Publicystyka

Mój smród jest lepszy niż Twój

Jest niedziela, wiosenny poranek, słońce świeci, ptaszki ćwierkają. Wstajesz, otwierasz okna, wychodzisz na balkon, leniwie się przeciągasz i myślisz, co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem. Bierzesz głęboki wdech, wyciągasz papierosa, chcesz zapalić i… No nie, znów ten smród! Sąsiadka z mieszkania obok, miłośniczka ogrodnictwa i wszelkich balkonowych upraw niedawno sprawiła sobie mini kompostownik i zainstalowała go na balkonie. Do tego jej dwa koty przesiadują na balkonie i właśnie któryś nasrał do kuwety. Fuj! Wytrzymać się nie da. Ze złością wracasz do domu, zamykasz okno i szukasz informacji, gdzie babę zgłosić, aby zmusić ją do usunięcia uciążliwego fetoru. Znajomi na fejsie dzielnie Ci kibicują, no bo przecież jak tak można smrodzić komuś pod oknem i utrudniać życie?

Poniedziałek. Senny i leniwy jak każdy poniedziałek. Powoli snujesz się w kierunku biura. Jeszcze tylko fajeczka przed wejściem do budynku. O, akurat znajomi z biura idą, zapalicie razem, pogadacie chwilę. Po chwili zza chmury waszego dymu widzisz dziewczynę z innego działu. Prosi, abyście poszli palić kilka metrów dalej, bo cały dym wlatuje do budynku, a ona nie chce tego wdychać, ani śmierdzieć później pół dnia. Oburzasz się i mówisz, że ona nie będzie Ci wyznaczać miejsc do palenia i jak jej się nie podoba, to niech zmieni pracę. Znajomi potakują dodając, że to wolny kraj i na zewnątrz mają prawo palić tam, gdzie chcą.

Według danych z końca ubiegłego roku, w Polsce pali 24% mężczyzn i 18% kobiet. Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego relatywnie mały odsetek ludzi zdominował praktycznie całą przestrzeń publiczną, a znakomita większość niepalących musi się pokornie podporządkować?

Szłam niedawno Piotrkowską, po obu stronach ogródki restauracyjne, tego dnia nawet niespecjalnie zatłoczone. Pogoda ładna, ciepło, pora obiadowa. Z chęcią bym usiadła, zjadła coś, ale się nie da. Smród papierosów jest wszędzie. Przy niektórych stolikach ktoś coś je – może ma upośledzony zmysł węchu, albo sam za chwilę zapali, więc mu to nie przeszkadza. Idę dalej. Kolejne ogródki, prawie na każdym stoliku popielniczka. No nie, chyba jednak zjem w domu.

Tyle ostatnio słyszę o prawach mniejszości, równouprawnieniu, tolerancji, walce z dyskryminacją, chronieniu innych przed sobą, a gdy tylko napomknę o braku praw niepalącej większości (przypomnę: to prawie 80% społeczeństwa), zostaję zakrzyczana lub wyśmiana. Feministko!, jako kobieta nie potrzebuję prawa do aborcji, o które tak zaciekle walczysz. Jako kobieta potrzebuję prawa do oddychania świeżym powietrzem, a nie dymem z Twojego papierosa. Patrioto, który na każdym kroku podkreślasz, jak ważne jest dla Ciebie dobro Narodu!, dlaczego dmuchasz rakotwórczym dymem w kark temu samemu Narodowi, który właśnie je obiad przy stoliku obok? Wyznawco Covida żądający od całego świata, aby zakładał maski na twarz, aby Ciebie chronić!, dlaczego Ty nie chronisz całego świata, tylko kopcisz przy wejściu do pubu, biura, galerii handlowej, aby każdy wchodzący musiał to szkodliwe świństwo wdychać?

Pamiętam płacze i lamenty, gdy 11 lat temu wprowadzano zakaz palenia w szpitalach, restauracjach, kinach i innych miejscach publicznych. Prorokowano, że w pubach nastaną pustki, no bo jak to tak pić piwo bez papierosa? Prorokowano, że lokale gastronomiczne będą upadać, a pracę straci nawet 40 tys. osób, no bo jak to tak nie zapalić po jedzeniu? Jakoś branża gastronomiczno-rozrywkowa działa i ma się świetnie. Może dlatego, że w końcu niepalący mogą również gdzieś wyjść i zostawiać swoje pieniądze bez obawy, że po kilku minutach będą śmierdzieć niczym dwudniowa popielniczka.
Obecnie restauracje narzekają na brak klientów spowodowany straszliwą epidemią (śmiertelność wg statystyk to 0,01-0,6%). Moim zdaniem to świetny czas, aby podjąć temat wydzielenia miejsc dla palących również w częściach otwartych. Skoro wewnątrz lokali można zainstalować ścianki z pleksi między stolikami, to dokładnie to samo można zrobić na zewnątrz – tylko nieco bardziej szczelnie. Na tyle szczelnie, aby dym nie dochodził do stolików dla niepalących. Dodatkowo proponuję odsunąć miejsca dla palących sprzed wejść do galerii handlowych, pubów i innych budynków. Palacz nie umrze z wyczerpania, gdy będzie zmuszony przejść dodatkowe 10 metrów, a niepalący w końcu będzie mógł spokojnie wejść do środka, a nie biegiem i na wdechu.

Jeśli mamy walczyć z dyskrymiancją, to wszelką, a nie tylko wybranych grup społecznych, które stanowią niewielki procent, ale za to krzyczą najgłośniej.

Lil

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency