Publicystyka

Krzysztof Kubacki: „Czy Kościół jest dziś prawicy, „skrajnej prawicy”, narodowcom/nacjonalistom potrzebny?”

Napisać, że Kościół jest w defensywie, to napisać zwykłą oczywistość. Jednak do Kościoła obecnie w Polsce, ale i na świecie odnosi się wciąż spora część polskiej skrajnej prawicy, prawicy czy narodowców/nacjonalistów. Osoby należące do tych grup mają jednak spory problem w odniesieniu się do władz kościelnych, które przy mocnej, lewicowej propagandzie po prostu milczą, nie radzą sobie z presją i zarzutami jakie lewa strona przedstawia. Wyłączając poszczególnych księży, którzy w niektórych rejonach kraju sami stają w obronie wiary, Kościół po prostu wywiesił białą flagę.


Wielu działaczy staje więc pod jednym wielkim znakiem zapytania – jak bronić wiary, jak tę wiarę propagować, skoro Ci, którym najbardziej powinno na tym zależeć – poddają się? Ostatnie nawoływania na Marszu Niepodległości do hierarchów kościelnych zapewne zostaną przysłowiowo olane, a wszystko zostanie bez zmian. Kościół przytłoczony dziś skandalami pedofilskimi, z którymi w jasny sposób nie umie walczyć, nie chce walczyć lub po prostu nie umie oprócz swojego stanowiska potępiającego pedofilię, przejść do ofensywy w obronie religii katolickiej, pokazuje żałość i miałkość. Takie postępowanie odpycha wielu ludzi od Kościoła, bo po co nam przecież pasterze, którzy nie bronią swojego stada?

I co z takim fantem zrobić? Czy jednak opłaca się być wierzącym, niepraktykującym? Czy w Polsce w ruchach prawicowo-narodowych powinno dojść do pewnej, kolejnej w historii, schizmy w gronie religii chrześcijańskiej? Czy Katolicy obecnie chcąc bronić swoich religijnych przekonań, wartości politycznych wynikających ze swojej wiary, powinni odejść od Kościoła, który obecnie jest tak nieprzekonujący i nieumiejący bronić czegokolwiek? Wydaje mi się, że każdy człowiek o prawicowo-narodowych poglądach musi zacząć sobie zadawać takie pytania. Kościół oprócz pięknych budynków jakie posiada i zabytków, które zostały po przodkach, nie prezentuje sobą obecnie jakiejkolwiek dobrej postawy. Taktyka przemilczania przez Kościół lewicowej ofensywy, przecież tak silnie uderzającej w wiarę i Kościół, jest absolutnie nieskuteczna, niedopuszczalna i godna politowania. Kościół nie umie wytworzyć obecnie własnej ofensywy medialnej, propagandowej, zdecydowanej walki słownej w zwykłych komunikatach telewizyjnych, ulicznych wiecach, nie posiada zorganizowanego przesłania i odpowiedzi do swych wiernych na zarzuty strony lewicowej. Kościół jest bezbronny. Kościół na świecie jak i w Polsce – nie ma żadnego przywództwa, a jego autorytet, po latach komuny kiedy Kościół był ostoją w Polsce, po prostu drastycznie podupadł. Bez drastycznej zmiany, na którą się nie zapowiada, Kościół nie wydaje się sprzymierzeńcem w toczącej się obecnie wojnie światopoglądowej, jest wręcz jego hamulcem, workiem do bicia dla lewicowych organizacji i instytucją, która bez swojego jasnego stanowiska, nie daje żadnego wsparcia prawicy, skrajnej prawicy czy narodowcom, tworząc poprzez to chaos.

Czy Katolicy będący wciąż w naszym kraju większością nie powinni bardziej naciskać na Kościół, żeby ten pokazywał więcej „jaj” w obecnych czasach, czy Katolicy powinni niezależnie od stanowiska Kościoła naciskać na wybranych przez siebie polityków w ich sejmowych wyborach,
w kwestiach swojej wiary? To ważne pytania nie na jutro, a na dziś – jeżeli Kościół dziś jest bezbronny, na dodatek nieradzący sobie z problemami wewnętrznymi – czy jest on wciąż jakimkolwiek sojusznikiem? Ktoś powie, że Kościół to my wszyscy etc. ale to nieprawda, bo ktoś tym Kościołem tu na ziemi kieruje, a ten sam Kościół od ruchów narodowo-prawicowych się po prostu odcina. Rozumiecie, odcina – nie dlatego, że owe ruchy stoją w opozycji do poglądów Kościoła, ale dlatego, że Kościół obecnie obawia się dalszych nagonek na niego w jakiejkolwiek sprawie. Wygląda na to, że Kościół chce mieć po prostu święty spokój, a jak wiemy, będąc jedną ze stron sporów światopoglądowych i chcąc mieć święty spokój, po prostu się sromotnie przegrywa.
Bo jeżeli Kościół już nie ma sił, trzeba go po prostu zostawić w tyle?

Kościół nie broni już niczego, oprócz własnego interesu. Kościół pozwala centroprawicy odpuszczać pewne rzeczy na rzecz lewicy, przymyka na to oko, nie wywiera presji. Chce sobie takim postępowaniem kupić spokój, że może lewica zacznie na temat spraw kościelnych po prostu milczeć. Nie wiem czy dokładnie takie jest myślenie hierarchów, ale każde ich działania, bądź ich brak, o tym po prostu świadczą. Kościół odpuścił młodzież, odpuścił szkoły, odpuścił ulice, nie broni już wiary tam gdzie powinien. Kościół przymyka oko tu to tam, tracąc kontrolę i dając tak naprawdę mniejszości lewicowej dyktować warunki w strefach światopoglądowych. Brak tu odwagi na szerzenie wiary, wiara obecnie przez Kościół, przegrywa. A prawda jest taka, że lewica Wam nie odpuści – dopóki Świątynie nie będą się zmieniać w kluby i hotele.

Z tymi kilkoma pytaniami Was zostawiam, odpowiedzcie sobie na nie na głos, bądź wewnątrz siebie. Według mojej opinii, jeżeli ktoś udaje sojusznika, a nim nie jest, jeżeli ktoś potępia, a nie wspiera – niech zostanie w tyle i niech nie przeszkadza. Trzeba dziś powiedzieć jasno, że w dużej mierze za kryzys wiary w Polsce, za działania centroprawicy przymykającej oczy na lewicowe postulaty, za to wszystko możemy być wdzięczni kościelnej hierarchii, nikomu innemu.

Please follow and like us:
Animated Social Media Icons by Acurax Responsive Web Designing Company