Historia i Kultura Publicystyka

Ekologia w gospodarce narodowej cz. II

Kluczową dla Polski gałęzią gospodarki, w której ekologia stanowi podstawę działalności jest rolnictwo. Obawiać się powinniśmy nie tylko „złego odżywiania” (choć to rzutuje na obciążenie Służby Zdrowia), ale przede wszystkim niskich zarobków.

GMO

GMO to skrót od genetically modified organisms (genetycznie modyfikowane organizmy) czyli główny bohater wśród zagrożeń polskiego rolnictwa. Rośliny transgeniczne mogą posiadać np. genom truskawki i ryby czy produkować pestycydy we własnym organizmie. Nieufność konsumenta powinna wzbudzać już sama propaganda na rzecz GMO ukazująca owe produkty jako ósmy cud świata i jedyny ratunek dla głodujących. Cóż z tego, że producenci wraz ze sztabem naukowców zapewniają o bezpieczeństwie upraw transgenicznych? Zagadnienia ekologiczne uświadamiają nam przecież, że skutki wpływu na środowisko ujawniają się zwykle po wielu latach.

Rośliny GMO można określić jako wielką niewiadomą. Nie przeprowadzono żadnych długoterminowych badań nad ich wpływem na rodzime gatunki. Nie próbowano przewidzieć skutków genetycznych modyfikacji laboratoryjnych. Nie wiadomo nic o wpływie GMO na zdrowie ludzi. Nie potwierdzono ich większej produktywności w stosunku do naturalnych upraw. Nie ma więc dowodów, że uprawy GMO są dla nas bardziej opłacalne. Na pewno zaś są droższe, gdyż w przypadku uprawy bezpłodnych hybryd nasiona należy kupować co roku. Ponadto rolnikom grożą sankcje za wyhodowanie na swoim polu opatentowanych roślin, na które nie otrzymali pozwolenia. Tylko jak zakaz rozsiewu na danym polu wpoić przyrodzie? Jaka odległość od upraw GMO jest bezpieczna, aby pyłków nie przeniósł wiatr, woda ani owady?

Gatunek GMO to gatunek obcy. Dotychczasowe doświadczenia z introdukcją obcych organizmów pokazują, że zawsze należy się przed nimi bronić. Znanym w Polsce jest przykład szkodnika kasztanowców. Szrotówek kasztanowcowiaczek stał się zagrożeniem, bo w nowym środowisku zabrakło żywiących się nim organizmów. Ekologiczne laboratorium od 200 lat stanowi Australia. Wprowadzanie do niej obcych gatunków powodowało kolejno plagi opuncji, królików, biedronek, stonki ziemniaczanej i wielbłądów. Gatunku nieszkodliwe w innych częściach świata stały się zmorą w nowym środowisku. Co w Europie spowoduje wprowadzenie gatunków GMO?

Dodajmy jeszcze, że rośliny GMO mogą zawierać pestycydy w swoich organizmach. Skutkiem tego jest uodparnianie się szkodników, szerzenie szkodliwych substancji w środowisku oraz ich bezpośrednia dostawa na nasze talerze. Samo zdrowie!

http://www.youtube.com/watch?v=7cMPSSdzPOg

Monokultura i eksploatacja

Rozglądając się po polskich polach zobaczymy krajobrazy raczej monotonne. Bezbrzeżne pola pszenicy, bezbrzeżne pola owsa bądź też bezbrzeżną szkółkę świerków. W naturalnym środowisku (puszcza, łąka) widzimy mnogość gatunków. Drzewa w różnym wieku przeplatają się z wieloma gatunkami roślin. Jednolite pole to właśnie monokultura. Wielogatunkowy ekosystem – bioróżnorodność. Im większa bioróżnorodność, tym lepiej dla ekosystemu, a tym samym i dla nas.

Uprawy monokulturowe tj. złożone z jednego gatunku w jednym wieku, są mniej odporne na zmiany środowiska.

Ziemia uprawna jest złożem. Można ją wyeksploatować tak samo jak złoża węgla i soli. Z dwiema różnicami: eksploatacja trwa szybciej, ale jest odwracalna. Z tej prawidłowości bierze początek wynaleziona już w średniowieczu metoda płodozmianu. Różne gatunki mają odmienne potrzeby i eksploatują inne elementy znajdujące się w glebie. Zasiewając pole innymi roślinami pozwalamy glebie na odtworzenie związków wykorzystanych przez poprzednie. W zrównoważonej gospodarce rolnej umiarkowane zużycie środowiska powinno iść z jego naturalną odnową. Nawozy sztuczne i pestycydy jedynie pogłębiają problemy polskiej przyrody. Z jednej szkody wpędzamy się nimi w kolejne.

Chemikalia

Pytanie brzmi jednak czy można obyć się bez sztucznej chemii? Liczby jednoznacznie wskazują na nieopłacalność upraw bez chemikaliów. Gdyby nie pestycydy nie byłoby szans, aby kupić owoce i warzywa pozbawione robaków. Bez nawozów sztucznych spadłaby ilość plonów. Zmuszając rolników do ekologicznych upraw prawdopodobnie skazalibyśmy ich na bankructwo. Z drugiej strony eksploatacja gleb i tak prowadzi do obniżenia ilości plonów. Ponadto związki azotu i fosforu spływają do wód zatruwając je i powodując zakwity glonów, a w konsekwencji dewastację całych ekosystemów (stawy, jeziora, rzeki).

Możemy jednak zaryzykować stwierdzenie, że nauka dysponuje lub w ciągu najbliższych lat będzie dysponować metodami efektywnej uprawy i hodowli działające w zgodzie z naturą, a przede wszystkim nieszkodliwymi dla zdrowia człowieka. Rolą państwa powinno być ułatwienie (nie zmuszenie) rolnikom dostępu do tych metod.

Ekopropaganda

Pomimo zanieczyszczeń środowiska i nieprzemyślanej gospodarki, wydarzenia ostatnich lat udowadniają, że największym wrogiem środowiska jest ekopropaganda. W ekologii spełnia ona podobną funkcję, co niektóre ruchy charyzmatyczne w Kościele: ośmiesza ideę, rozmywa pojęcia, stawia na tanie widowisko. Do działań, które zwyczajnie leżą w naszym interesie, dobudowuje się niepotrzebną ideologię. Najbardziej szkodliwym działaniem pseudo-ekologów jest czynienie sobie wrogów ze zwykłych ludzi. Dochodzi do tego, że „ideologiczni” weganie marzą o świecie pozbawionym ludzkości. Dobro zwierząt staje się dla nich ważniejsze od dobra dzieci. A i zwierzęta nie mogą być pewne swojego losu, od kiedy ich naturalne środowisko kurczy się z powodu rosnących upraw wegetariańskiego pożywienia.

Ekologiczny styl życia istnieje od lat. Wiedzą o nim dużo nasze babcie i dziadkowie. Żywność ekologiczna to nie ta w specjalnych opakowaniach z astronomiczną ceną, lecz ta w warzywniaku koło naszego domu lub w sklepie zielarskim, których liczba rośnie. Słowo „ekosystem” obejmuje całą przyrodę nieożywioną i całą przyrodę ożywioną, więc także i nas!

W końcu ekologia nie powstała ku uciesze pand i rysiów, tylko dla dobra ludzi. Bez troski o człowieka ekologia nie ma sensu.

Maria Piekutowska

Bibliografia:

  • Tomasz Umiński „Ekologia, środowisko, przyroda – podręcznik dla szkół średnich”, wyd. WSiP, Warszawa 1999
  • „Ochrona bioróżnorodności w Polsce” pod red. Dra Leszka Kożuchowskiego, wyd. Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, Toruń 2009

Please follow and like us:
Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company