Historia i Kultura Publicystyka

Interpretacja Biblii

Biblia to nie księga. Biblia to zjawisko. Dlaczego Biblię powinien znać każdy chrześcijanin oraz Europejczyk? Od 3 tysięcy lat wpływa ona na sposób myślenia, twórczość, prawo, politykę, język, obyczaje i wiele innych aspektów życia ludzi. Spektrum jej oddziaływania rozeszło się już na cały świat. Najtrwalszy ślad Biblia zostawiła w cywilizacji łacińskiej, stając się jednym z jej ważniejszych filarów.

 „Nie samym chlebem żyje człowiek” – słowa te wypowiedział nie kto inny, ale komunista Władysław Gomułka. W oryginalnej wersji pochodzącej z Biblii dalszy ciąg brzmi: „…lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Choć czasem nie zdajemy sobie z tego sprawy tradycja Nowego i Starego Testamentu była i nadal jest wszechobecna w naszym życiu, niezależnie od wyznania.

Malarstwo, rzeźba, architektura, teatr, literatura, język – wszędzie, choćby nieświadomie natkniemy się na ślady Biblii. Nic dziwnego, Pismo Święte stało się filarem kultury łacińskiej i od wieków kształtuje Europę. Lecz nie tylko. Biblia jest najczęściej kupowaną książką na całym świecie. W przeciwieństwie do islamu, hinduizmu i buddyzmu, kojarzonych kolejno z krajami arabskimi, Indiami i Dalekim Wschodem, religie biblijne przyjmują się i upowszechniają tak samo dobrze w każdym zakątku świata. Chrześcijanie stanowią  33,43% ludzkości (judaiści 0,21%), czyli 2,5 mldludzi i każdego dnia przybywa ich blisko 100 tys. Pytanie nie brzmi: „czy powinniśmy zrozumieć Biblię?” a: „jak to zrobić?”.

Wydaje się to niemożliwe. Pismo Święte spisano po kilkuset latach tradycji ustnej. Najstarsza część – Pięcioksiąg datowany na X w. p. Ch. jest zbiorem całego dziedzictwa narodu hebrajskiego. Zawarto w niej wszystko, co przekazywano z pokolenia na pokolenie: zasady, kroniki, opisy obrzędów, podania, poezję, modlitwy. Boska Księga stanowi jednocześnie każde z wymienionych pism, a zarazem żadne. Przez różnorodność gatunkową nie można Biblii traktować w jeden sposób. Interpretacja wymaga rozróżnienia do jakiego gatunku należy tekst, z którego pochodzi dany fragment. Wymaga też zrozumienia: co chciał nam przekazać autor? Czasami trzeba w tym celu poznać kontekst historyczny lub tradycyjny. Bywa i tak, że wystarczy kontekst samego tekstu.

Postawmy się na miejscu pisarza. Wyobraźmy sobie, iż świat biblijny był zupełnie inny od współczesnego. 

Przykładowo w opisie stworzenia świata ludzie doszukują się czasu i przebiegu genezy kosmosu, wyśmiewają teorie tworzenia gatunków, a w końcu „udowadniają”, że to tylko izraelicki przekład mitologii innych narodów. Takie podejście jest z gruntu błędne, bo… współczesne. W starożytności nie było niczym dziwnym wzorowanie się na obcych autorach. Sens odwzorowanego dzieła odnajdujemy w istotnym szczególne. To co w przekazach babilońskich powstaje przez narodziny licznych bóstw, w Biblii stwarza (!) jeden jedyny Bóg. „Jahwe góruje nad waszymi bóstwami” – mówi nam autor. Reszta jest mniej ważna, wynika głównie ze stylistyki. Każdy etap stworzenia jest wyszczególniony w pięknym opisie z banalnej przyczyny, dlatego że tak kiedyś pisano. Potrafimy to zrozumieć czytając Mickiewicza, czemu nie stosujemy tego przy czytaniu Biblii?

Jedną z ciekawszych różnic jest fakt, że ludzie czasów biblijnych nie znali języka filozoficznego.

Tzn., aby wyrazić słowo „kosmos”, „wszechświat”, jak w Księdze Rodzaju, wymieniali niebo, ziemię, gwiazdy, słońce, lądy, morza, światłość i ciemność. My czytamy „Bóg się gniewa”, a wg autora dosłownie „Bóg marszczy nos”. Poza tym, że Izraelici nie umieli streścić niektórych zjawisk w jednym słowie, to zwyczajnie lubili, gdy mówiono do nich konkretami. Rozumieli – w czym nie ma nic dziwnego – sformułowania, które odnosiły się do znanych im rzeczy. Stąd w Biblii mowa o trzcinach, górach, namiotach, gazelach i lwach, gdy naprawdę chodzi o kwestie życia wiecznego i śmierci, panowania królów i losów świata. Z drugiej strony, w starożytności posługiwano się pojęciami obcymi nam. W naszym języku „łaska” nie oddaje tego, co zawierało hebrajskie „hessed”, bo nie mamy w naszym języku takiego słowa! Opisuje ono specyficzną relację jaka łączy pana i jego sługę bądź Jahwe i jego lud, jednocześnie władczą i opiekuńczą, miłosierną i odpowiedzialną. Być może rozumiało to jeszcze feudalne średniowiecze, przepełnione ideą rycerstwa. Jednak do naszych czasów z tego wyobrażenia pozostał wykoślawiony wizerunek władzy, której nie odstępuje wyzysk i terror. „Łaskę” kojarzymy ze słabszymi, żebrakami i chorymi, a „służbę” z czymś uwłaczającym.

Dzieła starsze od ducha naszego czasu wymagają wiedzy, aby je zrozumieć.

Niezasłużenie kpi się z archaicznego języka, nie ofiarowując mu krztyny cierpliwości. Znów przypomnijmy dawną literaturę polską, której przecież nie deprecjonuje się przez sam fakt, że brzmiała inaczej. Tymczasem język biblijnych autorów był na tyle wyjątkowy, że zachował swój klimat w każdym tłumaczeniu, w każdej epoce. Charakterystyczny jest dwuwersetowy rytm, gdzie drugi wers jest rozwinięciem pierwszego. Widzimy go w całej Biblii, a powstawała ona przecież na przestrzeni 1000 lat! Ponadto księgi nieznana liczba pisarzy. Dowodzi to ich ogromnego kunsztu i staranności. Spisane teksty podlegały pieczołowitej selekcji. Warto dodać, że rzeczywista liczba powstałych dzieł znacznie przekracza to, co „uczeni w Piśmie” pozwolili umieścić w oficjalnych księgach.

Nie jest prawdą, że Biblia traci na aktualności.

Gdyby tak było, zdezaktualizowałaby się już w połowie własnej genezy. Pierwsi odbiorcy Pisma Świętego, Hebrajczycy, nigdy nie mieli oporów przed interpretowaniem go stosowanie do danej sytuacji. Pomimo symbolizmu i anachronizmów, Biblia jest ponadczasowa, gdyż mówi o sferach dotyczących człowieka niezależnie od epoki.

Co do palącego dylematu, dlaczego Stary Testament jest tak brutalny w porównaniu do Nowego, teologowie są zgodni. Prezentuje to proces, w jakim Bóg nauczał ludzkość miłości. Jak pisała Anna Świderkówna, Jahwe zaczyna od brutalnego dla nas prawa „oko za oko, ząb za ząb”. Lecz było to prawo rewolucyjne dla starożytnego barbarzyńcy, bo w ramach odwetu można było odebrać tylko tyle, ile nam zabrano. Tylko oko i tylko ząb. W czasach, kiedy spory rozwiązywano mieczem, zaś ziemia należała do tego, kto ją sobie wywalczył, ciężko przeforsować zasadę „miłuj bliźniego jak siebie samego”. Bóg uznał to za możliwe dopiero przy przyjściu Jezusa, czyli 2000 tysiące lat później. Nie znaczy to, że Stary Testament stał się nieważny, bowiem Chrystus powiedział:  Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.  (Mt 5, 17). Nowy Testament jest dopełnieniem Starego. Po raz kolejny zadziwia spójność arcydzieła.

Powinniśmy z rozsądkiem podejść do argumentu kłamliwości przekładów. Pierwszego większego tłumaczenia Pisma dokonano już w III w. p.n.e. w Aleksandrii i było to przedsięwzięcie bezprecedensowe w skali ówczesnego świata. W efekcie powstała Septuaginta, grecki przekład z hebrajskiego i aramejskiego, na potrzeby zhellenizowanej diaspory żydowskiej. Przekładem Biblii od wieków zajmują się rzesze specjalistów. Do tego dochodzi specyfika literatury w czasach starożytnych, kiedy to książka nie była czymś powszechnym, dzięki czemu powstawało mniej niż dzisiaj wersji, a więc i niedopatrzeń. Dwuznaczności dotyczą zwykle pojedynczych słów, wyrażeń, zaś wcześniej zaznaczyliśmy, że interpretować należy dłuższe fragmenty. Wreszcie jeśli fakt, że dzieło było tłumaczone automatycznie przekreśla jego wiarygodność, powinniśmy odrzucić zagraniczne dzieła naukowe, wszelką prozę oraz poezję, zwłaszcza przez wzgląd na współczesną niedbałość, wszechobecną także w tłumaczeniach. Czy jednak tak robimy?

 Poza tym wszystkim Pismo Święte stanowi bardzo ważne źródło historyczne.

Odrzucanie go tylko dlatego, że dla wyznawców Boga Izraelitów i Chrystusa jest testamentem wiary, świadczy o niedojrzałości emocjonalnej. W tym samym czasie pod niebiosa wychwala się walory artystyczne Koranu oraz duchowe ksiąg Wedy. Jednocześnie żadna z nich nie dorównuje Biblii ani historią, ani specyfiką, ani znaczeniem dla świata. Interpretowanie i odkrywanie Pisma Świętego to zajęcie na lata, które może stać się wyjątkową przygodą. Jednakże wymaga to spełnienia kilku warunków. Zrozumienie Biblii zaczyna się przez systematyczne poznawanie jej pism. Ponadto możliwe staje się dopiero z pomocą ludzi – bądźmy szczerzy – mądrzejszych od nas. Czytać należy nie tylko księgi, ale i przypisy. Powstało i nadal powstaje wiele opracowań oraz książek. Codziennie wygłasza się na temat poszczególnych fragmentów Biblii kazania. Warto poszukiwać i zadawać pytania.

W końcu najważniejsza jest wielka cnota katolicka: pokora. Pamiętajmy, iż gdy czytamy Pismo Święte nie przemawia do nas zwykły autor, lecz 3000 lat tradycji. Jest niemożliwością, aby w ciągu jednego życia pojąć ciężar tego dziedzictwa. Świadomość własnej niewiedzy powinna usuwać w bok uprzedzenia i z biblijnej znajomości czynić interesującą podróż. Podróż w czasie, podróż po kulturze i wreszcie podróż duchową.

Bibliografia:

  • Cytaty z „Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia”, Wydawnictwo Pallothinum
  • Anna Świderkówna „Rozmowy o Biblii” Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006
  • Anna Świderkówna „Rozmów o Biblii ciąg dalszy” Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998
  • Anna Świderkówna „Rozmowy o Biblii – Nowy Testament” Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009

Lilka

Please follow and like us:
Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers