Łódź

KODowska wolność słowa nie dla narodowców

Dnia 23 stycznia 2016 roku miała miejsce trzecia już demonstracja Komitetu Obrony Demokracji w Łodzi. Tym razem była ona skierowana przeciw ustawie inwigilacyjnej. Tłum protestujących zebrał się przy pasażu Schillera, by po krótkiej przemowie organizatora, odśpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego” (bez błędów się nie obyło) oraz „Ody do radości” (tutaj wyszło bezbłędnie) protestujący z flagami Unii Europejskiej oraz Polski poczęli iść ulicą Piotrkowską w stronę Placu Wolności. Jednym z haseł obrońców było: „Kto nie skacze nie jest z nami”, co świadczy o powadze tego wydarzenia.

Na miejsce wydarzenia wybrali się również narodowcy w celu demokratycznego wyrażenia swojego zdania na ten temat. Niestety, już kilka minut po dotarciu na miejsce strażnik KOD-u wraz z funkcjonariuszem policji szybko odebrali im prawo głosu mówiąc, że przeszkadzają i stanowią zagrożenie (warto zaznaczyć, że marszu strzegło kilkudziesięciu policjantów). Działacze zrezygnowali z transparentów i flag, aby bez emblematów w pełni legalnie móc obserwować całe wydarzenie. Policja nie dopuściła ich jednak do manifestujących, pomimo iż organizatorzy wyrazili zgodę na to, że do protestu dołączyć może się każdy. Narodowcy zyskali za to towarzystwo dwóch cywilnie ubranych policjantów, którzy śledzili i obserwowali ich ruchy, „odprowadzając” ich nawet na przystanek.

Gdy po jakimś czasie wielu nieudanych prób dostania się na teren wydarzeń w końcu dano działaczom narodowym możliwość wejścia na chodnik, by wyrazić  zdanie na temat obrony demokracji w Polsce, dopadli do nich dziennikarze i zaczęli robić mnóstwo zdjęć. Z tyłu dało się słyszeć obraźliwe słowa, a także obelgi dotyczące patriotyzmu i narodowców. Narodowcy zostali zagłuszeni, do tego otoczyła ich policja i natychmiast wyprowadziła z tłumu pod pretekstem zakłócania marszu. Zostali spisani z tego samego powodu. Spisano również osobę postronną, która nie odzywając się i nie stając po żadnej ze stron przyszła tylko obserwować sytuację na ulicy Piotrkowskiej. Jej dane osobowe zostały zapisane pod tym samym pretekstem co wszystkich działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego – za zakłócanie przebiegu demonstracji.

Ciekawostką jest, że pomimo tego, iż był to dzień wolny od pracy (sobota), parking pod UMŁ przeznaczony dla jego pracowników był zapełniony po brzegi. Czyżby urzędnicy nie wyrabiali się ze swoimi obowiązkami w ciągu tygodnia? Czy może groziło im widmo demokratycznych zwolnień?

Tak właśnie wygląda obraz demokracji i wolności słowa w wykonaniu jej obrońców. Gdy oni krzyczą o niezależności oraz wolności wypowiedzi mała grupka narodowców nie została dopuszczona do głosu nawet na jedną minutę, a ponadto została zatrzymana przez policję oraz bezpodstawnie śledzona przez cały czas, nawet poza obszarem marszu.

 

Liman

1 KOMENTARZ

  1. Szlag mnie jasny trafił, po lekturze tej relacji.
    Jeśli to wszystko prawda, co tu przeczytałem, to czas najwyższy skończyć z pomiataniem młodymi patriotami przez ustosunkowane „elyty”, które, choć rzekomo już utraciły władzę, to jednak nadal są silne i mogą podejmować wobec stronnictw patriotycznych bezprawne działania używając do tego policji. Tej policji, która przestrzegania prawa powinna pilnować, a nie używać go do tłumienia wolności obywatelskich, swobody wypowiedzi i demonstrowania swoich przekonań.
    Niestety, kontrdemonstracja narodowa był fatalnie zorganizowana, a właściwie wcale nie zorganizowana. W każdym razie wyglądało to dość nieudolnie na zdjęciach w Dzienniku Łódzkim. Dlaczego tego wszystkiego nikt nie sfilmował, chociażby komórką? Byłby chociaż materiał na skargę na niekonstytucyjne działania policji.
    Uważam, że należy tę porażkę starannie przeanalizować, aby przy następnej demonstracji KOD nie mógł zorganizował bezprawnej akcji uniemożliwienia głośnego, publicznego wyrażenia zdania przez patriotów. Uważam, że wypełnianie przez policję rozkazów płynących z KODu to dla niej obciach, który powinien skończyć się dymisją dla tego oficera, który rozkazał szykanować – tak, SZYKANOWAĆ – narodowców.
    Należy przede wszystkim głóśno i otwarcie pytać, kto do jasnej cholery wydaje polecenia Policji Państwowej: Gazeta Wyborcza, Komendant, czy jeszcze ktoś inny – może jakaś tajemnicza, ale utajona Władza? O to należy pytać i to pytać do skutku. Bo w Białymstoku
    odbywały się równolegle dwie demonstracje przed siedzibą tamtejszej telewizji, po obu stronach ulicy, a Policja Państwowa tylko pilnowała porządku, żeby się ludzie ze sobą nie pobili..

Komentarze są wyłączone.

Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers