Publicystyka

Jak powinna wyglądać polityka miejska w XXI wieku?

W dzisiejszych czasach mamy do czynienia ze zjawiskiem suburbanizacji. Proces ten polega na wyludnianiu się centrum i rozwoju strefy podmiejskiej. Mieszkańcom śródmieścia przeszkadza coraz większe natężenie ruchu, hałas oraz niezdrowe powietrze. Proces ten jest powolny, ale kończy się zazwyczaj tak samo: centrum miast pozostaje niezamieszkałe.

Dzieje się tak dlatego, że osoby, które wyprowadzają się na przedmieścia zazwyczaj dojeżdżają samochodami do miejsc pracy do centrum, co powoduje wzrost natężenia ruchu, hałas i emisje zanieczyszczeń do otoczenia. W konsekwencji, kolejni mieszkańcy mówią „dość tego” i tak oto postępuje proces wyludniania się centrów.

DEWELOPERZY WYLUDNIAJĄ CENTRA

Należy jednak spojrzeć również na ten proces z drugiej strony. Deweloperzy kuszą mieszkańców do przeprowadzki na przedmieścia, nie pokazując im wad tej decyzji. Na wizualizacjach ukazują osiedla mieszkaniowe jako atrakcyjne tereny zatopione w zieleni, ale wcale tak nie jest. Mało tego, wmawia się mieszkańcom, że nadal będą mieszkali na terenie miasta. Firmy deweloperskie robią tak, aby ceny za domy były wyższe niż za te, które za tą samą cenę musieli by wybudować na terenach wiejskich.

Mało osób na początku dostrzega wady życia codziennego na takich terenach. Mieszkaniec, który chce jechać do centrum spóźni się pięć minut na autobus, jest zmuszony czekać czterdzieści minut na następny. Osoba, która zapomniała czegoś ze sklepu, a wypiła już przysłowiowe „piwo” musi iść do sklepu pieszo. To kolejne czterdzieści minut w dwie strony. Znajomi bardzo rzadko chcą przyjeżdżać w odwiedziny, argumentując tym, że jest bardzo daleko. Trzeba jechać zawieść dziecko do przedszkola czy szkoły. Strata czasu na dojazd oraz pieniędzy na paliwo. Taka sama sytuacja jest z dojazdem do miasta do pracy. Rachunki za dojazdy bardzo często przekraczają 1500 zł!

PLANY ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO

Teoretycznie proces suburbanizacji nie powinien mieć miejsca. Mamy przecież ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Gminy ustalają Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego. To dokument, który potencjalnie miałby dbać o porządek urbanistyczny w mieście. Określa się w nim przyszłościowe lokalizacje nowych osiedli, parków, szkół, ulic. Uchwalanie takiego planu trwa bardzo długo, ponieważ wiele osób zgłasza do niego zastrzeżenia i poprawki. Kiedy jednak zapadają ostateczne decyzje, właściciele działek, na których urbaniści zaplanowali drogi, składają do gmin wnioski o odszkodowanie. Mamy tutaj do czynienia z groteskową sytuacją – gmina musi płacić odszkodowania za drogę, która nie wiadomo kiedy powstanie. Andrzej Olbrysz z Instytutu Badań i Ekspertyz Samorządowych zebrał półtora tysiąca miejscowych planów z całej Polski. Po analizie okazało, iż w przeciągu kilku najbliższych lat gminy będą musiały zapłacić właścicielom gruntów sto trzydzieści miliardów złotych odszkodowania. W Poznaniu, który w 2013 roku miał siedemdziesiąt milionów zadłużenia, złożono wnioski o odszkodowania na kwotę pięćdziesięciu milionów złotych.
To nie jedyny problem związany z Miejscowymi Planami Zagospodarowania Przestrzennego. Samorządy w większości planów wskazywały działki pod zabudowę. Właścicielom działek rolnych zależało na ich odrolnieniu, aby później można było je drożej sprzedać. Radni zaś wykazują się dużą podatnością na ich wpływy, gdyż to właśnie oni są wyborcami. Towarzystwo Urbanistów Polski wyliczyło, że na terenach objętych dziś wspomnianymi planami, mogłoby zamieszkać od siedemdziesięciu do dziewięćdziesięciu milionów osób. Demografowie szacują jednak, że w 2030 roku populacja skurczy się do trzydziestu sześciu milionów, a w 2050 roku do trzydziestu milionów Polaków. Warto dodać, że Polska objęta jest planami w zaledwie jednej czwartej, czyli w trzech czwartych kraju można stawiać wszystko bez ładu i składu, gdzie bądź. Mało tego, gmin bardzo często nie stać na sfinansowanie takiego planu, ale bardzo często stać na to deweloperów. Następuje porozumienie: gmina uchwali plan, ale urbanistom płaci za niego deweloper. Zastanówmy się, co w takim planie się znajdzie? Czy jak najwięcej miejsc pod tanią mieszkaniówkę, na której zarobi deweloper, czy parki, boiska i szkoły? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

STRATEGIA ROZWOJU PRZESTRZENNEGO ŁODZI 2020+

Kolejnym problemem nękającym polskie samorządy jest to, że za wyposażenie infrastrukturalne tych terenów odpowiedzialna jest gmina. Wspomniany wcześniej przeze mnie Olbrysz wyliczył, iż aby zbudować niezbędną infrastrukturę dla jednego domu, samorząd musi ponieść koszty na sto trzydzieści tysięcy złotych. Mnożąc taką kwotę przez ilość domów powstających na przedmieściach kwoty są horrendalnie wysokie. Gmin na taki wydatek nie stać.

Na przykładzie Łodzi, miasta, z którym od jakiegoś czasu jestem związany, pokażę jakie mogą być podejmowane działania, aby walczyć z procesem suburbanizacji. Łódź jest miastem zwijającym się w zawrotnym tempie. Po upadku przemysłu włókienniczego zaczęło się wyludniać. W 1988 roku liczyło 854 003 mieszkańców, a obecnie jest to 707 504 (dane na 2014 rok). Według prognoz liczba łodzian będzie spadać. Łódzki magistrat zaczął dostrzegać problem suburbanizacji, jak i wyludniania się miasta. Pojawiła się polityczna wola powrotu do centrum. Jest ona wyrażona w „Strategii Przestrzennego Rozwoju Łodzi 2020+” zaproponowanej przez architekta miasta – Marka Janiaka, która zakłada przywrócenie struktury miasta zwartego, poprzez zatrzymanie zgubnego wzrostu na obrzeżach. W zamian, zaproponowano konsekwentny rozwój przestrzenny miasta do środka. Główne cele tej strategii to: zatrzymanie suburbanizacji, ochrona terenów niezurbanizowanych oraz naprawa tradycyjnego miasta.

JAK POWINNA WYGLĄDAĆ KOMUNIKACJA W CENTRUM MIASTA?

Obecnie powinny być prowadzone działania, dzięki którym mieszkańcy Łodzi zaczęliby myśleć ekonomicznie oraz czasowo. Priorytetową komunikacją, jaka powinna być faworyzowana w ścisłym centrum miasta, to komunikacja miejska.

Widzimy pierwsze takie działania, choćby na oddanej niedawno wadliwej trasie W-Z. Jej zaletą są wspólne przystanki dla komunikacji autobusowej jak i tramwajowej, dzięki czemu mieszkańcy nie muszą tracić czasu na przemieszczanie się z przystanku na przystanek, by się przesiąść do innej linii komunikacji miejskiej.

Sprawna, szybka, komfortowa podróż komunikacją miejską to jednak nie wszystko, aby niejako zmusić mieszkańców do przesiadania się z samochodów do MPK. Kolejnym działaniem powinno być ograniczenie ruchu dla samochodów w ścisłym centrum Łodzi. Przykładem takiego działania może być wyłączanie danych odcinków ulic z ruchu drogowego, z wyjątkiem wjazdów docelowych oraz komunikacji publicznej, a także ograniczanie prędkości dla samochodów do 30 km/h. Można również zwężać jezdnie, modernizować je z nawierzchnią kostki brukowej, likwidować miejsca parkingowe oraz wydzielać buspasy i osobne pasy dla linii tramwajowych, aby komunikacja miejska zyskiwała uprzywilejowany charakter w komunikacji drogowej.

Oprócz komunikacji publicznej kolejnym dobrym pomysłem jest inwestycja w tak zwany rower miejski. Ścisłe centrum miasta jako nieduży obszar nie stanowiłby problemu, by przemieszczać się po nim rowerem. Plany, aby pierwsze 20 minut korzystania z takiego roweru było darmowe są korzystne. Tyle czasu wystarczy na pokonanie jednego odcinka trasy jaką chcielibyśmy przebyć w ścisłym centrum miasta.

Owszem, takie działania doprowadzą na początku do paraliżu komunikacyjnego miasta, ale w dłuższej perspektywie mieszkańcy będą zmuszeni do stawiania na alternatywne środki transportu. Centrum miasta zyska na atrakcyjności dla mieszkańców przedmieścia, gdyż nie będzie dużego hałasu drogowego. Sami zaś, nie będą mogli dojechać docelowo do pracy w centrum miasta ze względu na ograniczenia, o których wspomniałem powyżej, bądź czas podróży znacznie się wydłuży.

Takie same działania, które wyszczegółowiłem powyżej, powinny być przeprowadzane w większości dużych polskich miast, ponieważ nie tylko Łódź ma problem z suburbanizacją, a na inwestowanie w infrastrukturę w przypadku rozlewania się miasta nie stać jednostek samorządowych. Należy prowadzić takie działania, aby zwijać miasta do środka. Polska nie ma problemu z przeludnieniem – wręcz przeciwnie, wobec czego taki proces jest jak najbardziej logiczny.

Szymon Łuczak – wiceprezes Okręgu Łódzkiego oraz członek Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej. Student Gospodarki Przestrzennej na Uniwersytecie Łódzkim.

Plugin for Social Media by Acurax Wordpress Design Studio