Publicystyka

Maria Rutkowska-Kurcyuszowa

14 lat temu zmarła przedwojenna działaczka ONR, dziennikarka i ekonomistka, więźniarka obozu Ravensbrück. Pozostały po niej wspomnienia i wiersze opublikowane w książce „Kamyki Dawida. Wspomnienia”. Skąd taki tytuł? Być może nawiązuje do biblijnej zwycięskiej walki Dawida z dużo silniejszym od siebie Goliatem. Jest to nie tylko biografia ale także niezwykłe świadectwo jej czasów.

Maria Sucheni urodziła się 1 października 1910 roku w Gidlach – małym mieście koło Częstochowy, obecnie leżącym na terenie województwa łódzkiego, jako najstarsza z trójki rodzeństwa. Była wnuczką Józefa Sucheni – pochodzącego z ubogiej robotniczej rodziny założyciela pierwszej w Polsce fabryki narzędzi rolniczych, zatrudniającej okoliczną ludność; członka honorowego paryskiej Académie Nationale Agricole (Narodowej Akademii Rolniczej). Po nim fabrykę przejął ojciec Marii. Był on także kierownikiem kółka rolniczego, inicjatorem Spółdzielni Spożywców „Promień” i lokalnym działaczem społecznym. Zanim został dyrektorem fabryki, był jej pracownikiem, przechodząc przez wszystkie szczeble kariery. Matka Marii działała w Kole Gospodyń Wiejskich, Kole Ziemianek oraz Akcji Katolickiej. W 1923 roku, 13-letnia wówczas Maria wjechała do Warszawy, by podjąć naukę w jednej z najlepszych szkół w stolicy. Początkowo nie była akceptowana przez szkolne koleżanki, jednak dzięki własnej charyzmie i zdolnościom szybko odnalazła się w nowym środowisku. „(…) bez zaplecza portretów przodków, (…) bez zaplecza żywych ciotek i wujków, z tych „kategorii”, która stanowi gwarancję „dobrego domu”, nie byłoby możliwe (…) wrosnąć w atmosferę ekskluzywnej szkoły, zżyć się z nią i zdobywać tam własna pozycję. A tak to właśnie miało miejsce ze mną.” 

Po ukończeniu szkoły podjęła studia w Szkole Głównej Handlowej. Tam też poznała swojego pierwszego męża – Tadeusza Rutkowskiego, działacza Obozu Wielkiej Polski. Oświadczył się jej gdy miała 19 lat. Szybko sama zaangażowała się w działalność OWP. Jego biura mieściły się w owym czasie przy ul. Lwowskiej, w domu nr 15. Początkowo powierzono jej sekretariat akademickich grup OWP. Organizowała zebrania, na których przemawiali m.in. Tadeusz Bielecki i Jan Mosdorf. W roku 1934 działaczka związała się z Obozem Narodowo-Radykalnym „ABC”. Jak wynika z jej wspomnień, Jan Mosdorf często odwiedzał mieszkanie Marii i jej męża po zdelegalizowaniu ONR przez władze sanacyjne, gdy ukrywał się w obawie przed pobytem w Berezie Kartuskiej, co w tamtym okresie spotkało wielu narodowców.

Bardzo lubiłam te wizyty. Dzięki nim z resztą pojęłam sens odejścia młodych przywódców od endecji i utworzenie samodzielnej organizacji o nazwie Obóz Narodowo- Radykalny. (…) Masoneria i »żydomasoneria« to były w pojęciu twórców ONR przestarzałe straszaki. Utrudniało to rozpoznawanie własnych, wewnątrz narodu tkwiących niedorozwojów. Dokonywanie oceny życia gospodarczego w ramach antysemityzmu było zbyt wielkim uproszczeniem. Problemy gospodarcze stanowiły z resztą w starej ideologii ruchu narodowego słaby punkt. Trzeba było wyszukać dróg do »Nowego Ładu«. Po to właśnie powstał ONR. (…) [odejście działaczy ONR] Było wynikiem znalezienia własnych form działania. Jedną z tych form miało być oparcie przyszłych rządów o bazę potężnej organizacji politycznej, która byłaby w stanie przeciwstawić się »chorobie parlamentaryzmu«, niweczącej stabilizację polityki. Czy była to koncepcja rządów totalitarnych? Na pewno nie. Była w tej koncepcji tęsknota za silnym, stabilnym rządem i sprawnym rządzeniem krajem.

Powierzono jej m.in. kierownictwo komórki skupiającej kobiety – łączniczki ONR z innymi organizacjami. Została oddelegowana do Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” jako jedna z liderek jego żeńskiej części. Wzięła udział w zjeździe kobiecych organizacji patriotycznych i katolickich – wielotysięcznej demonstracji na Śląsku, będącej jednocześnie wyrazem wierności mieszkańców Śląska Polsce, odbywającej się tuż przy ówczesnej niemieckiej granicy.Uczestniczyła aktywnie w naradach grupy gospodarczej ONR, w której „formowano ideologię Nowego Ładu”. Po jednej stronie byli zwolennicy tendencji wolnorynkowych, po drugiej – przedstawiciele idei chrześcijańskiego korporacjonizmu opartego na Katolickiej Nauce Społecznej, zawartej m.in. w papieskich encyklikach Rerum Novarum iQuadragesimo Anno. Wraz z kolegą z uczelni, również działaczem ONR – Wiktorem Martinim, zyskali wówczas złośliwe przezwisko „pary komunistów”. Za namową Aleksandra Heinricha – jednego z przywódców ONR „ABC”, podjęła pracę w redakcji „ABC” – oficjalnego organu prasowego ONR. Prócz tego była dziennikarką „Gońca Warszawskiego” oraz „Wieczoru Warszawskiego”.

W roku 1936, już jako matka rocznej córeczki Elżbiety, miała na swoim koncie wiele sukcesów zawodowych, m.in ekskluzywny wywiad z królewską parą holenderską przebywającą w sanatorium w Krynicy oraz wysoko cenione reportaże z okupowanej przez studentów Politechniki Warszawskiej w proteście o obniżkę wysokości czesnego. W 1937 została zaproszona do Paryża. Tam, w zastępstwie delegatki Narodowej Organizacji Kobiet, podczas międzynarodowego kongresu pod hasłem „la mere au foyer” wygłosiła referat poświęcony organizacji chałupnictwa jako formy pracy popularnej wśród Polek, na podstawie danych z zakładów pracodawców żydowskich: „Cyfry mówiły wyraźnie o wyzysku.”Jako formę przeciwdziałania działacze ONR widzieli zrzeszenia o charakterze spółdzielczym, będącą w stanie konkurować z żydowskimi hurtownikami. Jednak, jak wspomina Maria Rutkowska, tę pracochłonną lecz słuszną ideę uproszczono i sprowadzono jedynie do bojkotu żydowskiego handlu. Bojkot zastępował konkurencję. „Nam zaś, gdzieś tam w górze ONR-u, wydawało się, że można by wiele osiągnąć przez zrzeszenia drobnych wytwórców.” W Paryżu udało jej się również przeprowadzić wywiad z Jacques’em Doriot’em – przywódcą francuskiej Parti Populaire Français, czerpiącej wzorce z włoskiego faszyzmu.

Kolejny wyjazd służbowy Maria Rutkowska odbyła do Rumunii. Tamtejszy władca Karol II wprowadził na rumuńskich uczelniach „numerus clausus” [zasada ograniczenia liczby studentów danego pochodzenia, w tym przypadku pochodzenia żydowskiego] – była to sensacja na skalę europejską. W Bukareszcie przeprowadziła wywiad z Corneliu Codreanu – przywódcą Garda de Fier – Żelaznej Gwardii [organizacji politycznej działającej w Rumunii w latach 1930-1941]. Odbył się on w jego domu w dzielnicy robotniczej, którego połowę przeznaczył na szwalnie dla bezrobotnych kobiet przygarniętych przez jego organizację. Udało jej się też przeprowadzić wywiad z grupą wpływowych rumuńskich Żydów o sympatiach lewicowych. W tym okresie rozpoczął się romans Marii Rutkowskiej z dr. Jerzym Kurcyuszem, znanym działaczem ONR.

W roku 1939 dziennikarka postanowiła zrezygnować z funkcji w organizacji: „Zanadto szanowałam jej zasady i ludzi, którzy je wyznawali, aby pozostawać w „wodzowskiej” czołówce, kiedy nie bardzo jasny stał się dla mnie mój własny pogląd.” Wiosnę poprzedzającą wybuch II wojny światowej Maria Rutkowska spędziła w Rzymie, w charakterze korespondentki. Tam poznała prawdziwe nastroje Włochów i uczucia jakimi darzyli oni swegoduce. Odważnym posunięciem był artykuł zatytułowany „Prasa na smyczy”, który wywołał skandal, a samej autorce dano nakaz ekstradycji (ostatecznie uchylony po pertraktacjach polskiego Departamentu Prasy MSZ).

We Włoszech zastał ją wybuch wojny. 7 września 1939 roku, wraz z Jerzym Kurcyuszem, dotarła do Polski przez Jugosławię i Węgry. Mąż wraz z córką zdążyli uciec z Warszawy. Maria Rutkowska zaangażowała się w obronę cywilną stolicy, wstępując do Straży Obywatelskiej. Dramatyczny opis pogarszającej się z dnia na dzień sytuacji mieszkańców Warszawy zajmuje obszerną część jej wspomnień. Głód, ciągłe zagrożenie, pogarszające się warunki sanitarne i stale rosnąca liczba ofiar – oto codzienność broniącej się Warszawy. „Cały świat podziwia waszą odwagę. (…) Raz jeszcze przez bohaterską walkę Polska stała się chorążym wolności w Europie. My, wasi sprzymierzeńcy, walczyć będziemy o przywrócenie waszej wolności” – tak brzmiały komunikaty nadawane z Londynu.

W 1940 roku powróciła do jej rodzinnego domu w Gidlach. Pracowała w rodzinnej fabryce, wraz z mężem przystąpiła do działalności konspiracyjnej w SZP (Służba Zwycięstwu Polski). Aresztowana 20 czerwca 1941 trafiła do więzienia w Częstochowie, następnie została przewieziona do więzienia w Radomiu. W 1942 roku trafiła do FKL Ravensbrück (numer obozowy 12062). Okrucieństwa obozu i refleksje z tego okresu zajmują większą część jej wspomnień. Wraz z innymi Polkami w obozie podjęła się pracy wychowawczej, na jaką pozwalały warunki. To właśnie Maria Rutkowska postulowała apolityczną solidarność wśród Polek w Ravensbrück. Z tego okresu pochodzą jej wiersze, opisujące więzienną rzeczywistość. W 1943 trafiła do filii obozu – komanda Neubrandenburg, gdzie więźniarki pracowały przy produkcji broni niemieckiej. Zaangażowała się w więźniarski ruch oporu. W 1944 roku została przewieziona do innego kamanda – Waldbau, gdzie mieściła się podziemna fabryka amunicji. Mordercza praca i głód doprowadziły do ciężkiego zapalenia opłucnej, które z trudem udało się wyleczyć. W 1945 roku zdołała uciec z obozu podczas marszu ewakuacyjnego.

Jej mąż Tadeusz został aresztowany w 1944 roku, kilka miesięcy później rozstrzelany w Gross-Rosen. Po powrocie do Polski pracowała jako ekonomistka. W 1947 roku Maria Rutkowska wyszła za mąż za Jerzego Kurcyusza. Z ich małżeństwa narodziło się dwoje dzieci: Stanisław i Teresa. Jej córka Elżbieta Seferowicz z domu Rutkowska została później lekarką i działaczką „Solidarności”. Maria Rutkowska-Kuryuszowa zmarła 21 maja 2000 roku w Katowicach.

Źródło: M. Rutkowska-Kurcyuszowa, Kamyki Dawida. Wspomnienia, Wydawnictwo Unia, 2005 

Marta Niemczyk

Please follow and like us:
Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company