Publicystyka

Nasze ulice! Czyje kamienice?

Gdy 1 marca świętowaliśmy Dzień Żołnierzy Wyklętych, bez echa minęła kolejna rocznica tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej – warszawskiej działaczki społecznej zaangażowanej w obronę lokatorów. W 2006 roku, gdy w jej mieszkaniu zjawił się przedstawiciel spadkobierców przedwojennych właścicieli budynku, kobieta musiała walczyć o swój dom. 1 marca 2011 roku, w Lesie Kabackim odnaleziono jej spalone ciało. Śledztwo umorzono. Sprawy lokatorów, powojennych roszczeń, czy braku ustawy reprywatyzacyjnej są jak najbardziej „narodowe”. I nie jest to wyłącznie warszawska „przypadłość”. W ubiegłym roku, w Łodzi rozbito gang wyłudzaczy kamienic, który mógł przejąć nielegalnie nawet kilkadziesiąt budynków.

    Jolanta Brzeska mieszkała w warszawskiej kamienicy od 1951 roku. W budynku znajdowały się mieszkania komunalne udostępniane lokatorom przez miasto. W 2006 roku, w kamienicy zjawił się pełnomocnik spadkobierców przedwojennych właścicieli nieruchomości. Rozwiązał umowę najmu kwaterunkowego i zarządził drastyczną podwyżkę czynszu. Marek Mossakowski to znany wielu warszawiakom właściciel kamienic, zajmujący się skupowaniem roszczeń posiadacz kilkudziesięciu budynków w stolicy. Wysokość opłat zaczęła przewyższać emeryturę kobiety. Lokatorów nękano, dewastowano budynek, by zmusić ich do wyprowadzki. Mieszkańcy postanowili się bronić. W 2007 roku, z inicjatywy małżeństwa Brzeskich, powstało Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów. Jolanta Brzeska chodziła na sesje Rady Miasta, szukała pomocy u samorządowców, prowadziła rejestr przebiegu spraw eksmisyjnych.

800px-Kamienica_Aarona_Konigsberga_Lodz   Tymczasem nowy właściciel wysuwał kolejne roszczenia i żądał odszkodowania za zaległości w czynszu. W lutym 2011 roku zajęto emeryturę kobiety, licytację majątku wyznaczono na 11 marca. 1 marca 2011 roku rodzina Jolanty Brzeskiej zgłosiła jej zaginięcie. Tego samego dnia, w Lesie Kabackim spacerujący natrafili na spalone ciało kobiety. Badania genetyczne potwierdziły tożsamość Brzeskiej. Według ustaleń specjalistów, kobieta najprawdopodobniej spłonęła żywcem. Początkowo śledczy badali możliwość samobójstwa, dopiero po dwóch latach skłonili się ku hipotezie zabójstwa. Mimo licznych kontrowersji wokół śledztwa, w 2013 roku sprawa śmierci działaczki została umorzona z powodu niewykrycia sprawców.

   Prawica zaniedbała temat, niektórzy uznali, że „rynek zweryfikował”. Tymczasem młoda lewica wzięła kobietę na swoje sztandary. Jolanta Brzeska stała się ikoną ruchu lokatorskiego. Jej podobizna pojawiła się na jednym z transparentów warszawskiej Manify w 2013 roku, Zieloni interweniowali u Rzecznika Praw Obywatelskich (jak dotąd bez skutku), Partia Razem uczestniczyła w proteście przed budynkiem Prokuratury Generalnej w rocznicę śmierci warszawianki. Sprawa Jolanty Brzeskiej bezlitośnie obnaża polskie patologie: postkomunistyczną rzeczywistość, bezsilność zwykłych obywateli w starciu z machiną administracyjną, a przede wszystkim nierozwiązaną kwestię reprywatyzacji i powojennych roszczeń – wszystko to, co współczesny nacjonalizm winien mieć na uwadze.

   Nie jest to wyłącznie warszawska „przypadłość”. Zaledwie w 2015 roku, w Łodzi rozbito „gang wyłudzaczy” – zarzuty usłyszało kilkadziesiąt osób. Wyszukiwano przedwojenne budynki o nieuregulowanym stanie prawnym, których właściciele zmarli. Wówczas inni członkowie gangu, podając się za spadkobiercę, posługując się sfałszowanym testamentem, występowali do sądu o przejęcie nieruchomości. W całym mieście mafia mogła przejąć w ten sposób nawet kilkadziesiąt kamienic. – Wiele nieruchomości w Łodzi ma specyficzną sytuację, ponieważ ich dawni właściciele, głównie pochodzenia żydowskiego, nie wrócili już po wojnie do miasta. – mówi Hanna Zdanowska – Kiedy jednak miasto wyremontowało daną kamienicę, nagle pojawiały się do niej roszczenia kierowane na podstawie testamentu sporządzonego np. w Brazylii.*

Marta Niemczyk

 * http://www.rp.pl/artykul/1200842-Atrakcyjne-kamienice.html#ap-2 [dostęp 29.03.2016]

Social Media Icons Powered by Acurax Web Design Company