„Szpetny mural o dwuznacznym przekazie nie zwiększy atrakcyjności Łodzi” – odpowiedź łódzkiego pełnomocnika Ruchu Narodowego na tzw. aferę muralową

Burza, jaką rozpętał wpis Rafała Gierowskiego na jego koncie jednego z portali społecznościowych nt. murala, jaki powstał na jednym z łódzkich akademików, pełnomocnik Ruchu Narodowego Łódzkie zwrócił się do nas o prośbą o opublikowanie jego oficjalnego stanowiska ws. zarzutów, jakimi został obsypany przez znane wszystkim środowiska walczące z nietolerancją, o demokrację, o wolne sądy itp., a nietolerujące narodowców. Poniżej prezentujemy treść oświadczenia.

„Podobno żyjemy w wolnym kraju, w którym każda osoba ma prawo do swoich poglądów i osądów. Niemniej widocznie przedstawicieli środowiska narodowego te podstawowe prawa nie dotyczą. Czyżby w naszym kraju byli równi i równiejsi? Osoba, która postrzega inaczej pewne sprawy jest szufladkowana i skazywana na miano obywatela gorszego sortu? Wiele z krytykujących mnie osób sympatyzuje z ruchami, które w ostatnim czasie walczyły o wolne sądy, obronę demokracji etc. Wychodzi na to, że część z Państwa to zwyczajni hipokryci, którzy wybiórczo stosują swoje poglądy. Moim zdaniem każdy ma prawo do swojego zdania i każdy ma prawo z nim się nie zgodzić, jednak należy robić to na cywilizowanym poziomie. I tu pojawia się słowo klucz, do którego miał nawiązywać według założeń UŁ mural, czyli „tolerancja”. Jeżeli ktoś nie zna znaczenia tego słowa, to odsyłam do słownika. Inwektywy, którymi zostałem obrzucony, były zdecydowanie nie na miejscu i świadczą wyłącznie o niskim poziomie intelektualnym i obyczajowym. Emocjonalne postępowanie i pochopne ocenianie danej osoby po jednym tweecie i przynależności ideologicznej jest naprawdę bardzo płytkie. Chyba w większości przypadków, wbrew temu, co deklarujecie – nie jesteście Państwo zbyt tolerancyjni. Niestety poziom dyskusji publicznej, a w tym również w mediach społecznościowych nie stoi na zbyt wysokim poziomie.

Oskarżono mnie, że swoim postem chciałem wywołać sensację. Ja jednak uważam, że to artysta swoją pracą chciał wzbudzić szum medialny. Założenia wyznaczone przez UŁ można było osiągnąć na wiele innych sposobów, a zdecydowano się właśnie na kontrowersyjne rozwiązanie. Mam prawo do swojego zdania tak samo, jak Państwo do swojego. Podjąłem ten temat, ponieważ miałem przyjemność rozmawiania z dość dużą ilością osób mieszkających obecnie lub w przeszłości na osiedlu akademickim UŁ. Osoby te miały w większości przypadków takie samo zdanie jak ja, a dla innych zwyczajnie ten mural jest nieestetyczny i brzydki. Artyści mają to do siebie, że chcą, aby o ich dziełach „mówiono”, a jak to najłatwiej osiągnąć? Dzieło musi wzbudzać emocje i ten cel został osiągnięty. Szkoda tylko, że ze zwykłej wymiany poglądów temat został rozdmuchany do skali afery. Zły narodowiec skrytykował dzieło sztuki, miał czelność wygłosić własne zdanie w tym temacie. W oficjalnej odpowiedzi UŁ kolory tęczowe miały być nawiązaniem do Biblii. Niewtajemniczonym przypominam, że w Biblii tęcza jest opisywana jako łuk, na muralu takowej postaci tęczy nie ma. Bardziej przypomina to symbol wspomnianego środowiska.

A tu krótka wypowiedź z artykułu GW: Co przedstawia mural? Trudno to opisać, ponieważ artysta tworzy w nurcie pop-surrealizmu. Można tam znaleźć m.in. delfina, kota i tęczę. – Każdy widzi tu to, co widzi. To, co wypływa z jego doświadczenia, wrażliwości, wiedzy i przekonań – wyjaśnia Teresa Latuszewska-Syrda, prezes Fundacji „Urban Forms”.

Kolejna sprawa. Owszem, flaga LGBT ma 6 kolorów, a na muralu mamy zaprezentowaną sekwencję 8 kolorów. Dla uściślenia faktów, początkowa flaga tego środowiska miała 8 kolorów, następnie 7, a dopiero w wersji ostatecznej 6. Dlatego wiele osób kojarzy ten układ kolorów z wspomnianym środowiskiem. Postacie, które zostały zamieszczone na muralu również dają dwuznaczny przekaz. Czytając informację na stronie UŁ, że „autorem dzieła jest światowej sławy hiszpański artysta o pseudonimie Okuda. Przybliżono mu inicjatywę i cel ESN Polska, w tym ideę międzynarodowej wymiany studenckiej – otwarcie na wielokulturowość, jedność i tolerancję”, wydaje sie być prawdopodobnym, że artysta świadomie połączył tolerancję z tęczowymi kolorami – podobnie jest na paradach równości. Dodatkowo wygląd postaci również może sugerować nawiązanie do postulatów wspomnianego środowiska. Oczywiście nie wszyscy muszą postrzegać to w taki sposób. Jedno jest pewne, mural jest kontrowersyjny i o to zapewne chodziło artyście. Pytanie jednak brzmi, czy uczelni wyższej powinno zależeć na kontrowersjach? Można było wykonać to na wiele innych sposobów.

Łódź jest miastem urokliwym, aczkolwiek bardzo zaniedbanym. Spowodowane jest to wieloletnimi zaniedbaniami. Nie uważam, że tego typu pstrokacizny w jakikolwiek sposób podniosą walory estetyczne miasta. Pomijając już kolorystykę, która kojarzy się głównie ze środowiskiem LGBT trzeba zauważyć, że postacie ludzkie ze zwierzęcymi głowami i wyeksponowanymi pośladkami czy biustem nie są chyba czymś, co warto pokazywać społeczeństwu, a tym bardziej, jeżeli znajduje się to na własności uczelni wyższej. Część osób tak jak ja widzi tu ukryty motyw promowania środowiska LGBT, a dla innych jest zwyczajnie brzydki, jeszcze inni uważają go za coś pozytywnego. Myślę, że walka z stereotypem Łodzi szarej i brudnej powinna wyglądać zupełnie inaczej.

W mojej wypowiedzi na Twitterze użyłem sformułowania „Nie chcemy kolorowej Łodzi” w nawiązaniu do zadanego pytania dotyczącego świadomej lub nieświadomej promocji środowiska LGBT przez UŁ. Niestety, ale to środowisko przywłaszczyło sobie symbol tęczy i jej kolorystykę – ubolewam nad tym. A wracając do wątku kolorowej Łodzi, pstrokacizny tj. ten mural, milion różnokolorowych reklam i szyldów w mieście, oklejone tramwaje i autobusy oraz eventy typu „festiwal kolorów” etc., nie wpływają w żaden sposób na poprawienie estetyki i wizerunku miasta. Chcemy Łodzi kolorowej? Może zacznijmy od wprowadzenia w życie projektu błękitno zielonej sieci, który pozwoli na rozwinięcie i aktywizację terenów zielonych w Łodzi oraz usprawni gospodarkę wodną w mieście oraz stworzy nowe możliwości dla miasta, a przy okazji wprowadzi świeżość i naturalne piękno przyrody? Idąc dalej, może czas zakazać reklam na tramwajach i wprowadzić jednolitą kolorystykę środków transportowych MPK w brawach herbu Łodzi? Ograniczmy wreszcie możliwość plakatowania, stawiania billboardów i reklam wielkopowierzchniowych. Odzyskajmy historyczną kolorystykę naszych kamienic – sami przyznają Państwo, że te odnowione wyglądają rewelacyjnie. Czas może wreszcie przeorganizować zarządzanie ulicą Piotrkowską? Największa pijalnia miejska powoduje, iż stan estetyczny tej ulicy jest odpychający. I wreszcie zacznijmy sprzątać po sobie i naszych pupilach. Atrakcyjność Łodzi można zwiększyć na różne sposoby, niekoniecznie poprzez szpetny mural o dość dwuznacznym przekazie.”

Rafał Gierowski, pełnomocnik Ruchu Narodowego Łódzkie

Please follow and like us:

5 Komentarze

  1. PRZE
    SA
    DA
    Rozumiem, że mural Rubinsteina jest również dla Was dziełem, które propaguje homoseksualizm? Przecież posiada wszystkie kolory tęczy!

    • W muralu Rubinsteina nie widzę nic zdrożnego 😉 Sugeruję jeszcze raz przeczytać oświadczenie, znajduje się w niej uzasadnienie mojego punktu widzenia w tzw. aferze muralowej. Uważam, że dość jasno wyjaśniłem co miałem na myśli.

Komentowanie jest wyłączone.