Historia i Kultura Publicystyka

Maksymilian Maria Kolbe – bohater „antysemita”

To nic, że podczas wojny udzielał schronienia rodzinom żydowskim. To nic, że dobrowolnie oddał życie za współwięźnia. To nic, że zginął w Auschwitz (czyżby w obozach koncentracyjnych ginęli nie tylko Żydzi?!). Dla środowisk takich, jak redakcja łódzkiego kwartalnika Liberté!, św. Maksymilian Maria Kolbe pozostanie przede wszystkim „antysemitą”.

„Mówiąc o Żydach, bardzo bym uważał na to, żeby czasem nie wzbudzić albo nie pogłębić nienawiści do nich w czytelnikach i tak już nastrojonych do nich czasem nawet wrogo. Na ogół więcej bym się starał o rozwój polskiego handlu i przemysłu, niż piętnował Żydów.” – pisał w jednym ze swych listów Maksymilian Maria Kolbe.

14 sierpnia minęła kolejna rocznica tragicznej śmierci urodzonego w Zduńskiej Woli św. Maksymiliana Marii Kolbe. Pochodzący z polsko-niemieckiej rodziny, dorastał w Łodzi i w Pabianicach. Podjął naukę w seminarium duchownym we Lwowie. Studiował w Krakowie i Rzymie zdobywając doktorat z filozofii (1916) i teologii (1919). Współtwórca związku Rycerstwa Niepokalanej, wydawca rzekomo „antysemickich” i nacjonalistycznych w wymowie, popularnych w latach 30. gazet – miesięcznika „Rycerz Niepokalanej” oraz „Małego Dziennika”; twórca rozgłośni radiowej Niepokalanów; misjonarz – ze swoją działalnością dotarł do Japonii, Chin i Indii.

Podczas niemieckiej okupacji był aresztowany dwukrotnie – po raz pierwszy we wrześniu 1939 roku. Po zwolnieniu, organizował w klasztorze schronienie dla okolicznej ludności. Drugi raz aresztowany w lutym 1941 roku, przesłuchiwany i więziony na Pawiaku, do Auschwitz trafił w maju 1941 roku (numer obozowy 16670). Podczas apelu 29 lipca 1941 roku dobrowolnie wybrał śmierć głodową w zamian za współwięźnia Franciszka Gajowniczka, skazanego na śmierć za ucieczkę jednego z więźniów. Gajowniczek został później przeniesiony do Sachsenhausen, gdzie doczekał wyzwolenia obozu. Maksymilian Maria Kolbe zmarł 14 sierpnia 1941 roku „dobity” przez personel obozowy śmiertelnym zastrzykiem fenolu. Ciało spalono w krematorium.

Zarzuty antysemityzmu zaczęto podnosić jeszcze przed kanonizacją duchownego w 1982 roku, na łamach amerykańskiego pisma St. Louis Jewish Light. Winy doszukiwał się także The Washington Post oraz Boston Jewish Advocate dowodząc, że propagując w Polsce antysemityzm, Kolbe „stwarzał środowisko przyjazne dla Holokaustu”. Amerykański autor żydowskiego pochodzenia, John Gross w swej książce, zarzucił polskiemu męczennikowi podsycanie „antysemickiej kampanii”. Nienawiść do Żydów zarzucali mu niektórzy żydowscy duchowni. Należy jednak zaznaczyć, że w obronie ojca Kolbe stawali również Żydzi (m.in. André Frossard czy Daniel L. Schlafly).

W Polsce, do grona oskarżycieli dołączył niedawno historyk Michał Augustyn, na łamach wydawanego w Łodzi kwartalnika Liberté!. W mocno turpistycznym (nie tylko pod względem treści) artykule „Żul-City (Przyczynek do przewodnika bardzo tendencyjnego)”, wymieniając wśród łódzkich skwerów ten nazwany imieniem ojca Kolbe, Augustyn pisze: „(…)przed II wojną światową był wydawcą antysemickich gazet, a w czasie wojny oddał swoje życie w Auschwitz (o, ironio!) za współwięźnia (jednak Aryjczyka!) i w ten sposób – według większości Polaków – odkupił wszystkie swoje grzechy (zakładając, że antysemityzm nad Wisłą jest za grzech uważany)…”[1]

Wtóruje mu historyk Robert Suski na blogu tegoż samego pisma, nazywając duchownego „przedwojennym odpowiednikiem ojca Rydzyka”: „Jak widać, niechęć do Żydów u Kolbego i autorów piszących w „Małym Dzienniku” i „Rycerzu Niepokalanej” nie miała podtekstu rasistowskiego, lecz wymiar religijny i ekonomiczny. To w żaden sposób nie usprawiedliwia antysemityzmu Niepokalanowa.”[2]

Wobec tak poważnych zarzutów, czymże są wspomnienia współwięźnia Zygmunta Gorsona: „On wiedział że jestem Żydem, lecz to nie stanowiło różnicy. Jego serce nie czyniło rozróżnienia między osobami i nie miało dla niego znaczenia to, czy są Żydami, katolikami lub jeszcze innych religii (…)”. Być może gdyby ojciec Kolbe oddał życie za współwięźnia Żyda, Michał Augustyn uznałby to za dostateczną „okoliczność łagodzącą”. Śmiem wątpić.

[1] Michał Augustyn, Żul-City (Przyczynek do przewodnika bardzo tendencyjnego) w: Liberté! XVII kwiecień-czerwiec 2014, s.92

[2] http://liberte.pl/poprzednicy-radia-maryja-w-drugiej-rzeczpospolitej/ (dostęp 14.08.2016)

Marta Niemczyk

Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company