Historia i Kultura Publicystyka

Malwina Gogulska: „Bić się czy nie bić?”

Z perspektywy ważniaka siedzącego za monitorem łatwo wyrokować i tworzyć historię alternatywną, oczywiście historycy mają do tego prawo, jednak z dużą dawką pokory w badaniach naukowych – osiąga się więcej.




Uczestnicy powstania tacy jak Maurycy Mochnacki przyznawali, że Polacy nie wyobrażali sobie Polski bez ziemi litewskiej. Imperium Rosyjskie miało w szponach 80% dawnych terenów Rzeczypospolitej, nie mogli się z tym pogodzić wychowankowie szkoły podchorążych, nowa inteligencja i opinia publiczna.
Generał Chłapowski w pamiętnikach przytoczył arcyciekawą rozmowę z generałem Chłopickim, którego spotkał zaraz po przybyciu do Warszawy 10 grudnia 1830 roku. Przekonując kolegę z dawnych wypraw napoleońskich, że da się pokonać Moskali i zebrać 100 tysięcy zbrojnych, generał odpowiedział:
,,przymaszeruje ich trzykroć sto tysięcy, a wiesz co, gdybyśmy mieli trzykroć a Moskale tylko sto, jeszcze oni zwyciężą, wiesz dlaczego? Oto dla tego, że oni mają cesarza, a my nie.”
Jak wskazują pamiętnikarze z tamtego czasu, powstanie było przez opinię zagraniczną źle odbierane jako rewolucja, miało być restauracją, to jest wskrzeszeniem rządu na fundamencie Konstytucji 3 maja – miało być konstruktem monarchicznym. Chłapowski oburzał się na słowo ,,jakobinizm” którym określano polski zryw, wskazując, że brali w nim udział przedstawiciele arystokracji, jak choćby Michał Radziwiłł, czy w dyplomacji książę Adam Czartoryski.

Nie będziemy tworzyć teorii spiskowych, jakoby powstanie wybuchło jedynie dlatego, że lud był ,,cięty” na Newachowicza, który zmonopolizował w Warszawie rynek trunków procentowych. To zbyt daleko posunięte interpretacje biorąc pod uwagę ubogość dowodową, choć i taką przesłankę warto mieć na uwadze.

Mochnacki wskazywał, że Rosja wcale nie miała parcia na Zachód ale na Południe, tam gdzie było Morze Czarne i dalej, by dosięgnąć Indii i strącić Anglię z tamtych lądów. Natomiast przez Polskę przebiegały szlaki handlowe, bardzo cenne z punktu widzenia Anglii mającej również imperialne ciągoty. Rosja była głównym rynkiem zbytu dla Polski, więc było na rękę wyspiarzom rozpętanie tu ruchawki i wciągnięcie w nią Rosję a, co ciekawe, ulotki propagandowe drukowała drukarnia należąca ponoć do anglikańskich misjonarzy. Taką kontrowersyjną kwestię podejmował jakiś czas temu Grzegorz Braun.

Uczestnicy powstania z dowództwa, główną porażkę upatrują w rozdarciu gen. Chłopickiego, który z jednej strony pragnął pomóc, z drugiej wiedział, że to przedsięwzięcie upadnie i nie chciał ostatecznie prowadzić narodu ,,na rzeź”, w rozpaczy odmawiając i przekazując ,,buławę” Michałowi Radziwiłłowi. Zupełna dezorganizacja regimentów, które wg dowódców ,,same się formowały” i nieuporządkowane, niezdecydowane posunięcia w tym temacie Chłopickiego, opóźniły uderzenie na wschodni korpus carski, a inni dowódcy nie wykorzystali szansy jaką dawały błędy w strategii wroga. Armia rosyjska osłabiona była natenczas epidemią cholery, którą przywleczono z wojny z Turcją, miał się o tym przekonać sam Iwan Dybicz, który zmarł w 1831 roku na tę chorobę pod Pułtuskiem. Potencjału jednak nie wykorzystano.

Wiele kardynalnych błędów popełnili nieudolni dowódcy, głównym było okopanie się w okolicy Warszawy nie wychodząc poza przestarzały trójkąt strategiczny i nie wykorzystanie potencjału społecznego, który istniał na ziemiach zabranych. Ochotnicy przedostawali się pojedynczo z województw spoza Kongresówki. Gdyby weszło tam nasze wojsko, wg niektórych historyków, spokojnie sformowałyby się nowe korpusy. Dużo zawinił gen. Skrzynecki, którego kunktatorstwo doprowadziło do porażki pod Ostrołęką. Profesor Jarosław Czubaty próbuje jednak bronić generała tłumacząc jego nieudolne decyzje słabymi formacjami zwiadowczymi, które jak wskazuje, źle działały już od końca XVIII wieku.

Mochnacki jako drugi kardynalny błąd powstańców wytyka porywcze i absurdalne zgładzenie zasłużonych we wcześniejszych bojach oficerów, którzy nie zgadzali się na wzięcie odpowiedzialności za powstanie. Wielu z nich rzeczywiście nie zasłużyło na taki los jak np. generał Nowicki, którego wzięto za rosyjskiego oficera (dlatego złośliwi nazywają Noc Listopadową Nocą Pomyłek).

Młodzież rozpaczliwie poszukiwała autorytetów.
Miała być restauracja, a skończyło się na rewolucji – czy Chłapowski tego chciał czy nie.

Wszystko rozbija się o sferę wojskową, trudno powiedzieć czy rzeczywiście taktyka szybkiego zajęcia Litwy i Rusi byłaby zwycięska i czy powstanie miało szansę zakończyć się sukcesem choćby do końca 1831 roku. A jeśli nawet, co potem?

Zbierając te wszystkie argumenty do kupy rzeczywiście można się zgodzić, że było to powstanie słabo przemyślane, całkowicie romantycznie rozpoczęte przez młodych, którzy rozpaczliwie szukali autorytetów gdy było już zdecydowanie za późno. Lud rzeczywiście dołączył do powstania dopiero podczas zdobywania Arsenału i składów wódczanych, więc jest to przesłanka do niezbyt chwalebnego obrazu warszawskiej społeczności, nie można jednak sądzić, że wysokie ceny wódki były głównym zapalnikiem wybuchu powstania. Powodów było wiele; łamanie konstytucji przez Cara w związku z ziemiami zabranymi bez których Polacy nie czuli się Polakami, wprowadzenie cenzury prewencyjnej czy represjonowanie polskich patriotów z Towarzystwa Patriotycznego parę lat wcześniej m.in. zsyłanie ich na Syberię.

Warto szukać i dochodzić prawdy by nie tkwić w błędach uświęconych dekadami pompatycznych uroczystości, jednak nie zapominajmy, że musimy mieć jedną linię interpretacyjną naszej historii i jeden spójny jej obraz, to leży po prostu w naszym narodowym interesie. Jeśli chcemy szukać błędów, szukajmy by ich więcej nie popełnić, ale światu pokazujmy wspaniałość i wyjątkowość polskich dziejów bo żaden kraj takich nie ma.

Powstanie Listopadowe było piękne dzięki wieszczom, niestety to piękno zmarnowano, zbyt dosłownie rozumiejąc romantyczne wizje z dramatów epoki.

CDN.

Malwina Gogulska

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers