Publicystyka

Marsz Niepodległości, czyli początek nowej drogi

Już jutro 11 listopada, czyli Święto Niepodległości. W tym roku będziemy obchodzić 98. rocznice odzyskania suwerenności przez Polskę. W całym kraju, jak co roku, odbędą się uroczyste obchody, marsze, a w tym ten największy w Warszawie, który przyciąga do stolicy patriotów z całego kraju. Artykuł nie został jednak poświęcony opisowi zdarzeń historycznych, które pozwoliły odzyskać nam niepodległość. Powstał on z myślą o przekazaniu historii, która wydarzyła się kilka lat temu.

Historia miała miejsce 11.11.2014 roku w Warszawie podczas Marszu Niepodległości. Młody chłopak z Łodzi pierwszy raz w swoim życiu pojechał na słynny marsz zorganizowany przez środowiska narodowe. Nie pojechał jednak on z powodu swej wielkiej miłości do ojczyzny i przywiązania do sloganu „Bóg, Honor, Ojczyzna”, zjawił się tam za namową znajomych oraz chęci zobaczenia słynnego przemarszu „nacjo zwierząt”, który co roku był piętnowany w mediach głównego nurtu. Młody człowiek, który był według ogólnie przyjętych standardów osobą wykształconą i stąpającą twardo po ziemi, przeżył tego dnia najważniejszy i najpiękniejszy moment swego życia.

By w pełni zrozumieć przesłanie tego artykułu należy pokrótce scharakteryzować bohatera historii. Powyższe zdania mogą sugerować, iż chłopak był przedstawicielem tzw.”bananowej młodzieży” i pochodził stricte z rodziny miłującej polskich „tuzów demokracji”. Wrażenie to jest mylne, jego przodkowie walczyli o niepodległość tego kraju, a on sam był wychowywany w duchu patriotyzmu i wiary katolickiej. Niestety, jak większość młodych ludzi przeżył tzw. fazę młodzieńczego buntu, który zmienił jego podejście do spraw codziennych na wiele lat. Wszechobecna lewicowo-europejska propaganda oraz środowisko, w którym przebywał sprawiło, iż chłopak zapragnął ściągać krzyże, gardzić własnym krajem, ubóstwiać pieniądz i zachodnie wzorce. Jego celem stało się wygranie wszechobecnego wyścigu szczurów, bo według zdobytej wiedzy, w życiu liczyły się tylko pieniądze i pozycja społeczna. Zatracił się w tym wszystkim wartości moralne, ideały, wzorce, wszystko legło w gruzach, liczył się tylko ON.

Początkiem zmian w postrzeganiu rzeczywistość był okres studiów, który pozwolił na zmianę szeroko rozumianego środowiska życiowego. Chłopak pod wpływem zmian i kontaktu z wieloma ludźmi o różnych poglądach zaczął analizować otaczający go świat. Im więcej analizował wszystkie fakty, wydarzenia, tym bardziej pragnął znalezienia swojej drogi. Zmiany nie nastąpiły nagle, trwało to latami. Jednak nastąpił rok 2014, a wraz z nim udział w Marszu Niepodległości, marszu, który pozwolił na obranie nowej drogi w życiu.

Młody człowiek wraz z znajomymi udał się tego dnia do centrum Warszawy przed rozpoczęciem Marszu, aby móc poczuć i zobaczyć atmosferę tego wydarzenia. To, co zobaczył przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Morze ludzi, barwy narodowe, śpiewy – nigdy takiego czegoś nie widział! Wbrew zapewnieniom medialnym, nie byli to wyłącznie młodzi, wygoleni chłopcy w barwach kibicowskich. Oczywiście byli i tacy, ale większość uczestników stanowili zwykli ludzie, tacy jak bohater tekstu. Dorośli, dzieci, młodzież, osoby w podeszłym wieku, całe rodziny, wszyscy szli razem. Nikt nie był tu gorszy, wszyscy stanowili jedną wielką rodzinę, polską rodzinę. Chłopak poczuł, że wreszcie jest wśród swoich, coś go łączyło z tymi wszystkimi ludźmi, mimo iż nie znał ich. Widział tego dnia piękne sceny, uśmiechniętych rodziców z dziećmi maszerujących za rękę, osoby w podeszłym wieku, które mimo ciężaru życiowego dzielnie znosili trudy przemarszu. Wreszcie znalazł się wśród demonizowanych medialnie kibiców, którzy tego dnia zapominali o wzajemnych animozjach i szli razem w zgodzie. Emocje unoszące się w tłumie były niezwykłe, było to coś pięknego, czego nie zapomina się do końca życia. Zwieńczeniem marszu były uroczystości na błoniach, gdzie widoczny był w pełni ogrom zebranych ludzi. Żarliwe i głębokie przemówienia, polskie barwy i hymn odśpiewany przez około 100 tys. sprawiły, iż ten dzień chłopak zapamięta do końca życia. Był to dzień, który trwa do dzisiaj. Wiele kwestii od tego czasu uległo pozytywnej zmianie, jednak równie wiele czeka na dalszą poprawę. Na obranej narodowej drodze życia, pojawiają się przeszkody, odzywają się stare demony, lecz dzisiaj jest wiara w lepsze jutro i cel, do którego chłopak dąży. Cel, którym jest wielka Polska!

Była to historia jednego z lokalnych działaczy, która została opisana w dość dużym skrócie. Nie umniejsza to jednak faktu, iż Marsz Niepodległości jest niezwykłym wydarzeniem, które wpływa na postawę ludzi. Z całą pewnością jest wiele podobnych historii i miejmy nadzieję, iż będzie ich dużo więcej. Namawiajmy niezdecydowanych do udziału w Marszu, każdy Polak przynajmniej raz w życiu powinien spróbować w nim uczestnictwa, być może dla niektórych z nich będzie to początek nowej drogi życia…

R.G.

Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company