Publicystyka

Mam dość walki z aborcją

Mam dosyć samotnej walki z aborcją. Cieszę się, że tytuł przykuł uwagę Czytelnika.

Dlaczego samotnej? Jestem, jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, jedną z miliona samotnych kobiet. Pokolenia dorastających kobiet z syndromem dziewczynki wychowanej przez samotną matkę. Ludziom wydaje się, że tylko chłopcy przeżywają problemy z powodu braku ojca. To zawsze przypomina mi wypowiedź rozmarzonej bohaterki „Kariery Nikodema Dyzmy” (autorstwa Tadeusza Dołęgi-Mostowicza) porównującej kobietę do pełnej wdzięku winorośli, która wspiąwszy się na silne drzewo – czyli mężczyznę – dosięga nieba i życiodajnego słońca. Podobnie Pieśń nad Pieśniami kobietę-Oblubienicę porównuje do lilii i gołębicy, Oblubieńca zaś – mężczyznę – do drzewa oraz młodego jelenia. To Piotra Bóg nazywa skałą i na nim opiera swój Kościół (notabene los miliarda osób). Męskie ramię jest czymś, o czym marzy każda udręczona damska dusza. Głównie dlatego, że nie jest kobiece. Tak jak stabilny konar dębu nie jest delikatną łodyżką kwiatu. Z całym szacunkiem dla singielek i feministek, ale bez tego męskiego oparcia, kobieca winorośl łacno płoży się po ziemi, plącze nogi i dusi przypadkowych ludzi. Taką istotę potocznie nazywa się jędzą. W większym skupieniu: feminizmem.

Popularny slogan internetowy: „Jesteś gruba, brzydka i masz wąsa? Zostań feministką” choć zwykle trafny, byłby jeszcze prawdziwszy, gdyby zastosować w nim spostrzeżenie znane z wypowiedzi P. Cejrowskiego. „Mężczyzna zawiódł cię w kluczowym momencie życia? Zostań feministką”. Wbrew przeświadczeniu wielu narodowców, ów „zawód” to nie zawsze zerwanie z chłopakiem. Zwykle początkiem problemów jest ojciec-alkoholik, ojciec-duch, ojciec-nienawistnik, ojciec-pasożyt, ojciec-szaleniec, ojciec-niewiasta lub jeszcze inny ojciec.

Zaprawdę godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, sławić model tradycyjnej rodziny. Każda kobieta w głębi duszy marzy o strzeżeniu domowego ogniska. Jednakże warunkiem jest silna skała, pod osłoną której to ognisko zapłonie i nie zgaśnie. Warunkiem jest prawdziwy ojciec, prawdziwa pomoc, prawdziwy przyjaciel. Czasami do momentu zamążpójścia tę rolę spełnia brat lub nawet kuzyn, czasem wujek czy inny mężczyzna w rodzinie. Grunt, aby spełniał swoją podstawową rolę, którą wbrew pozorom nie jest zapładnianie i wydawanie rozkazów. Jeśli miliony kobiet w Polsce wchodzi w dorosłość mając za najważniejszą lekcję życiową sprawdzoną wielokrotnie przestrogę „Nie ufaj mężczyźnie”, to jak mają one reagować na mowy o posłuszeństwie mężowi i byciu cichą, cierpliwą żonką stojącą u jego boku? Dla córek oraz sióstr alkoholików, złodziei, pasożytów, nierobów oraz tchórzliwych dezerterów, to brzmi jak żart. Nieważne, iż zdają sobie sprawę, że są na świecie lepsi mężczyźni. Takich trzeba spotkać w życiowej sytuacji, aby w nich uwierzyć. Mało która dziewczyna ma podobne szczęście. Tymczasem, jak wspomnieliśmy, wrażliwa kobieta, aby walczyć o rodzinę potrzebuje stabilnej męskiej opoki. Inaczej mówiąc, do tworzenia rodziny mężczyzna jest niezbędny. Nie tylko jako żywiciel. MOPS też potrafi wyżywić.

W środowisku narodowym przyjęło się przeciwko feministycznym najazdom pro-aborcyjnym stosować taktykę „kobieta za kobietę”. Ponieważ o aborcję walczą kobiety, twierdzą narodowcy, kontrą dla nich również powinny być kobiety. Jednakże od skonfundowanych życiowo Polek ciężko wymagać, aby rzucały się w wir bitew uliczno-medialnych w obronie dzieci spłodzonych przez mężczyzn… którym nie ufają! Bez urazy dla dziewcząt dających się wkręcić w „babskie porachunki”, lecz gra jest niewarta świeczki, dopóki przejmujemy retorykę wrogiego obozu. Jedne Panie na drugie Panie krzyczą „Mój wybór”, drugie Panie odpowiadają „Nasz wybór” i tak od wschodu do zachodu słońca, jak na każdym jarmarku. Panowie działacze zaś z satysfakcją zajmują się tzw. poważniejszą polityką, aby co jakiś czas wspomnieć o tym, że kobieta i mężczyzna wspólnie tworzą rodzinę. Wspólnie, doprawdy?

Do stworzenia rodziny potrzebni są kobieta i mężczyzna. Do spłodzenia dziecka potrzebni są kobieta i mężczyzna. Do wychowania potomstwa potrzebni są kobieta i mężczyzna. Czemu do walki o dzieci nagle wystarczą nam tylko kobiety? Panowie sobie żartują, prawda?

Lilianna Korbecka

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company