Publicystyka

MEN ugina się przed lobby LGBT – łódzki Kurator oświaty odwołany!

Jak grom z jasnego nieba gruchnęła w niedzielę rano informacja o odwołaniu Grzegorza Wierzchowskiego – łódzkiego kuratora oświaty, który określił lgbt „wirusem dehumanizacji, który odbiera młodym ludziom wartości”. Za tą haniebną decyzją stoi Dariusz Piontkowski, Minister Edukacji Narodowej (na zdjęciu).

Wirus dehumanizacji młodego człowieka

Grzegorz Wierzchowski, łódzki kurator oświaty, wziął udział w czwartkowym programie „Rozmowy niedokończone” na antenie Radia Maryja i telewizji Trwam, w którym wyraził zdecydowaną opinię na temat lobby lgbt:

Jesteśmy na etapie wirusa, ale myślę, że ten wirus LGBT, wirus ideologii jest znacznie groźniejszy, bo to jest wirus dehumanizacji społeczeństwa, dehumanizacji młodych ludzi i odebrania im wartości – mówił kurator oświaty. – Jedyną naczelną wartością jest pokazanie, że nie ma żadnych zasad i wartości. To nie są przypadkowe działania, to nie przypadek, że te działania są ukierunkowane na młodego człowieka. Jeśli ktoś w to nie wierzy, ma wątpliwości – bo ja nie mam wątpliwości – to niech popatrzy, co dzieje się za naszą zachodnią granicą, na przykład w Niemczech: obowiązkowa, permisywna seksedukacja, gdzie w szkołach, w podręcznikach znajdują się na przykład ćwiczenia, że dzieci mają zaprojektować dom publiczny i swoją rolę w tym domu albo jako osoba prowadząca ten dom, albo ktoś, kto w nim pracuje”. – Czy tak chcemy wychowywać młodych ludzi? – pytał retorycznie.

Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić – ideologia lgbt zakłada zniszczenie wszelkich wyższych wartości, jak ojczyzna, piękno, patriotyzm, honor. Poprzez odarcie człowieka z duchowości, tożsamości ma sprowadzić go do poziomu zaspokajania jedynie podstawowych materialnych potrzeb – zatem odebrać znaczną cząstkę człowieczeństwa. Można to zatem nazwać dehumanizacją.

Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek

Swoją haniebną decyzję minister Piontkowski obłudnie tłumaczy, że decyzja była niezwiązana z wypowiedzią kuratora i nagonką lobby lgbt, lecz planowana od dłuższego czasu (choć kłam temu twierdzeniu zadaje sam kurator, wspominając środowe spotkanie z ministrem, na którym o „planowanej dymisji” nie było mowy). Zatem Panu Bogu świeczkę – patriotyczny wyborca PiS usłyszy, że minister nie potępia słów kuratora – a diabłu ogarek – lewica i opinia publiczna odebrała ten gest jednoznacznie jako odsunięcie kuratora za konkretną wypowiedź. Polityków rozlicza się nie po słowach, lecz po czynach i nikt panu ministrowi w takie wymówki nie uwierzy – szkoda tylko, że w wyniku takiej tchórzliwej postawy skrajna lewica dostała kolejny łatwy sukces do odtrąbienia i dalsze paliwo do działania.

Wygląda na to, że PiS chętniej realizuje postulaty Tomasza Treli i Sławomira Broniarza niż swoich wyborców. To droga donikąd zarówno dla partii, jak i dla Polski.

Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company