Historia i Kultura Publicystyka

Kto się boi prawdy o zbrodniach komunizmu?

Niedawne wydarzenia w kraju wyraźnie pokazują jak bardzo jeszcze jest zakorzeniony system komunistyczny w Polsce i jak odległe są nadzieje na rozliczenie związanych z nim zbrodniarzy. 30 maja b.r. gen. Wojciech Jaruzelski z inicjatywy Kancelarii Prezydenta RP został pochowany z honorami na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Autor stanu wojennego 13 grudnia 1981, masakry robotników Wybrzeża w grudniu 1970, który nawet pod koniec lat 80-tych kazał mordować opozycjonistów i ich bliskich, i mówiąc ogólnie życie poświęcił służbie najbardziej zbrodniczemu systemowi oraz likwidowaniu jego przeciwników spoczął tam, gdzie polscy bohaterowie w tym przede wszystkim tego systemu ofiary. Pożegnany został przez obecnego i byłych prezydentów RP, w tym „opozycyjnego” Lecha Wałęsę. Obecnie grób Jaruzelskiego jest stale monitorowany.

Mówiąc o ofiarach komunistycznego reżimu w Polsce należy zwrócić uwagę, że wiele spośród zamordowanych, a także zmarłych w więzieniach czy aresztach Urzędu Bezpieczeństwa nie posiada znanego miejsca pochówku. Tę sytuację miały częściowo zmienić poszukiwania prowadzone przez IPN, odbywające się dwa lata temu na wymienionych wcześniej właśnie wojskowych Powązkach w kwaterze „Ł” – pierwszym, oraz zakończonych niedawno na warszawskim Służewie przy ul. Wałbrzyskiej – drugim największym pod względem liczebności miejscem pochówku Żołnierzy Wyklętych. 10 lipca zespół kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka prowadził ekshumacje na służewskim cmentarzu, a kolejni bliscy obecnie spoczywających tu zmarłych przychodzili poinformować o swoim wyrażeniu zgody na prowadzenie prac w obrębie grobów swoich bliskich, gdy niespodziewanie na teren cmentarza przybyła prokuratura w asyście policji. Wszyscy uczestnicy łącznie z wieloma wolontariuszami przybyłymi z całej Polski byli w szoku, gdy oznajmiono im, że muszą zakończyć poszukiwania. Również mocno zdziwieni byli policjanci, gdy na miejscu ujrzeli przedstawicieli IPNu oraz Uniwersytetu Medycznego, najwyraźniej przedstawiono im sytuację jakoby grupa wandali bezkarnie rozkopywała lub niszczyła cmentarz. Mimo wszystkich możliwych pozwoleń na prowadzenie ekshumacji prokurator kazał je zakończyć, zabezpieczyć miejsce oraz poinformował o „przejęciu” śledztwa i odsunięciu od niego IPNu przy jednoczesnym braku zdefiniowania powodu takiej decyzji (przez kilka dni jej ustalenie w różnych urzędach było niemożliwe!). Co więcej przesłuchano uczestników grupy z prof. Szwagrzykiem na czele. W późniejszym czasie zaczęły pojawiać się w mediach delikatnie mówiąc niewiarygodne informacje tłumaczące nagłe przerwanie poszukiwań. Cztery znalezione ciała miały pochodzić ze „współczesnej” zbrodni, IPN sam sobie odebrał sprawę (którą zawsze określano jako priorytetową), czy o planowanym zakończeniu prac. Jednak w tych absurdalnych wydawać by się mogło informacjach znajduję się ziarno prawdy. Otóż szef pionu śledczego IPN, prokurator Dariusz Gabrel wyraził wątpliwość, że znalezione ciała należą do ofiar zbrodni komunistycznych i poinformował o tym prokuraturę powszechną. To wystarczyło, by ruszyć lawinę, która zatrzyma ekshumacje Żołnierzy Wyklętych. Cała ta sprawa jest haniebną próbą zablokowania działań, mających na celu odkrywanie zbrodni, którą potęguje fakt, iż dotyczy ściśle samego Instytutu Pamięci Narodowej. To właśnie tam pojawili się po raz pierwszy ludzie, którym nie podoba się odkrywanie komunistycznych zbrodni. Należy dodać, że strona internetowa Instytutu przekazuje nieprawdziwe informacje o „niezwłocznym poinformowaniu” prof. Szwagrzyka o odebraniu sprawy jemu i przekazaniu jej do prokuratury oraz o „zakończeniu przez ekipę badawczą zaplanowanego etapu prac poszukiwawczych”.

W ostatnich dniach doszło do kolejnej próby zablokowania innych tego typu badań. We wrześniu planowane były dalsze prace poszukiwawcze na powązkowskiej Łączce. W tym przypadku kierowano się prawem, jakoby trzeba było uzyskać zgodę rodzin osób pochowanych nad dołami śmierci na przeniesienie grobów, i tym kierowali się prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oraz wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Dotarcie do Żołnierzy Wyklętych „blokują” grzebani jeszcze w latach 80-tych nad nimi osoby związane z komunistycznym reżimem, w tym m.in. sędziowie zasądzający wyroki śmierci. Była to kolejna próba jeszcze większego poniżenia straconych polskich bohaterów. Dlatego uzyskanie takich zgód wydaje się niemożliwe. Na chwilę obecną prace mogą być prowadzone wyłącznie w miejscach, gdzie współczesne groby nie występują czyli między kwaterami, pod chodnikiem, przy płocie.

Pierwsze ekshumacje zakończono bezprawnie, drugie znacznie ograniczono, ale miejmy nadzieję, że prof. Szwagrzyk z ekipą wygra z biurokratyczną machiną i będzie mógł je bez żadnych przeszkód kontynuować, czego szczerze Mu życzymy.

Tymczasem rozwija się jeszcze bardziej dyskusja o wyglądzie obecnego ustroju, kto w oczach władz zasługuje na miano bohatera oraz jakim naiwnym błędem jest dla nas, Polaków świętowanie 25 lat „wolności”. Póki obecny polski rząd tkwić będzie zakorzeniony w dawnym totalitarnym systemie, ofiary komunistycznego terroru, prawdziwi narodowi bohaterowie, spoczywać będą bez imion i nazwisk w anonimowych dołach, w zupełnym przeciwieństwie do ich katów…

tekst Kamil M.
zdjęcie Aneta K.

Please follow and like us:
Social Network Widget by Acurax Small Business Website Designers