Łódź

Łódź: W oparach absurdu – czego chce „Piesza Polska”?

Federacja „Piesza Polska”, wspierana między innymi przez łódzkich społeczników ze Stowarzyszenia TAK dla Łodzi, apeluje do prezydentów polskich miast o to, aby zadbali o odpowiednią przestrzeń dla pieszych.

Postulujemy o przeniesienie parkowania z chodników na pasy ruchu a także o zdjęcie rowerów z chodników

„Wnioskujemy zatem o wskazanie miejsc, gdzie zamierzają Państwo:
⚠️zezwolić pieszym poruszać się po jezdni,
⚠️wprowadzić taką organizację ruchu na stałe lub czasowo (za pomocą barier, taśm, słupków lub innych wygrodzeń), aby piesi mieli możliwość chodzenia chodnikiem zgodnie z zapisami rozporządzenia,
⚠️przenieść ruch rowerowy z chodników (CPR) na jezdnię,
⚠️poszerzyć istniejące i wyznaczyć nowe pasy ruchu dla rowerów na jezdniach, celem zwiększenia miejsca dla pieszych, integracji sieci ruchu rowerowego i poprawy bezpieczeństwa ruchu,
⚠️utworzyć strefy rekreacji dla mieszkańców w miejscach, w których najbliższy park lub inny teren zieleni oddalony jest więcej niż 400 metrów, umożliwiając bezpieczne korzystanie z przestrzeni miasta bez potrzeby pokonywania znacznych odległości.”

Należałoby w wielu miejscach zabronić poruszania się samochodem, a środkiem jezdni wyznaczyć pas jednokierunkowy dla rowerzystów!? Zauważmy że z racji na historyczną zabudowę Łodzi często chodniki w naszym mieście nie przekraczają 2 m, czasem przepisowe 1,5 m jest nieosiągalne. Dodatkowo pas rowerowy wyznaczony wzdłuż takiego chodnika nadal nie będzie gwarantował zachowania 2 metrowej odległości między pieszym a mijającym go rowerzystą.

Wróćmy także do, z takim mozołem wywalczonych, „nielicznych” CPR. Aktywiści sugerują że te wszystkie kosztowne inwestycje należy wymazać z przestrzeni miejskiej. Proponuję zerknąć na najbliższe mi sąsiedztwo: CPR przy Paderewskiego oraz pod wiaduktem przy Rzgowskiej. Te dwie drogi krajowe należałoby zawęzić by piesi mogli swobodnie spacerować, a rowerzyści przeciskać się wśród samochodów ścieśnionych na jednym pasie?

Podążając tym torem abstrakcji proponuję by łódzcy „lewicowi aktywiści” domagali się również zakazu otwierania okien w samochodach. Przecież samochód mijający rowerzystę z zachowaniem przepisowej odległości 1 m również nie zachowuje epidemiologicznego dystansu 2 m na linii rowerzysta – pasażer.

Może powinniśmy wprowadzić „ruch jednokierunkowy” na chodnikach, zwłaszcza między blokowiskami, trawy przecież deptać nie można a 2 metry zachować trzeba oraz wyburzać kamienice gdzie nie da się zachować odstępu 2 m przy mijaniu się pieszych? Może powinniśmy wyludnić miasta, wprowadzić rygory zagęszczenia ludności, wrócić do korzeni i przejść na transport konny?

Nie wiem czego efektem są te propozycje, czy oddziaływania koronawirusa na umysły aktywistów, czy zbyt dużo „natury” i w jej oparach rodzą się takie absurdy, czy może bezczynności związanej z brakiem możliwości organizowania „tęczowych procesji”?

Nie bronię władz Łodzi. Nasze miasto dotyka wiele zaniedbań, wzrasta zadłużenie, wydatki są nieprzemyślane i służą chyba wyłącznie „kaście rządzącej”. Dochodzi ignorancja wobec mieszkańców, udawane konsultacje, ograniczanie kompetencji Rad Osiedli, ostatnio zabrano/wstrzymano Budżet Obywatelski… zachowajmy jednak racjonalizm, kierujmy się zasadą równomiernego i zróżnicowanego rozwijania „transportu”. Żyjemy w jednym MIEŚCIE i musimy uwzględniać interesy wszystkich grup społecznych. Nie chcemy przecież wprowadzać „pieszej dyktatury”?

Faktem jest że duża część obostrzeń związanych z epidemią jest absurdalna. Zarówno przepisy odnośnie zachowania 2 metrów odległości wśród pieszych, 5 wiernych w kościele czy zakaz wstępu do lasów, parków wydają się irracjonalne i sprzeczne z logiką, nie dziwi zatem iż po fali krytyki Rząd się z części wycofał. Nie pogłębiajmy zatem tego stanu szaleństwa nieprzemyślanymi, żeby nie powiedzieć głupimi postulatami – na lewicę można w tych kwestiach zawsze liczyć.

Koronawirus minie… a konsekwencje społeczne i ekonomiczne pozostaną.

Dariusz Ziemba

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers