Publicystyka

Na chłopski rozum: o dwójmyśleniu i dekomunizacji

Spotkałem ostatnio kolegę. Kolega średniego wzrostu, wagi i wieku, wierny czytelnik Gazety Wyborczej, zachwycony Owsiakiem, przeciwny „grzebaniu w teczkach”. Od słowa do słowa wyjawił mi sekret: fundację chciałby zakładać. Pytam go na to uprzejmie: „Jeśli założysz fundację i przyjdą do Ciebie różnej maści sponsorzy, czy aby nie sprawdzisz czy dany delikwent jest w CEIDG, rejestrze przedsiębiorców? Czy nie figuruje na liście ostrzeżeń publikowanej przez KNF? Czy nie wyszperasz w Internecie czym się dokładnie zajmuje, skąd jest, czy przypadkiem kiedyś kogoś już w konia nie zrobił? Innymi słowy czy sprawdzisz jego wiarygodność i rzetelność?” – cóż, wiadomo, nikt nie polega tylko na gładkich słowach i ładnych wizytówkach. Kolega pokiwał głową. Jeśli będzie nierzetelny nikt z nim żadnej współpracy nie nawiąże. Oczywiście w gestii kolegi pozostanie to czy uzna kontrahenta za wiarygodnego i czy w ogóle poczyni starania by go sprawdzić.

Pytam więc czemu od 1993 roku odmawia się społeczeństwu takiej samej możliwości weryfikacji swojej wiedzy na temat polityków? Dlaczego jedynym źródłem z którego można czerpać wiedzę na ten temat pozostaje Internet, ze wszystkimi swoimi mankamentami, i publicystyka nieraz niedostępna masom? Przecież ci ludzie powierzają politykom swoje bezpieczeństwo i podatki. Niektórzy pracodawcy wymagają od pracowników zaświadczeń o niekaralności. Czy służba publiczna nie jest pracą na rzecz społeczeństwa? Wszelkie próby wybielania obecnego stanu rzeczy, pod czym należy rozumieć stosowanie podwójnych standardów dotyczących życia publicznego i prywatnego, narażają nas na zarzut dwójmyślenia kompleksowo opisanego w Roku 1984 Georga Orwella. Patrząc z innej strony: przecież to co najlepszego mamy w sferze prywatnej powinniśmy przenosić do sfery publicznej. Czyli jeśli dysponujemy oficjalnymi narzędziami ułatwiające rewizję spraw prywatnych siłą rzeczy powinniśmy stosować lustrzane rozwiązania dotyczące życia politycznego jako minimum. Dlatego też możliwości weryfikacji uczestników życia publicznego powinny być co najmniej identyczne jak w stosunku do uczestników życia prywatnego. Pamiętać należy, że prawo do prywatności w stosunku do osób piastujących funkcje publiczne ulega zawężeniu a nie poszerzeniu. Jest to warunek konieczny dla dokonania właściwych osądów przy wyborczych urnach, których waga jest wielokrotnie większa niż w przypadku materii prywatnych, skutkuje bowiem w skali całego kraju, a nie tylko między uczestnikami rynku.

W Sejmie i poza nim, nieraz bardzo wesoło, czas spędza 460 posłów i 100 senatorów. W wystąpieniach w telewizji widać kilkunastu, partie mają bowiem swoje marki w postaci sprawdzonych liderów. Większość wyborców natomiast, szczególnie młodych, potrafi wymienić zaledwie kilku posłów z własnego ugrupowania. Wszyscy znają oczywiście tych, którzy na scenie pozostają najdłużej. Nota bene warto przytoczyć stare przysłowie, iż woda drąży kamień, bowiem konsekwentne posługiwanie się przezwiskami spowodowało, że nawet wyborcy PIS zaczęli nazywać swojego lidera Kaczorem. Jaki ma to związek z ujawnieniem szerokiej gawiedzi peerelowskiej przeszłości „bohaterów” i jakie skutki mogą z tego płynąć? „Tyle czasu mięło. Po co drapać stare rany?”. Po pierwsze, na nowo, i być może skuteczniej, społeczeństwo „zaszufladkuje” partyjnych „bonzów”, innymi słowy wyciągnie nauczkę na przyszłość. Po drugie, być może pozwoli to skierować dyskusję publiczną z sałatki posłanki Pawłowicz na bardziej wartościowe tory, jak na przykład etyka służby publicznej czy redukcja zadłużenia, względnie publiczne osądzenie szemranych spraw miłościwie nam panującego namiestnika. Po trzecie, przypomni to nam wszystkim, że nasz historia jest naszą historią – dopóki się z nią sami oficjalnie nie uporamy nadal zachodnie media drukować będą o polskich obozach zagłady, lansować „nieporadność” dziejową i kulturalną europy środkowej a my sami zachwyceni będziemy kitowaniem, że „wchodzimy do europy” jakbyśmy w niej od dawna nie byli.

Mariusz Windor

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company