Nekromarket przy Łagiewnickiej

Rok 1863 zapisał się w historii Narodu Polskiego wybuchem powstania styczniowego. Twardy opór wobec rosyjskiego zaborcy okazali również mieszkańcy Łodzi i okolic, tocząc 24 lutego 1863 roku krwawy bój pod Dobrą. Ofiarę pojmanych powstańców upamiętnia skromny krzyż z tabliczką, na której napis głosi „Miejsce Straceń Powstańców 1863 roku”. Stoi on w Łodzi przy ulicy Łagiewnickiej 109.

W 2014 roku wobec widma postawienia w tym miejscu pawilonu handlowego, radni klubu Łódź 2020 wystosowali do prezydent Hanny Zdanowskiej list w obronie miejsca uświęconego krwią Polaków. Był on z resztą wyrazem oburzenia wspólnoty mieszkaniowej przy sąsiedniej ul. Rysowniczej 36. Protest poparła również Doraźna Komisja ds. Transportu Rady Miejskiej. W wyniku tych działań Rada Miejska jednomyślnie przyjęła uchwałę uznającą, iż wznoszenie pomiędzy ulicami Łagiewnicką, Inflancką i Rysowniczą nowych obiektów handlowych jest niecelowe, zwracając się również do prezydent Hanny Zdanowskiej o uniemożliwienie sprzedaży bądź oddania tamtejszych działek w dzierżawę.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez magistrat, teren, którego dotyczył spór, podzielony jest na 16 działek z których 10 należy do miasta. Siedem z nich to działki drogowe niepodlegające zbyciu. Pozostałe trzy zaś decyzją prezydent Łodzi miały nie zostać sprzedane. Wydawało się więc, że sprawa jest uregulowana, a uspokajający ton ostatecznych ustaleń wyklucza niepokojący scenariusz postawienia marketu na miejscu kaźni polskich powstańców. Niestety, obecnie się on spełnia.

Trwająca właśnie budowa pawilonu handlowego spotkała się oczywiście z ponownym sprzeciwie, w szczególności okolicznych mieszkańców przy wsparciu części radnych. Skierowali oni w tej sprawie skargę do do Komisji Planu Przestrzennego, Budownictwa, Urbanistyki i Architektury.

Niestety nie wszyscy radni starają się działać na rzecz mieszkańców miasta i zgodnie z ich wolą. Przewodniczący Klubu Radnych PO, Mateusz Walasek, bagatelizuje problem twierdząc, że uchwała, na którą powołują się przeciwnicy budowy nie determinuje żadnych skutków prawnych i zauważa, że miasto żadnych działek nie sprzedawało, a pawilon powstaje na terenie prywatnym. Kiedy zaś magistrat wydawał swoje oświadczenie w 2014 roku, Agata Magin z biura rzecznika prasowego prezydent Łodzi stwierdziła, że z uwagi na decyzję o niesprzedawaniu działek należących do miasta, procedowanie wniosku inwestora zostało wstrzymane. Po co więc w ogóle magistrat wydawał oświadczenie w tej formie, tworząc złudne poczucie pomyślnego zakończenia sprawy?

Jak niestety widać, czujność mieszkańców została jedynie chwilowo uśpiona, teraz zaś władze Łodzi umywają ręce od zaistniałej sytuacji. Tymczasem na miejscu straceń powstańców styczniowych budowa marketu trwa w najlepsze.

Dębowy

Please follow and like us: