Krótka historia łódzkich „zinów” nacjonalistycznych w latach 1994-2006

Charakter ruchu narodowego w danym mieście najlepiej odzwierciedlają pisma, które ten ruch wydaje. Tak było również w Łodzi po 89 roku. Łódzkie środowiska narodowe zawsze były dosyć płodne w tej materii, sporo było różnego rodzajów zinów, biuletynów czy pisemek tzw drugiego a może nawet trzeciego obiegu. Dlatego czas aby przybliżyć ich historię…

W latach 90 wychodziły tutaj takie tytuły jak „Chrobry” „Teraz my” „Terrozourus” „Brukowiec” różne edycje i odmiany „Łódzkiego Szańca”, „Pod Prąd” . W obecnym stuleciu „Ortodoksja” biuletyn „Patria” i pismo „Dziedzictwo”, „Biuletyn Narodowego Odrodzenia Polski”.
Najdłużej na rynku wydawniczym utrzymał się „Łódzki Szaniec” ( w sumie 27 numerów !!!!!), który w kolejnych odsłonach ukazywał się nader regularnie.
Łódzki Szaniec powstał w roku 1995 w pierwszej edycji wyszło 13 numerów, których nakład oscylował w granicach ok. 200 sztuk. Następna odsłona tego pisma miała miejsce w 1997, niestety w tamtych czasach pismo ukazywało się w różnym formacie i z różną regularnością, co jednak nie przeszkadzało na powstanie kolejnych 7 numerów. Kolejna już ostania reedycja szańca miała miejsce dokładnie w sierpniu 1999 roku, a skończyła swój obfity żywot w 2000 roku wydając regularnie (co dwa miesiące) 7 numerów. Wieść niosła, że nakład ponad 200 sztuk rozchodził się niczym przysłowiowe świeże bułeczki. Niestety jego popularność  oraz czasami niezbyt przemyślane sformułowania zawarte w tekstach, spowodowała, że zajęły się nim odpowiednie służby i ślad po nim zaginął. Pismo też przechodziło pewnego rodzaju metamorfozę merytoryczną i ideologiczną, będąc w początkowej fazie pismem typowo „endeckim”, by ewaluować do narodowego radykalizmu.
Pozostałe pisma nigdy nie dorównały zarówno nakładem jak i regularnością „Szańcowi”, choć także sobie nieźle radziły.
Dosyć wcześnie pojawiają się także dwa pisemka – „Teraz My” i „Chrobry”. ”Teraz My” powstał tylko jeden numer, podobnie jak „Łódzki Szaniec” w roku 1995. Było to typowe odzwierciedlenie tamtych lat czyli klimat skinheads, ulica, subkultury i awantury, parę przedruków z gazet wydawany przez niejakiego „Czarnego”. Dosyć niewielka ilość ideowych tekstów.
W 1996 „Hektor” wydaje dwa numery „Chrobrego”, który odwoływał się do nurtu N – S. Czyli dużo o „rasie” i fascynacja „zakazaną” ideologią w polskim wydaniu. Niestety nie dotarłem do informacji na temat nakładów tych zinów, ale mogę się domyślać że na pewno nie przekroczyły 50 sztuk.
Terrorozaurus 1998 – 3 numery, nakład jednego numeru oscylował w granicach 50 sztuk z często „doróbką” bo szybko się kończył a było spore zapotrzebowanie. Podobnie „Brukowiec” którego również wyszły 3 numery w 1999 roku, oraz „Ortodoksja” rok 2000, niestety tylko jeden numer. Ciekawostką jest fakt, że powyższe pisma (Terrorozaurus, Brukowiec i Ortodoksja) były wydawane przez jedna osobą osobę , dosyć znaną w tamtych latach w środowisku.
Przez chwile wydawało się że na stałe zagości biuletyn Młodzieży Wszechpolskiej „Patria” (2000 r.)  – dwa numery, jednak jego forma (dwie strony A4) i powszechna dostępność (rozdawany za darmo) nie przełożyły się na ogromną popularność. Po mimo nawet sporego nakładu.
Na chwile też zaistniało pisemko „Pod Prąd” (1999 r.), które zakończyło swoją egzystencje po jednym numerze i nakładzie ok. 30 sztuk.

Ostatnim poważnym akordem było pismo „Dziedzictwo” wydawane przez środowisko łódzkiego Narodowego Odrodzenia Polski. W latach 2001- 2004 wyszło ok. 10 numerów z nakładem ok. 100 – 150 sztuk. Królował w nim typowo narodowo – radykalny klimat.

W 2002 roku powstaje „Kurier Łódzki”, niestety tylko jeden numer.
Między 2004 a 2005 rokiem wydawany jest „Biuletyn Narodowego Odrodzenia Polski” – 3 numery, podobnie jak „Patria” rozdawany za darmo i czasami w formie zwykłej ulotki rozdawanej przy różnego rodzaju imprezach okolicznościowych.
Wartość merytoryczna czy szata graficzna, powyższych pisemek była dosyć zróżnicowana, jedne były dosyć ambitne inne mniej, prezentowały także wbrew pozorom różne spojrzenie na idee narodową. Choć po lekturze większości z nich można łatwo wywnioskować, ze autorzy byli pod wpływem dwóch organizacji MW i NOP i te poglądy dominowały na łamach. Niezmiernie rzadko się zdarzało, że ktoś wychodził poza ten schemat. W pismach z lat 90 zwłaszcza z połowy dekady zauważyć można także pewną fascynacje subkulturą skinheads, która to w środowisku narodowym w tamtych czasach była bardzo popularna.
Jedno jest pewne, każdy z autorów starał się, aby jego pismo jak najlepiej się prezentowało. Czy to im wyszło,  pozostawiam do oceny czytelnikom.
Nadszyszkownik 😉
 tekst ukazał się w „Dziedzictwie ” nr 2 (8) Łódź 2007
Please follow and like us:

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.