Publicystyka

Nie obchodzą mnie teczki „Bolka”

Strach nosić teraz dokumenty w „teczkach”. Wszystko za sprawą byłego prezydenta, Lecha Wałęsy, którego kontakty ze służbami PRL stały się przedmiotem żywej dyskusji i ostrych sporów. IPN potwierdził, Wałęsa był tajnym współpracownikiem służb o pseudonimie „Bolek”. Jedni są załamani, inni go bronią, kolejni atakują, a jeszcze inni nie są wcale zdziwieni faktem współpracy Wałęsy z komunistami. Ja zaliczam się raczej do tych ostatnich, jednak muszę kilka kwestii uściślić.

Jak wspomniałem wyżej, w ogóle nie jest dla mnie zaskoczeniem odnalezienie i potwierdzenie dokumentów byłego prezydenta. Od wielu lat ta sprawa była podnoszona, ale nie było twardych dowodów, jedynie relacje świadków. Niektórzy twierdzą, iż kwestia zakulisowej działalności Wałęsy jest niezwykle istotna, druga strona mówi, że przecież zmył swoje grzechy późniejszym „obaleniem” komuny. Nie zaliczam się ani do jednych, ani do drugich. Po pierwsze, czynów „Bolka” nie można nazwać „obaleniem” komunizmu. To był układ. Jedynie część opozycji dogadała się komunistami i podzielili się władzą. Tak powstała III RP. Argumenty Wałęsy, według których musiał tak postąpić, żeby uniknąć rozlewu krwi są zbyt ogólnikowe. Władza się bała coraz słabszego stanowiska ZSRR oraz niezadowolenia społecznego w Polsce. ZSRR chylił się ku upadkowi, a jednocześnie Polacy byli bardzo niezadowoleni z komunistycznej władzy i sytuacji w kraju. Jaruzelski bał się odpowiedzialności, bo czuł, że topnieją podstawy, dzięki którym jego władza wcześniej czuła się pewnie i bezpiecznie. Zapewne Jaruzelski przewidział upadek świata sowieckiego, więc potrzebował nowej siły. Układ z Wałęsą był dla niego idealnym wyjściem. Człowiek, który cieszył się ogromnym poparciem społeczeństwa, a jednocześnie miał w tamtym czasie ugodową postawę wobec komunistów. Nie dążył do przejęcia całej władzy z rąk PZPR, zgodził się na jej podział. Była to niewątpliwie jedna z ważniejszych przyczyn niepełnej lustracji.

Celowo piszę tutaj głównie o czasach z okolic Okrągłego Stołu, a nie o sprawie wcześniejszej współpracy Wałęsy ze służbami. Uważam, że już sam fakt zawarcia układu okrągłostołowego z komunistami, jego sztama z Jaruzelskim i Kiszczakiem i odwrócenie się od „Solidarności”, to rzeczy, które przesądzają ocenę tej postaci. Ewentualne donosy Wałęsy na swoich kolegów są istotne dla ludzi ówczesnej opozycji antykomunistycznej, ale dziś powinniśmy raczej patrzeć na te czyny byłego prezydenta, które miały wpływ na sytuację całego kraju. Elektryk, który obalił system i został prezydentem? Zabawne, że zachwyt nad Wałęsą płynie przede wszystkim ze środowisk, które bardzo odwołują się do nauki, kreują się na specjalistów, a ostatnio wpadli na pomysł stworzenia nowych zasad, według których ważne stanowiska państwowe mogłyby pełnić jedynie osoby z odpowiednim doświadczeniem… Ciekawe.

Oficjalnie upadł mit założycielski III RP. Wałęsa ma swoje lotnisko, nakręcono o nim film, w którym jest kreowany na bohatera, ciekaw jestem, co wydarzy się w związku z tymi kwestiami. Mimo, że wypłynęły teczki „Bolka”, to sądzę, że większość Polaków już sobie wyrobiła zdanie na temat tej postaci. Jedni zawsze będą go bronić, a inni zawsze będą uważać go za pionka, bez względu na teczki.

Hubo

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency