Historia i Kultura Publicystyka

„Historia Roja” – recenzja

„Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” to film, który musiał długo czekać na swój ostateczny montaż i debiut na dużym ekranie. Prapremiera kopii roboczej odbyła się już 1 marca 2011 r. jednak film nie został dokończony ze względu na wycofanie finansowania przez TVP, co również skutkowało zawieszeniem wpłat od producentów. Produkcja została sfinalizowana w dużej mierze, dzięki akcji społecznej, której celem było zebranie środków na dokończenie całego projektu.

„Historia Roja” to opowieść o człowieku, bohaterze, osobie niezwykle ideowej i oddanej ojczyźnie. Dzieje Mieczysława Dziemieszkiewicza i jego towarzyszy broni na pewno wciągają widza, pokazują nie tylko wątki wojenne, ale również dramaty rodzinne i poczucie beznadziei, które stopniowo wyniszcza bohaterów. Ogromnym atutem jest na pewno ukazanie emocji bohatera, jego wewnętrznej walki i charakteru, ale również słabości, dzięki czemu widzimy wpływ ówczesnej sytuacji na psychikę ludzi. W filmie zobaczymy również zaskakujące zwroty akcji, sporo scen batalistycznych, ale także ciekawe wątki humorystyczne. Pojawiające się nagle zabawne momenty z ubekami w roli głównej to chwile, które rozbawią całą salę do łez, co oczywiście działa na duży plus dla filmu. Fabuła zdecydowanie chwyta za serce i wciąga widza bez względu na wiek. Należy jednak zauważyć, że pełne zrozumienie wszystkich wątków wymaga od widza wcześniejszej znajomości życia głównego bohatera, ponieważ, mimo że film jest długi, to bieg wydarzeń jest pokazany w dosyć szybkim tempie, co może nieco zbijać niektórych z tropu. Za minus należy również uznać scenerię stylizowaną momentami na wzór Dzikiego Zachodu, co na pewno nadało filmowi oryginalności, jednak klimat tamtego czasu można pokazać w nieco inny sposób. Niejednoznaczne zakończenie filmu zdecydowanie działa na jego korzyść. Symbolizuje to bowiem, że historia Wyklętych i pamięć o nich przetrwają i zostaną kiedyś przypomniane.

Jak robić filmy historyczne? Kilkukrotnie słyszałem, że kino historyczne należy tworzyć w taki sposób, aby trafiało ono do młodych. Zapewne należy się z tym swierdzeniem zgodzić, jednak nie można tkwić w przekonaniu, iż do młodych trafią filmy wyłącznie do bólu banalne, nasycone scenam akcji i erotyzmem. „Miasto 44” to film raczej sensacyjny i bliższy banalnemu „Rambo” niż poruszającej i ciekawej historii polskich patriotów. Twierdzę, że dzieje „Roja” zostały przedstawione w o wiele bardziej atrakcyjny sposób. Reżyserowi udało się przykuć uwagę widza, wzbudzić zainteresowanie, wzruszenie, ale również nie zapomniał o niezbędnych scenach batalistycznych, a także pokazał zwykłego człowieka, który momentami gubi się w tych trudnych czasach. To wszystko sprawiło, że film o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu w przeciwieństwie do „Miasta 44” nie jest produkcją banalną, ale w żaden sposób nie odbiera mu to waloru atrakcyjności.

Jest to pierwszy film fabularny o Żołnierzach Wyklętych, produkcja bardzo wyczekiwana, budząca od dawna ciekawość i duże nadzieje. Czy zostało to wszystko zaspokojone przez „Historię Roja”? Uważam, że w dużej mierze tak, ale wciąż pozostawia spore pole do popisu kolejnym filmom fabularnym o podziemiu antykomunistycznym, które mam nadzieję, jeszcze powstaną. Film zdecydowanie godny polecenia, jednak historię Wyklętych na pewno da się opisać na dużym ekranie jeszcze lepiej.

 

H. Kowalski

 

Grafika: https://www.facebook.com/RatujmyRoja/?fref=ts

 

Please follow and like us:
Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company