„Dzik” – film o wojnie, wierności i zdradzie

Źródło: www.filmdzik.pl

Wczoraj w łódzkim teatrze „Dom” odbyła się premiera filmu „Dzik”, opowiadającego losy oddziału Armii Krajowej ziemi rawskiej i tomaszowskiej, który w partyzantce walczył z nazistowskimi Niemcami. Wspierani przez lokalną ludność konspiranci toczyli heroiczną batalię o możliwość życia w wolnej Polsce, którą zaprzepaściła jedna pechowa decyzja dowódcy. Sprowadziła ona na partyzantów zacieśniający się krąg obławy, a na mieszkańców wsi krwawe represje.

„Dzik” to przejmująca opowieść o grozie wojny, wierności danej przysiędze, o trudnej doli ludności cywilnej, gdy nie sposób zaznać ani chwili spokoju, a także o ludzkiej ułomności, szczególnie dającej się we znaki w nieludzkich czasach wyniszczającego konfliktu.

Damian Wenta i Łukasz Chojecki stworzyli dzieło szczere, poruszające i trafiające do widza. Jest to szczególnie godne docenienia w okolicznościach, w jakich film powstawał. W okolicznościach braku funduszy – tak potrzebnych na stroje, na aranżację scenografii, na dystrybucję i promocję; w końcu na aktorów i ekipę specjalistów, z których zdecydowana większość wzięła udział nieodpłatnie. Same zresztą plenery i wnętrza także nie poskąpiły świecącej pustkami kasy producentów – mogli oni bowiem skorzystać z przychylności samorządów miejscowości, gdzie były kręcone. Mimo to jednak film jest autentyczny, a widza nie wytrącają ze skupienia niedociągnięcia lub objawy braków budżetowych. Film się dobrze ogląda, można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że twórcy mogli widzom sprezentować więcej niż te 75 minut seansu, rozwijając choćby nieco bardziej historię poszczególnych partyzantów „Dzika”.

Te brakujące minuty pochłonięcia fabułą, reżyserowie wynagrodzili widzom pogadanką, podczas której uchylili nieco rąbka tajemnic powstawania utworu, a także odpowiadając na pytania z sali. Z pewnością nikt nie żałuje spędzonego czasu w poniedziałkowe popołudnie w towarzystwie solidnego, patriotycznego kina.

 

Please follow and like us: