy się świadkami skandalu na miarę łódzką – pewien pan, będący pod wpływem alkoholu, wdał się w dyskusję ze studentem naszej filmówki w jednym ze sklepów nocnych przy ulicy Piotrkowskiej. Pech chciał, że bystry student filmówki, pochodzący z Palestyny, nagrał  końcówkę żarliwej rozmowy z podchmielonym delikwentem. Temat stał się doskonałą pożywką dla naszych lokalnych mediów.

Co widzimy na nagraniu? Pijany człowiek obraża studenta w dosyć niewybredny sposób, dostaje się też „allahowi”, w którego ów Palestyńczyk najprawdopodobniej wierzy. Lewicowe media stające na straży „prawa do poszanowana drugiego człowieka” (zwłaszcza tego z obcej ziemi) od razu uderzyły w ton rasizmu, ksenofobi i nietolerancji naszego społeczeństwa. Amator mocnych trunków miał stać się typowym przedstawicielem polskiego ciemnogrodu: prymitywnym, zacofanym, wulgarnym alkoholikiem, wrogiem postępu i tolerancji. Modelu społeczeństwa, który od jakiegoś czasu fundują nam europejskie i rodzime „elity”.

Lewackie portale społecznościowe grzmiały, że narodowiec, członek „skrajnego ugrupowania nacjonalistycznego” dokonał „napaści” na biednego, chcącego zapewne tylko soczek kupić w nocnym sklepie semicie. Niestety… Rasista raczej nie przypominał członka „nacjonalistycznej organizacji”, trudno było go także zakwalifikować do jakiejkolwiek „nietolerancyjnej” subkultury młodzieżowej. Co się okazało? Ano, ataku dokonał nie jakieś „katotaliban” tylko… tancerz erotyczny, który spośród swoich służbowych strojów najchętniej wybiera strażaka. Wyczulone na wszelkie nierówności media próbowały fakt profesji napastnika najpierw przemilczeć, później bagatelizować. Cały misterny plan „tolerancjonistów” pękł niczym bańka mydlana. Bo jak tu oskarżyć wyzwolonego człowieka o tak postępowym i nowoczesnym sposobie zarabiania pieniędzy o zacofanie i rasizm? Nie wypada, po prostu.

Skandal okazał się niewypałem, a skruszony sprawca szybko zgłosił się na policję w celu przeproszenia biednego adwersarza nocnej kłótni. Padł argument o wrodzonym wynikającym z zacofania rasizmie Polaka. Ot, zwyczajna kłótnia w sklepie nocnym jak w czasie setek innych cotygodniowych łódzkich wieczorów. Ciekawostką jest to, że najgłośniej o skandalu krzyczały środowiska, które podczas niedawnych zajść z udziałem tysięcy imigrantów w Kolonii apelowały, aby takich sytuacji nie wykorzystywać do „walki politycznej”. Widać im wolno…

S.H

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency