Łódź Publicystyka

Kolejny zagraniczny market na łódzkim osiedlu!

Kolejny market zagranicznej marki stanie na łódzkim osiedlu. Uroczyste otwarcie niemieckiego Lidla nastąpi w czwartek przy al. Politechniki. To dwunasty sklep tej sieci w naszym mieście. Lidl chce zwabić mieszkańców Łodzi festynem oraz licznymi promocjami.

Lidl to jeden z trzech najbardziej szkodzących polskiej gospodarce koncernów (co ciekawe, dwa kolejne – Aldi i Rossmann – również pochodzą z Niemiec). Skutecznie unika płacenia podatku CIT w naszym kraju. Jakiś czas temu pracownicy tej sieci połączyli się w międzynarodowych protestach przeciw krzywdzącej polityce uprawianej wobec nich. Takie działania prowadzi większość zagranicznych marek, jednak decydenci najwidoczniej nie zamierzają temu zapobiegać.
Zagraniczne supermarkety w Polsce rozwijają się bardzo prężnie, w przeciwieństwie do małych, lokalnych sklepów osiedlowych, które nie dają sobie rady w nierównej walce z obcymi gigantami. Niestety, polscy przedsiębiorcy pomocy nie doczekają się ze strony rządzących, którzy nie wiedzą jak zapobiegać powszechnemu zjawisku transferowania zysków do siostrzanych spółek za granicę przez przedsiębiorstwa międzynarodowe (a wystarczyłoby zasięgnąć porady od węgierskiego premiera, który bardzo sprawnie poradził sobie z tym problemem). Pieniądze są przenoszone jako różnego rodzaju opłaty licencyjne (np. za używanie znaku handlowego) lub jako koszt przekazania wiedzy potrzebnej do prowadzenia działalności biznesowej. Łączne przychody kilku największych zagranicznych sieci handlowych działających w Polsce wynoszą około 50 miliardów złotych, natomiast płacony przez nie podatek CIT w naszym kraju wynosi tylko kilkaset milionów złotych rocznie. Wspomniany Lidl w 2011 r. zapłacił CIT zerowej wysokości.
Oczywiście zagraniczni giganci, dzięki niepłaceniu podatków tej wysokości co polscy przedsiębiorcy, mogą zaoferować swoim klientom atrakcyjniejsze ceny. A te, zwłaszcza w trudnej sytuacji biednej Łodzi, przy płacach rzędu minimalnej krajowej i dużym bezrobociu mają kluczowe znaczenie. Koncerny straszą, że płacenie przez nich wyższych podatków wiązałoby się z podniesieniem cen, co odbiłoby się na przeciętnym Kowalskim. Prawda jest taka, że odbiłoby się to na nich – istnieje szansa, że w przypadku porównywalnych kosztów potencjalnemu Polakowi łatwiej byłoby wykazać się patriotyzmem konsumenckim i wybrać produkt z polskiego sklepu.
Niestety, poczucie patriotyzmu konsumenckiego Polakom jest raczej nieznane. Niemiec mając do wyboru sklep niemiecki czy angielski, a w nim pomidorki niemieckie lub hiszpańskie zawsze wybierze niemieckie – mimo że gorsze i często droższe – podobnie zachowa sie Anglik czy Francuz. Polak wejdzie do portugalskiej Biedronki – wyda w niej pół pensji, a potem się dziwi, że budżet kraju się nie dopina. Czy kupując w taniej sieciówce nie ma świadomości, że jego kraj okupują: Anglicy (Tesco), Niemcy (Lidl, Real, Kaufland), Francuzi (Carrefour, Leroy Merlin, Leclerc), Portugalczycy (Biedronka), Duńczycy (Netto), a nawet Czesi (Żabka)?
Propagowaniem patriotyzmu konsumenckiego od kilku lat zajmuje się Młodzież Wszechpolska w ramach akcji „Kupuj polskie”. Kampania ma miejsce wiosną: tego samego dnia na ulice polskich miast wychodzą działacze MW i przekonują naszych rodaków, że wspieranie rodzimych przedsiębiorców leży w interesie wszystkich Polaków. Pod zagranicznymi marketami rozdają ulotki, a w polskich sklepach rozwieszają plakaty zachęcające do zakupów u lokalnych przedsiębiorców. Akcja z roku na rok robi się coraz popularniejsza, spotyka się z entuzjazmem ze strony sklepikarzy i miejmy nadzieję, że w rezultacie przyczyni się do zmiany mentalności i postawy Polaków.

Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company