Publicystyka

„Na gorąco po I turze”

Wyniki pierwszej tury wyborów na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zmartwiły mnie i przestraszyły. Ale nie dlatego że wygrał Duda, nie dlatego że Komorowski ma ponad 30%, ani nawet nie wynik na poziomie procenta Mariana Kowalskiego. Najbardziej zszokował mnie wynik Pawła Kukiza, bo to pokazuje jak łatwo manipulować Narodem Polskim.

Na początku chcę zaznaczyć, że osobiście nie mam nic do pana Kukiza, lubię jego piosenki, popieram postulat o wygonieniu wszystkich polityków minionej epoki od koryta, nie popieram jednak zdecydowanie JOWów, ale nie o tym chciałem pisać. Chodzi mi o to, że kampania, rozgłos medialny oraz sytuacje wokół-kampanijne wyraźnie niestety chyba pokazują, że to wszystko było sterowane, ale od początku.
We wrześniu 2013 roku powstaje ruch „Oburzeni”, na którego czele staje Paweł Kukiz. Po kilku wzmiankach w internecie i mediach głównego nurtu o takowej sytuacji słuch zarówno o Oburzonych, jak o muzyku zaginął, ponieważ postulaty nie przebiły się i nikt nie „podłapał tematu”. Teraz w 2015 Paweł Kukiz rejestruje się jako kandydat na Prezydenta RP i w pierwszych sondażach dostaje około 1 % głosów. Nagle, nie wiadomo do końca skąd poparcie skacze do 5% i zaczyna się rywalizacja o „antysystemowy” elektorat z Korwinem, Kowalskim oraz Wilkiem. I w tym momencie (ponieważ skok w sondażach jeszcze da się w miarę logicznie wytłumaczyć) następuje przełom w odbieraniu Kukiza przez media, jest stawiany jako prawdziwy Polak, zbuntowany rockman oraz osoba, która wreszcie zrobi porządek z politykami. Pozostali kandydaci „antysystemowi” takich epitetów nie otrzymują, są wręcz marginalizowani w mediach, a kiedy już się pojawią, to nie są w stanie przebić z postulatami, bo dziennikarze zadają idiotyczne pytania (przykład wywiad pani Tadli z Marianem Kowalskim). Tak więc nagle otrzymujemy trzech złych antysytemowców i jednego dobrego. Pytanie nasuwa się jedno – co takiego się zmieniło, że przez półtora roku media diametralnie zmieniły podejście do Pawła Kukiza i jego postulatów, tak, że nagle został coraz częściej pokazywany w mediach i to na dodatek w dobrym świetle? Czy aby na pewno to jedynie zasługa charyzmy (której muszę przyznać nie brakuje) muzyka, czy może ktoś specjalnie go wypromował? Ale o tym na koniec.
Następnie, na kilka dni przed wyborami w jednych z ostatnich sondaży poparcie dla Pawła Kukiza skacze do ponad 10%, osiągając czasem nawet chyba 15%! Ma to o tyle ogromne znaczenie, że spora część osób interesuje się wyborami na kilka dni przed nimi i analizuje bardziej sondaże niż programy. I tak oto nadchodzi sądny dzień i … ponad 20% poparcia dla Pawła Kukiza! Skąd nagle tyle osób się wzięło i zagłosowało na niego? Bzdurą jest według mnie to, że to „stracony elektorat” obecnego prezydenta, bo kto miał zagłosować na Komorowskiego to to zrobił. Najwięcej głosów, moim zdaniem, Kukiz zabrał właśnie pozostałym kandydatom – Korwinowi, Kowalskiemu, Wilkowi, czy nawet Palikotowi (chodzi mi konkretnie o elektorat, który głosował na jego partię w ostatnich wyborach parlamentarnych). Zapewne część stracił też Duda, ale najmniej według mnie na tym stracił Komorowski. Pytanie – kto na tym zyskał? Zyskała … Platforma Obywatelska. Dlaczego? Dlatego że prawdziwym zagrożeniem dla systemu nie jest PiS, czy powstająca partia Kukiza. Ci pierwsi, nawet jeśli wygrają wybory, to najprawdopodobniej nie będą mieli większości w Sejmie i będą potrzebowali koalicjanta, a nie wiadomo czy się taki znajdzie. Natomiast ci drudzy… jeszcze nie istnieją i wielce prawdopodobne, że w trakcie powstawania w szeregi nowej partii wejdzie sporo agentów, czy osób chcących przejąć ten ruch, bo niemożliwym jest stworzenie partii w przeciągu kilku miesięcy i dokładne sprawdzenie każdego, czy rzeczywiście jest on przeciwko obecnemu systemowi. I różnica między prawdziwym wyborcą Kukiza a tym „podstawionym” jest taka, że Ci podstawieni mają o wiele więcej doświadczenia i umiejętności aby zmanipulować i wykorzystać tych „antysytemowych” pod pięknymi hasłami. Dlatego uważam, że partia Kukiza nie jest zagrożeniem dla systemu okrągłostołowego.
Pytacie wtedy – co jest? Zagrożeniem są mniejsze partie, które swoje struktury i postulaty budowały od lat, do których ciężko już będzie wcisnąć kogoś, kto by albo przejął partię, albo ją skompromitował. Mam tu na myśli Ruch Narodowy, który jest systematycznie budowany, krok po kroku od 2012 roku. Większość osób zna się nawzajem i wyjątkowo ciężko będzie wcisnąć „kreta”. Inną partią jest Korwi rządzona przez Korwina i Wiplera, którzy władzy w niej nie oddadzą, także nie ma zbytnio szans na przejęcie jej. Ostatnią taką partią jest po części KNP, które po odejściu dawnego lidera przerzedziło szyki, ale też dzięki temu zostali u nich głównie ludzie zaufani. Jest jeszcze elektorat Grzegorza Brauna, na razie bez partii, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo. Gdyby każda lub większość z tych partii weszła do Sejmu nawet z 5 % poparciem, to wtedy byłby strach, ponieważ nagle okazałoby się, że w życiu publicznym na minimum 4 lata pojawiają się osoby szczerze zainteresowane doszczętnych rozwaleniem republiki okrągłego stołu, zbudowaniem nowego systemu oraz niedające się kontrolować i manipulować. Kto wie, może nawet powstałaby koalicja tych partii, a może przy odpowiednio dobrze ugranych warunkach powstałaby koalicja rządząca np. z PiSem? Tego się niestety raczej nie dowiemy, bo większość tego elektoratu zabrał Paweł Kukiz i niestety boję się, że jak w przypadku partii Palikota jest to tylko balon nadmuchany do wyborów parlamentarnych, bo schemat działania jest wręcz identyczny.
Kolejną martwiącą rzeczą są słowa Kukiza zaraz po ogłoszeniu wyników, że nie pójdzie głosować. Rozumiem, że nie namawiał do głosowania na Dudę (chociaż w jednym z wywiadów mówił, że jak nie dostanie się do 2 tury to zrobi wszystko, żeby nie wygrał Komorowski), ponieważ byłoby to złe „politycznie”, ale mówienie, że „W II turze nie oddam głosu na nikogo” jest to jak poparcie Komorowskiego, ponieważ na osobach niegłosujących zyskuje Platforma… Dodatkowo, dzień później pojawiają się wypowiedzi Komorowskiego, że złoży wniosek o referendum w sprawie JOWów, które były sztandarowym postulatem muzyka oraz spot wyborczy o tej samej tematyce. To wszystko było przygotowane wcześniej, bo spotów nie kręci się w noc po wyborach, tak więc cała sytuacja z „przejęciem elektoratu” Kukiza była już dawno wyreżyserowana. Wystarczyło tylko trochę wcześniej doprowadzić do tego, aby Kukiz zdobył wystarczająco dużo głosów, które później pozwolą wygrać w 2 turze Bronisławowi.
Na koniec dodam, że dopuszczam także scenariusz, w którym w drugiej turze wygrywa Andrzej Duda. Dlaczego? Dlatego, żeby dać „szaremu ludowi” to co chcieli, czyli przegranej Platformy, w tak naprawdę mało znaczących wyborach w kontekście tych, co będą za pół roku. Jeżeli teraz wygra Duda, to Platforma moim zdaniem rzuci wszystko co ma, aby znowu zacząć agresywną politykę wobec PiSu uderzając głównie w Dudę. A ponieważ to się zawsze sprawdzało, to niewykluczone, że na jesiennych wyborach PO znowu wskoczy na 1 miejsce, poświęcając jedynie Komorowskiego, który i tak ich kompromitował prawie wszędzie, gdzie się dało. Bo pamiętajmy, że głównym celem wszystkich partii w tym roku jest jak najlepszy wynik w wyborach parlamentarnych, a obecne to tylko rozgrzewka.
Przemysław Kicowski

Social Media Integration by Acurax Wordpress Developers