Publicystyka

Hipokryzja feministek, czyli jak usprawiedliwić przemoc

 

Ogień pod wszystkie więzienia, ośrodki zamknięte, psychiatryki i komisariaty!” – oto cel przyjaciół Codziennika Feministycznego. W nocy z 25 na 26 listopada w Warszawie spłonął radiowóz straży miejskiej. Do podpalenia przyznała się grupa Queer Meinhof/FAI (Nieformalna Federacja Anarchistyczna). Jej oświadczenie w tej sprawie pojawiło się na stronie serwisu Codziennik Feministyczny – pomimo jego ciągłych zapewnień o walce z przemocą.

Niszczenie sił porządku nie jest trudne – wystarczy zabić policjanta w swojej głowie.” – piszą przedstawiciele grupy w swoim oświadczeniu, które ukazało się na stronie „Codziennik Feministyczny”. Sprawa wzbudziła nie lada poruszenie nawet na łamach gazety.pl czy TVN. Feministki musiały się tłumaczyć, czemu propagują nawoływanie do przemocy mieniąc się jednocześnie jej przeciwnikiem.

Nieformalna Federacja Anarchistyczna to grupa istniejąca od ponad 10 lat w krajach takich jak Grecja czy Włochy, jawnie odwołująca się do metod terrorystycznych. Jej działacze przyznawali się między innymi do wysyłania bomb w listach do przedstawiciela włoskiej armii, do jednego z greckich więzień oraz do firmy zajmującej się szwajcarskimi elektrowniami atomowymi. W Polsce jak dotąd nikt nie utożsamiał się z jej działaniami. Sama nazwa grupy „Queer-Meinhof” przywołuje na myśl środowiska LGBTQ, budząc jednocześnie skojarzenia ze słynną niemiecką grupą terrorystyczną Baader-Meinhof.

Feministki – jako własne usprawiedliwienie – wyraziły zrozumienie dla frustracji sprawców podpalenia:

(…) rozumiemy frustrację grupy, a różne społeczności mają różne metody reagowania na nadużycia służb mundurowych.” – piszą na swojej stronie feministki. „Jest wiele prawdy w twierdzeniu, że straż miejska i inne służby bezwstydnie wykorzystują swój autorytet, a więc niektóre grupy, doprowadzone do granic frustracji brakiem reakcji na zniewagi dokonywane przez służby mundurowe, sięgają po przemoc, bo sądzą, że najlepszą metodą zwrócenia uwagi grup stosujących przemoc jest właśnie konfrontacja fizyczna.”

Czy na podobne zrozumienie ze strony feministek mogą zatem liczyć nękani przez policję uczestnicy Marszu Niepodległości albo pobity Przemysław Wipler?

To już nawet nie tyle hipokryzja, co kompletna kompromitacja. Okazuje się, że przemoc – odpowiednio uzasadniona – dla redakcji Codziennika jest do zaakceptowania. Redaktorki Codziennika jeszcze nie dawno krzyczały (nie bez racji), że „trzeba mieć oczy i uszy otwarte na przemoc, wychowywać nowe pokolenie tak, aby było na przemoc wrażliwe i umiało na nią reagować”. A jednak przemoc można usprawiedliwić, jeśli wymierzona jest w konkretne grupy. Paniom (?) z Codziennika Feministycznego przypominamy, że w straży miejskiej pracują również kobiety.

Podczas gdy redakcja Codziennika pogrąża się coraz bardziej, policja ustala, czy doszło do złamania prawa w postaci publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa.

Marta Niemczyk

1 KOMENTARZ

Komentarze są wyłączone.

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency