Publicystyka

Marta Niemczyk: Tutsi z Hutu. Taki mamy klimat – [recenzja]

W latach 50. Simone de Beauvoir pisała, że lewica to wiara w przemysł i ujarzmienie przyrody, prawica to zaś powrót do natury i przywiązanie do ziemi. Sporo się od tego czasu zmieniło. Dziś do korzeni powraca Jakub Wiech, autor Podręcznika dla Zielonej Prawicy”. Ma szansę zapoczątkować istną ewolucję, jak na konserwatystę przystało.

Tragizm dyskusji wokół globalnego ocieplenia polega na tym, że przyszło nam ją toczyć w czasach, gdy bardziej nas obchodzi to, czy osoba/zjawisko/teza jest prawicowa bądź lewicowa, niż to, czy po prostu jest. Już sam tytuł książki ten podział akceptuje, lecz trudno mieć jej to za złe, gdy ma przed sobą jeden cel: nawrócić prawicę na troskę o własny dom i przypomnieć, że innego nie będzie.

Już na wstępie otrzymujemy przegląd podstawowych założeń i faktów. I już w tej chwili wielu odłoży książkę z odrazą, bo jeśli opinia nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla nich. Szkoda, bo próżno tu szukać pochwały Extinction Rebellion, uznania dla nierealnego programu „Wiosny” ani podziwu dla celebrytów. Nazwisko Grety Thunberg w ogóle nie pada, a to duży plus. Nie znajdziemy tu zachwytu nad Godziną dla Ziemi ani unijnym mechanizmem obrotu pozwoleniami na emisję zanieczyszczeń. Po równo obrywa się sprzedajnym ekoaktywistom i senatorom na pasku przemysłu wydobywczego. Wiech ukazuje istotny mechanizm paraliżujący wszelką debatę – poglądy nabywane „w pakiecie”. Póki się tego nie oduczymy, zachęca, by do „pakietu” konserwatywnego włączyć nieobcą mu chęć konserwacji zasobów naturalnych.

Ktoś powie, że autor nie ma prawa mówić się z przekonaniem o klimacie nie będąc klimatologiem. Byłby to argument, gdyby nie padał ze strony tych, którzy z pokorą słuchają, co o klimacie mówi absolwent historii, filozofii czy filologii polskiej. Nic w tym złego, dopóki w swojej ocenie rzeczywistości bazują na wynikach badań osób kompetentnych a nie reakcji fanów. Wiech odsyła do tych, którzy sporo czasu poświęcili badaniom i potrafią wyjaśnić dlaczego śnieg, który widzimy za oknem wcale nie przeczy zmianom i wpływie nań człowieka. Pamiętajmy, że w pewnych zakątkach prawicy, gdzie chwilę temu globalne ocieplenie było mitem, dziś nie tylko istnieje, lecz niesie ze sobą same korzyści (cytrusy, nie masowe migracje).

Zabrakło paru słów komentarza na temat kryzysu zaufania do instytucji naukowych, które nieraz ciężko na ten stan rzeczy pracują. Można by życzyć sobie więcej o polityce mocarstw pokroju Chin albo o przerzucaniu winy i kosztów walki z kryzysem na tych, którzy najmniej zawinili i których na to nie stać. Postawa zachodnich neofitów ekologii przypomina sytego, który wstaje od stołu i napomina głodnego, że niezdrowo jest się obżerać. Rzecz w tym, że aby móc dyskutować o sprawiedliwym rozwiązaniu, wpierw trzeba zgodzić się co do istnienia problemu.

„Podręcznik” pozostawia z refleksją, że ramy prawicy mieszczą znacznie więcej, niż zwykło się sądzić. Polskich zwolenników Reagana i Thatcher zdziwi, że zamiast czynić sobie ziemię poddaną, radzili brać ją w dzierżawę „z klauzulą odpowiedzialności za wyrządzone szkody”. To ważne, szczególnie gdy tak wielu naśladuje zachodnie wzorce, z ich przywiązaniem do wspólnoty i korzeni silnym na tyle, na ile korzyść ekonomiczna pozwala. Tak oto otrzymujemy Zielony Konserwatyzm w zarysie. Ciekawa propozycja, której, jak sam autor przyznaje, nie będzie łatwo rozwijać się nad Wisłą.

Jakub Wiech, Globalne ocieplenie. Podręcznik dla Zielonej Prawicy, Wydawnictwo Defence24, Warszawa 2020

Marta Niemczyk

Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers