Publicystyka

Kolonialne galerie głupoty

Chodzisz po polskich ulicach, jeszcze kilkanaście lat temu mijałeś głównie sklepy należące do drobnych przedsiębiorców, mijałeś stragany z warzywami. W różnych miejscach miasta można było znaleźć dobre restauracje, kina i teatry. Dziś tego typu miejsca stopniowo znikają z naszych ulic. Gdzie zatem możemy je znaleźć?

Najczęściej w wielkopowierzchniowych galeriach handlowo – rozrywkowych. W jednym miejscu możesz zrobić zakupy, najeść się, pójść do kina, do teatru, a nawet udać się na dyskotekę i spędzić noc w hotelu. Wszystko oczywiście w rękach zagranicznych sieciówek. Wielu powie, że to przecież bardzo dobrze! Wszystko masz w jednym miejscu, wszystko możesz załatwić, rozerwać się i oczywiście to daje pracę wielu ludziom. Czy jednak naprawdę jest się z czego cieszyć?

Od kilkunastu lat współczesny mainstream próbuje wmówić nam, że robienie zakupów w centrach handlowych to forma… rozrywki. Jak płytkie i banalne musi być życie ludzi, dla których zakupy to rzecz, dzięki której mogą czuć się szczęśliwi? To zarazem bardzo śmieszne, tragiczne i smutne. A takich osób jest wśród nas coraz więcej. To raj dla szalejących zagranicznych korporacji, które wciąż robią na naszym życiu gigantyczny interes, w szczególności na życiu młodych. Szał zakupów to kolejne zjawisko będące następstwem szerzących się postaw indywidualistycznych i materialistycznych. Korporacje wyciągają od nas ogromne pieniądze, często kupujemy rzeczy zupełnie nam niepotrzebne i jednocześnie dajemy sobie wmówić, że jest nam z tym dobrze, czujemy się spełnieni.

Rosnące jak grzyby po deszczu galerie to nie tylko ośrodki handlowe. Ważnym elementem napędzającym cały interes są różnego rodzaju restauracje, kluby, kina i hotele. Tego typu miejsca sprawiają, że łatwiej jest nas skłonić do odwiedzania galerii, bo przecież w jednym miejscu możemy załatwić wiele spraw na raz. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak łatwo i często dajemy się wciągnąć w wir handlowo – rozrywkowy podstawiany nam przez ponadnarodowe korporacje. W galeriach ciężko spotkać polski sklep, restaurację, czy hotel. Znaczna większość firm działających w wielkopowierzchniowych centrach to kapitał zagraniczny, a ściślej ujmując, wielkie ponadnarodowe korporacje. Owe galerie to istne żyły złota właśnie dla międzynarodowych firm, które od lat stopniowo wypierają polski kapitał.

Wielu podnosi argument nowych miejsc pracy tworzonych w galeriach. Istotnie, wiele osób znajduje zatrudnienie w tego typu centrach, jednak nie można zapominać o dwóch bardzo istotnych problemach. Jednym z nich jest wspomniane wcześniej regularne wypieranie polskiego kapitału przez zagraniczne korporacje. Dziś głównymi pracodawcami Polaków są międzynarodowe firmy. Tendencja ta wciąż postępuje i niestety możemy jasno stwierdzić, że staliśmy się gospodarczą kolonią Zachodu, staliśmy się parobkami ponadnarodowej finansjery we własnym kraju.

Drugim problemem związanym z powstawaniem wielkich galerii wypełnionych zagranicznymi firmami jest forma zatrudnienia w tego typu miejscach. Najczęściej owe korporacje już na początku proponują nowym pracownikom umowy o pracę, co przyciąga osoby szukające stałego zatrudnienia. Szybko jednak okazuje się, że nie wygląda to tak kolorowo. Doniesienia o łamaniu praw pracowniczych dość często napływają z największej i najbardziej popularnej na świecie „restauracji” szybkiej obsługi. Zapewne każdy z nas kiedyś stołował się w tym miejscu i to właśnie tam, mimo że załogi pracują głównie na umowy o pracę, to powszechną jest opinia, że pewne prawa są łamane. Normą jest praca po 10 godzin, jednak  zdarzają się również przypadki pracy do 14 godzin dziennie oraz niepłacenia za nadgodziny i innych nieprawidłowości. Podobne sytuacje powszechnie mają miejsce również w innych sieciówkach.

W ciągu zaledwie kilku lat dość duża część narodu dała się wciągnąć w świat stworzony przez galerie, na których ponadnarodowe korporacje robią gigantyczny interes, w których powszechnie łamane są prawa pracownicze, które wyparły nasze rodzime firmy. Wielu z nas lubi te miejsca, są kolorowe, przepełnione dobrami, jednak jeszcze niewielu zauważa drugą stronę medalu. Musi nadejść czas, kiedy w końcu wszyscy zobaczą.

 

H. Kowalski

5 KOMENTARZY

  1. Dlatego trzeba te wielkopowierzchniowe molochy opodatkować i przyczynić sie tym samym do ich zwinięcia w Polsce.
    Obecnie straszy sie Polaków że jeśli opodatkuje się te galerie, hipermarkety to ceny bedą wyższe za produkty które kupujemy. Będą wyższe to ludzie zaczną kupować w mniejszych lokalnych sklepach i tam ceny jeszcze spadną, a na pewno pootwierają sie nowe lokalne sklepy, które nie mogły zaistnieć na rynku przez duże korporacje. Trzeba opodatkować je! Swoją drogą jaki mają tupet żeby straszyć wysokimi cenami jeśli ich sie opodatkuje. Widać kogo stronę trzymają rządzący.

  2. Nic dziwnego ze tak sie dzieje: mamy w Polsce instytucje ktore powinny kontrolowac i bardzo ostro i zdecydowanie reagowac na takie sytuacje..Powinny takze reagowac zwiazki i co wiecej powinny miec znacznie rozszerzone kompetencje o pewne policyjne.Powinny takze byc w pelni niezalezne od zakladow. Dlaczego tak nie jest? Zwiazki juz ustawowo sa znacznie ograniczone a instytucje kontrolne sa sparalizowane megakorupcja…Na tasmach Prawdy powiedziano,ze Polska to panstwo ktore dziala teoretycznie i trzeba przyznac ze jest to bardzo celna diagnoza.

  3. Tak naprawdę nigdy bym się o tym nie dowiedziała jak jest, gdyby nie ten artykuł dlaczego. Dlaczego państwo Polskie nie pobiera za te markety, galerie podatek?

Komentarze są wyłączone.

Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers