Publicystyka

Kilka słów o walce z terroryzmem

Europa doświadczyła kolejnego dużego zamachu terrorystycznego przeprowadzonego przez islamistów, tym razem w Brukseli. Czy powinniśmy być zdziwieni tym faktem? Oczywiście nie. Dobrze widzimy, że współczesne społeczeństwa zachodnie, wegetujące na gruncie źle pojętej tolerancji i liberalizmu są idealnym siedliskiem dla islamistów. Dlaczego? Dlaczego właśnie tam? Czy tradycyjne społeczności np. katolickie nie są bardziej naturalnym kierunkiem ataków?

Pominę tutaj kwestię dużych skupisk muzułmańskich w zachodniej Europie, które oczywiście ułatwiają islamistom rekrutowanie przyszłych zamachowców. Polska ma jeszcze to szczęście, że islam nie posiada u nas takiej bazy budującej potencjał ludnościowy, organizacyjny, a przede wszystkim ideowy i religijny.

Innym, ale bardzo istotnym tematem, który musi być poruszony jest model i podstawy, na których zbudowane zostały współczesne społeczeństwa zachodnie. O ile wcześniej tym fundamentem była wiara chrześcijańska, o tyle dziś „elity” państw zachodnich częściej posługują się pojęciem „cywilizacji zachodniej”. Czym jednak jest owa cywilizacja? Opiera się ona przede wszystkim na ideałach Wielkiej Rewolucji Francuskiej i wypaczonych pojęciach wolności i równości. Z tradycyjnymi źródłami chrześcijańskimi i faktycznym naszym fundamentem, czyli cywilizacją łacińską już praktycznie na Zachodzie zerwano.

Najlepszym przykładem może być tutaj właśnie Belgia. Jeden ze znawców społeczeństwa belgijskiego podkreślił, że tolerancjonizm i relatywizm, które stały się tam sztandarem, skutkują już obecnie wręcz obojętnością wobec otaczającego świata. Współcześni Belgowie nie tylko nie posiadają już swojego tradycyjnego fundamentu, ale są również obojętni na rozwijające się w ich kraju obce religie i ideologie, mimo że widocznym jest, iż niektóre z nich mogą być groźne dla nich samych. Liberalny światopoglądowo Belg nie wykazuje większych emocji, widząc rosnącą społeczność muzułmańską, w której coraz częściej pojawiają się elementy jawnie islamistyczne, dążące do zniszczenia świata, w którym Belgowie chcą żyć. To właśnie tego świata islamiści nienawidzą najbardziej i traktują go przedmiotowo.

Środowiska lewicowo – liberalne całej Europy mają usta pełne frazesów o „integracji społecznej”, asymilacji i potrzebie edukowania przybywających na Stary Kontynent muzułmanów. Takiego właśnie podejścia radykalny islam zrozumieć nie może. Muzułmanie żyjący w swoich wspólnotach i kultywujący tradycje nie mają szans na zaakceptowanie ich liberalnego i tolerancyjnego postrzegania świata, a ponadto darzą go ogromną nienawiścią, nawet większą niż wobec chrześcijan. Wiara chrześcijańska prezentuje konkretne wartości i określone rozumienie świata, a więc nie jest obojętna na rzeczywistość w przeciwieństwie do współczesnych kultur zachodnich. Zarówno chrześcijanie, jak i tolerancyjni są uznawani przez islamistów za wrogów, jednak na różnych poziomach, gdyż pierwsi mają pewne zdanie i są skłonni do działania, a drudzy wykazują się obojętnością i pacyfizmem, a więc są słabsi.

Kwestie siły kulturowej i tradycji narodowej to elementy, których nie można pomijać, jeżeli chcemy skutecznie przeciwstawić się islamskiemu terroryzmowi w dalszej perspektywie. W tym kontekście nie można nie zauważyć, że społeczeństwa np. katolickie nie są tak często atakowane i nie wynika to tylko z tego, że na ogół nie występują tam większe wspólnoty muzułmańskie. Tam, gdzie istnieje bardziej wyrazisty i tradycyjny światopogląd europejski, tam warunki dla rozwoju islamizmu są trudniejsze, bo tylko silne idee są w stanie przeciwstawić się innym silnym ideom.

W tym miejscu warto również wspomnieć o powtarzanym do znudzenia sloganie „nie damy się zastraszyć, nie możemy się bać”. Otóż, pozwolę sobie stwierdzić, że nawet… powinniśmy się bać! Powinniśmy odczuwać strach, jako naród, gdyż w przeciwnym wypadku nie będziemy w stanie skutecznie przeciwstawić się dżihadystom. Musimy się bać, aby nie spocząć na laurach, aby wiedzieć, że nie nastąpił koniec historii i bezpieczeństwo nie jest nam dane na zawsze. Mimo, że strach często paraliżuje to jednak obojętność i lekceważenie są z pewnością groźniejsze. Niestety, dzisiejsze czasy postawiły przed nami dwie drogi: albo strach, który mobilizuje, albo obojętność, która nas usypia.

 

H. Kowalski

Artykuł ukazał się na portalu: prostozmostu.net

 

Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company