Publicystyka

Elito, wołamy Cię!

Najważniejszym warunkiem funkcjonowania zdrowego organizmu, wspólnoty czy narodu jest prawidłowy podział zadań i obowiązków. Truizmem będzie spostrzeżenie, że jeden organ przez drugi wyręczony być nie może, że noga ręki nie zastąpi, a nad całością mózg sprawować musi piecze. Posłużyłbym się kolejnym banałem, gdybym stwierdził, że gwarantem istnienia sprawnie działającej organizacji jest podział ról. Przykłady uporządkowania i hierarchiczności w różnych strukturach można wciąż powielać, ale zabieg ten przez oczywistość wywodów jest zasadniczo bezcelowy. Jednakże ta klarowność w społecznej świadomości jest o tyle jednoznaczna, o ile nie dotyczy zagadnienia narodu i jego konstrukcji.

Nie chciałbym wchodzić w rozważania nad strukturą narodu jako całości i analizę poszczególnych grup czy warstw społecznych tworzących go, ale chwilę uwagi poświęcę zbiorowi osób, których zadaniem jest kierowanie życiem duchowym narodu, wyznaczanie szlaków rozwoju moralnego i ustalanie kursu zmian politycznych, ekonomicznych i kulturowych w celu osiągnięcia jak największego rozwoju wspólnoty narodowej.

„Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.” – napisał kiedyś Roman Dmowski. Trudo nie zgodzić się z architektem polskiej niepodległości również dziś, w odniesieniu do elity pasożytniczej III RP. To, że pookrągłostołowe towarzystwo wzajemnej adoracji nie ma godności i honoru, że moralność jest dla niech rzeczą ze wszech miar obcą, że z polskością nie ma nic wspólnego, że jeżeli trzeba by było porównać ją do jakiejś organizacji czy struktury to byłaby to mafia, to wszyscy wiedzą. Problem polega na czymś zupełnie innym.

Zawłaszczenie całej sfery publicznej przez okrągłostołowych zdrajców (i nie ma tu żadnego znaczenia czy są oni dziś pro-unijni czy smoleńsko-patriotyczni), zahamowało rozwój polskiej myśli, co z kolei spowodowało zablokowanie powstania i rozwoju idei narodowej, dostosowanej do czasów nam współczesnych. Takiej, która byłaby pozbawiona wszelkich stereotypów, fobii i filii. Więc dziś wykastrowani z koncepcji wspólnotowej, politycznie zamoczeni w nic nieznaczące spory personalne, jak dzieci we mgle poruszamy się w rzeczywistości. Poprzez brak wzorców i autorytetów nam współczesnych, zmuszeni jesteśmy wciąż czerpać z odległej historii. Niejednokrotnie próbując przenosić dawne postawy i programy, zachowania i strategie, tworzymy patologie. I dalej nie wiemy czy powstania narodowo-wyzwoleńcze były dobre czy złe, Kresy jeszcze nasze czy już ich, a bolszewizm dziełem Rosjan czy Żydów. To właśnie wydaję się być największą bolączką młodego pokolenia Polaków, któremu zależy na czymś więcej niż tylko na doczesnym zaspokajaniu swoich potrzeb.

Jak rolnik potrzebuje żyznej gleby, robotnik godnych warunków pracy, budowniczy trwałych fundamentów, a przedsiębiorca przyjaznego prawa, tak elita do prawidłowego kierowania społeczeństwem potrzebuje myśli narodowej. Koncepcji zakorzenionej w najszlachetniejszej tradycji i kulturze, w dumnych momentach historii i jedynej, prawdziwej religii katolickiej. Takie muszą być źródła i wyznaczniki myśli polskiej, bo takie były ponad tysiącletnie losy naszego kraju. W przypadku próby narzucenia nam jakiejkolwiek myśli sprzecznej z dziejami narodu, spotkamy się z pewnego rodzaju społecznym zagubieniem, co można zaobserwować w dzisiejszej Polsce, w której postkomunistyczny i uniowolnościowy establishment forsuje lewicowo-liberalne rozwiązania, spotykające się z dużym dysonansem między stanowiskiem aktywnej, patriotycznej części społeczeństwa a niby-elitą, sprawiając, że przeciętny Polak zniechęcony antagonizmami i wewnętrzną walką przystępuje do frakcji pozornie silniejszej – obecnej kasty rządzącej.

Wielką szkodę dla sprawnego stworzenia programu narodowego, a co za tym idzie dla wykształcenia elit, wyrządza „patriotyczna” część rodzimej sceny politycznej. Siedlisko uprzedzeń i emocjonalnego podejścia do większości kwestii sprawia, że bilans korzyści i strat dla polskiej polityki jest ujemny. Cechą tego obozu równie znamienna, co szkodliwą jest judeochrześcijańskie podejście do religii i proamerykańska Wykorzystując uczuciową naturę polskiego społeczeństwa, bardzo często kanalizują całe rzesze młodych, energicznych i żywiołowych Polaków, którzy z całą pewnością, po odpowiednim ukierunkowaniu zrobili by bardzo wiele dobrych rzeczy dla polskiego życia publicznego.

„Polska od nas wymaga, byśmy byli pokoleniem wielkim” – stwierdził kiedyś Jędrzej Giertych. My XXI wieczni Polacy pokoleniem wielkim być musimy nie tylko dlatego, żeby utrzymać, pomnożyć i przekazać dorobek przekazany nam przez poprzednie wielkie pokolenia, ale również dlatego, że w obecnej sytuacji braku spiritus movens, które sterowałoby życiem narodu, inne pokolenie niż wielkie nie będzie w stanie walczyć o zachowanie, utrzymanie i odbudowanie polskości. Dziś bezustannie i oddolnie trzeba tą elitę wytwarzać.

Szymon Wiśniewski – członek Młodzieży Wszechpolskiej, redaktor portalu narodowcy.net.

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company