Dlaczego obchodzimy 1 marca? Historia Adama Lazarowicza „Klamry”

Rozpoczął się grudzień 2018 – ostatni miesiąc roku, w którym obchodzimy 100. rocznicę odzyskania przez naszą Ojczyznę niepodległości. Przez te lata, od 1918, w historii Polski miało miejsce wiele tragicznych wydarzeń. Pomimo trudnej rzeczywistości nie brakowało Polaków, którzy walczyli o wolność naszego kraju. Jedną z osób, która całe swoje życie poświęciła Ojczyźnie, był Adam Lazarowicz ps. „Klamra” – jeden z Żołnierzy Niezłomnych, wiceprezes IV Zarządu WiN.

Adam Lazarowicz ps. „Klamra” urodził się 14 października 1902 roku, w Berezowicy Małej. Był najstarszym dzieckiem Franciszka i Wandy Lazarowiczów. Nadano mu imiona Adam: Kalikst, Łukasz. Jego ojciec był urzędnikiem skarbowym, natomiast matka była nauczycielką. W rodzinie Lazarowiczów panował matriarchat – o wszystkim decydowała matka Adama. Również na wychowywanie dzieci miała największy wpływ, była patriotką i wychowując dzieci, skutecznie krzewiła wśród nich miłość do Ojczyzny.

W 1919 roku, podczas rebelii skierowanej przeciwko odradzającemu się państwu polskiemu, Ukraińcy chcieli rozstrzelać ojca Adama, ale część z nich nie pozwoliła na to i go uratowała. Rodzina Lazarowiczów uznała, że nie może pozostawać dłużej w Berezowicy i wyprowadziła się do Lwowa.
Młody Adam Lazarowicz miał wtedy niecałe 17 lat i uczęszczał do miejscowego gimnazjum. Był to czas mobilizacji Polaków w imię obrony Ojczyzny, która była zagrożona praktycznie z każdej strony – odradzająca się Polska była w poważnych tarapatach.

W Adamie, który był wychowany w duchu patriotyzmu, odezwała się chęć udziału w obronie kraju. Jako że nie miał jeszcze ukończonych 17 lat, nie mógł być przyjęty do armii jako ochotnik. Oprócz tego rodzice byli przeciwni przerywaniu nauki i byli zdania, że jest jeszcze zbyt młody, by walczyć z bronią w ręku.

Pomimo tych trudności, Adam dalej dążył do celu. Dwiema paczkami papierosów przekonał ojca kolegi do złożenia przed komisją werbunkową oświadczenia, że wyraża zgodę na ochotnicze zaciągnięcie się „jego syna” Adama do armii. W ten sposób Adam stał się żołnierzem. Obawiał się jednak, że rodzina zaprotestuje i pokrzyżuje jego plany. Postanowił uciec z domu. Jednak w momencie, kiedy wychodził z plecakiem na miejsce zbiórki, niespodziewanie przyszła matka i zorientowała się o jego zamiarach. Zaczęła się temu sprzeciwiać i płakać. Wtedy Adam zapytał: „a jak mnie uczyliście? Że dla Ojczyzny, gdy trzeba, należy nawet oddać życie”.

Na takie wyjaśnienie Wandzie Lazarowicz zabrakło argumentów i w ten oto sposób w 1919 roku Adam znalazł się w armii polskiej walczącej na Wołyniu. Tam też poznał młodą dziewczynę, córkę bogatego szlachcica. Zakochał się w niej i napisał do rodziców, żeby mu natychmiast przysłali metrykę, ponieważ ma zamiar wziąć ślub, jednocześnie informując, że po skończonej wojnie chce zamieszkać na gospodarstwie swych przyszłych teściów na Wołyniu. Dla rodziców Adama było to przelaniem czary goryczy. Uważali za uzasadnione i rozumieli to, że jako małoletni poszedł walczyć za Ojczyznę, ale kiedy ich dziecko myśli o ślubie, zamiast edukacji, jest stanem nie do zaakceptowania. Ojciec Adama wsiadł w pociąg, odnalazł jednostkę wojskową i zabrał syna do domu. W tym samym czasie rodzina Lazarowiczów przeprowadziła się ze Lwowa do Jasła – rodzinnego miasta ojca Adama.

Kiedy ukończył siódmą klasę Gimnazjum, Ojczyzna znów znalazła się w potrzebie – ze wschodu ruszyła na Polskę nawała bolszewicka. W 1920 roku Adam walczył w ciężkich walkach z bolszewikami przypartymi do granicy Prus Wschodnich. Pod Chorzelami koło Ostrołęki został ranny w nogę. Po powrocie do zdrowia został przeniesiony do cywila i wrócił do Jasła. W 1921 roku zdał maturę i rozpoczął studia na wydziale mechanicznym Politechniki Lwowskiej, lecz po pierwszym roku porzucił mechanikę i Politechnikę Lwowską na rzecz historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Postanowił się ożenić, a jako że jego przyszła żona, Jadwiga, uczyła wtedy w podkrakowskiej wsi, postanowił, że i on będzie nauczycielem. Mimo to studiów nie przerwał, a nawet uzupełnił je o specjalizację nauczycielską.

Ślub Adama i Jadwigi odbył się 1 grudnia 1923 roku w Krakowie w kościele świętego Mikołaja. Owocem ich miłości byli Zbigniew (1925 r.), Danuta (1928 r.) i Ryszard (1930 r.). W 1927 roku Adam ukończył studia wyższe na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, uzyskując absolutorium. Utrzymywał kontakt z wojskiem – w latach 1926-1927 odbył podczas wakacji miesięczne ćwiczenia, a 1 września 1931 roku, po kursie, został podporucznikiem rezerwy. 1 stycznia 1936 roku został mianowany porucznikiem rezerwy, lecz nie na długo cieszył się awansem, ponieważ rok później ze względu na chorobę płuc, został zwolniony od powszechnego obowiązku społecznego.

Po wybuchu II wojny światowej 1 września 1939 roku Adam Lazarowicz ps. „Klamra”, zameldował się jako ochotnik w PKU w Dębicy. Po ewakuacji władz wojskowych i cywilnych pełnił obowiązki ostatniego komendanta Dębicy. Po ewakuacji garnizonu przyłączył się do zgrupowania, które walczyło w rejonie Rawy Ruskiej, obejmując w nim dowództwo kampanii piechoty.

Po upadku kampanii wrześniowej postanowił walczyć z niemieckim okupantem w konspiracji. Działał w ramach Służby Zwycięstwu Polski, a następnie Związku Walki Zbrojnej. W grudniu 1940 roku został komendantem obwodu ZWZ Dębica, stojąc na jego czele aż do wiosny 1944. Przez ten czas dokonał jego znacznej rozbudowy, między innymi powołał 10 nowych placówek ZWZ na terenie powiatu. Również przeniósł komendę obwodu z miasta na wieś, dokładniej do Gumnisk. W 1943 roku został awansowany do stopnia kapitana, a rok później – majora.

Największym z jego osiągnięć był współudział w rozpracowaniu niemieckiej broni rakietowej V-2 na poligonie doświadczalnym w okolicach Blizny koło Dębicy. Wiosną 1944 roku został zastępcą inspektora Inspektoratu Rzeszów AK. W czasie akcji „Burza” dowodził 5. Pułkiem Strzelców Konnych AK, który liczył około 1200 osób.

Przesuwający się coraz bardziej na zachód front kształtował nową rzeczywistość. Klamra podjął współpracę z Sowietami, dostarczając im informacje wywiadowcze dotyczące wojsk niemieckich. Za to został odznaczony przez Sowietów za całokształt współpracy bojowej na ich odcinku frontowym orderem Czerwonej Gwiazdy, lecz go nie przyjął.

W lutym 1945 roku przybył do Rzeszowa, gdzie został mianowany kierownikiem Okręgu Rzeszowskiego WiN, a następnie Okręgu Wrocławskiego. Rok później, w grudniu 1946, został zastępcą prezesa IV Zarządu Głównego WiN Łukasza Cieplińskiego ps. „Pług”.

5 grudnia 1947 został aresztowany przez UB w Żninie. Po brutalnym i okrutnym śledztwie, w październiku 1950 roku został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na 4-krotną karę śmierci i 33 lata pozbawienia wolności. 1 marca 1951, wraz z resztą IV Zarządu Głównego WiN, został zamordowany w więzieniu na Rakowieckiej. Na pamiątkę tego wydarzenia 1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Nie chciałbym, żeby ten artykuł był tylko zbiorem wielu zdań, chciałbym, żeby nakłonił on Ciebie, Szanowny Czytelniku, do refleksji. Żołnierze Niezłomni (w tym i Adam Lazarowicz), walczyli o naszą wolność, składając największą ofiarę na jej ołtarzu, jaką mogli dać – swoje życie. Walczyli również o to, by wolna Polska była WIELKA, SILNA i ZJEDNOCZONA. Większość Polaków jest niestety bierna, a to właśnie od nas zależy, jaka Polska będzie – czy będzie mała, słaba i podzielona, czy może będzie taka, o jaką walczyli między innymi Żołnierze Niezłomni. Argument, że jeden człowiek nic nie zmieni, że nie ma on znaczenia, obnaża słabość i brak wiary w siebie osoby, która go używa. Zadajmy sobie pytania: czy gdyby nasi przodkowie wmówili sobie, że „jedna osoba nic nie zmieni”, gdyby siedzieli cicho, dając się rusyfikować, albo germanizować, to czy Polska odzyskałaby niepodległość w 1918? Czy miałby kto stawiać opór okupantowi zarówno podczas II wojny światowej, jak i po niej, gdy koniec wojny oznaczał dla nas nową, sowiecką okupację? Będąc młodym Polakiem, wiem, że Polska może być taka, o jaką walczyli nasi przodkowie. Musimy tylko wziąć sprawy w swoje ręce – Klamra jest przykładem osoby, która była do tego zdolna.
Cześć jego pamięci!

Bartosz Florek

Please follow and like us:

2 Komentarze

Komentowanie jest wyłączone.