Publicystyka

Filip Dzieciątkowski: Protekcjonizm gospodarczy – etap przejściowy do gospodarki rynkowej

Ekonomia jako dziedzina nauk w środowisku narodowym nie jest zbyt powszechna. Jako działacze narodowi, szczególnie swój wizerunek kształtujemy na światopoglądzie obyczajowym i religijnym. Jednak wszyscy wiemy, że zagadnienia gospodarcze muszą być poruszane w opinii publicznej. Przyjął się wizerunek narodowca jako ‘’socjalisty, lub ogólnie jako osoby stawiającej szczególnie aspekt na sprawy społeczne. Jest to tylko po części prawdą.

Narodowcy wyrażając swoją myśl gospodarczą odwołują się do myśli wielkich ekonomistów związanych z Ruchem Narodowym, takich jak Roman Rybarski, czy przedstawicieli Niemieckiej Szkoły Ekonomii jak Friedrich Liest. No właśnie, na Szkole Niemieckiej szczególnie chciałbym się skupić. Niemiecka Szkoła Historyczna jako pierwsza zaczęła pojmować istnienie państwa narodowego, jako części składowej gospodarki, co wiązało się z i pojęciem protekcjonizmu gospodarczego. Rozmyślanie na ten temat zacznijmy od małego zestawienia faktów. Polska ekonomicznie jest krajem średnio rozwiniętym, widzimy to na przykładzie wolnego rynku europejskiego, na którym nie jesteśmy w stanie konkurować z potęgami gospodarczymi jakimi są przykładowo Niemcy i Wielka Brytania. Poprzez wejście Polski do Unii Europejskiej poniekąd wyraziliśmy zgodę na taki układ rzeczy, nie do końca zdając sobie sprawę (jako naród) jakie pociągnie to za sobą konsekwencje. Po tej krótkiej analogii możemy wrócić do protekcjonizmu gospodarczego. Protekcjonizm jest to pewna strategia polityczno- gospodarcza polegająca na ochronie handlu i produkcji przed rynkami zagranicznymi, poprzez nałożenie ceł. Jest to jedna z wielu definicji protekcjonizmu nie mniej jest jak najbardziej słuszna. Co dałby nam taki zabieg gospodarczy? Obecnie nasz handel jest w największym stopniu uzależniony od Niemiec. Odpowiednia polityka protekcjonistyczna mocno zmniejszyłby udział Niemiec w naszej gospodarce i pomogłaby się rozwinąć polskim przedsiębiorstwom w branży, na które zamknęliśmy rynek, lub nałożyliśmy wysokie cła. Podkreślam, przy tej okazji, że nie można nakładać ceł na wszystko. Polityka celna powinna obejmować strategiczne obszary, gdzie jest potencjał na wybicie się polskich przedsiębiorstw na wyżyny światowe. Logiczne jest, że nie jesteśmy i nie będziemy państwem samowystarczalnym w każdej sferze, i zamknięcie się na te produkty, znacznie spowolni rozwój i wzrost gospodarczy. Trafnym rozwiązaniem byłoby również otworzenie rynku na kraje gorzej rozwinięte, gdzie nasi przedsiębiorcy będą mogli konkurować z przedsiębiorcami z tych krajów, przez co będzie przynosiło to realne zyski dla kraju. Naturalną konsekwencją wprowadzenia protekcjonizmu gospodarczego, będą wyższe ceny i lekki wzrost bezrobocia. Kiedy zagraniczne koncerny będą wycofywały się z rynku polskiego lub będą oferowały produkty po wyższej cenie, żeby opłacić cło i zarobić. Będzie to szansa dla polskich przedsiębiorstw na konkurencję i ostateczne odsunięcie zagranicznej firmy z polskiego rynku. Wzrost cen natomiast nie będzie dużą przeszkodą dla obywateli, jeśli odpowiednio zreformuje się system podatkowy. Bezrobocie będzie też kwestią chwili. Polskie przedsiębiorstwa będą konkurowały o polskiego pracownika, na którego też będzie duży popyt. Teraz zasadnicze pytanie co powinniśmy importować a co eksportować na zasadach rynkowych bez udziału zasady protekcjonizmu? Jeśli chodzi o import to zdecydowanie powinniśmy importować surowce, materiały do produkcji technologii, środki spożywcze czy inne specyfika niedostępne w naszym kraju. Te drugie najrozsądniej by było składać w Polsce w wysoko opłacalną technologie i sprzedawać drożej, jako produkty Polskie. Taką politykę stosują między innymi Niemcy czy Stany Zjednoczone. No właśnie. Protekcjonizm jest poglądem, który ma mało teoretyków, lecz wielu praktyków. Historycznie najsłynniejszymi praktykami protekcjonizmu gospodarczego były Stany Zjednoczone za czasów Abrahama Lincolna i Niemcy Ottona von Bismarcka. Obecnie do państw, które stosują mądrą politykę protekcjonistyczną są Niemcy w ramach Unii Europejskiej. Jednak nasi zachodni sąsiedzi używają narzędzi protekcjonizmu tylko właśnie w ramach wolnego handlu europejskiego, który jest tak skonstruowany, żeby to właśnie oni czerpali z tego korzyści. Protekcjonizm poza granice Unii dla Niemiec nie jest już tak opłacalny, ponieważ, Niemcy należą do krajów bardzo dobrze rozwiniętych gospodarczo. Sama Polska, kiedy będzie w stanie konkurować z krajami Europy zachodniej na zasadach rynkowych, powinna stopniowo rynek uwalniać. Protekcjonizm w krajach dobrze rozwiniętych może blokować rozwój gospodarczy co mija się kompletnie z celem. W wypadku kraju dobrze rozwiniętego konkurencja na wolnym rynku może przynieść znaczne zyski, jednak nawet podczas gospodarki rynkowej, nie można zapominać o roli państwa. Nasuwa się przy okazji pytanie o patriotyzm gospodarczy. Podczas mądrej polityki protekcjonistycznej, polscy producenci mają pełne pole do popisu, jeśli chodzi o polską żywność i myśl technologiczną, na rynku krajowym i przy okazji na rynkach państw mniej rozwiniętych. Podczas uwalniania rynku trzeba dać konkurować polskim producentom na zasadach wolnorynkowych.

Gospodarka jest zbiorem mechanizmów, które ciągle mogą ulegać zmianie. Trzeba na bieżąco obserwować mechanizmy gospodarcze, które zachodzą w dobrze rozwiniętych państwach. Warto również analizować i wyciągać wnioski z nieudolnych gospodarek, i systemów, które się nie sprawdziły. Dlatego zachęcam wszystkich, do obserwacji sytuacji gospodarczych w krajach bogatych i wręcz przeciwnie.

Konkretne mechanizmy, ich działania i będę omawiał w co tygodniowych publikacjach.
Z Panem Bogiem!

Filip Dzieciątkowski

Social Media Widget Powered by Acurax Web Development Company