Publicystyka

Niehonorowy Dawca Krwi

W łódzkim Centrum Krwiodawstwa jeden z dawców nie został obsłużony ze względu na wątpliwości, które pojawiły się w trakcie zbierania wywiadu lekarskiego. Problemem był fakt, iż dawca będący według dokumentów mężczyzną pojawił się w sukience i makijażu.

Do tej pory Centrum przyjmowało krew od dawców, nie „obsługiwało” ich, lecz najwyraźniej potrzeby ludu się zmieniają. Okazuje się, że oddanie krwi również traktowane jest jako podstawowe prawo człowieka. Odmówienie dawcy tego prawa ze względów medycznych opisuje się jak czyn podejrzany, wymagający analizy. Co innego mówią wytyczne państwowe:

„Narodowe Centrum Krwi podejmuje działania mające na celu chronienie pacjentów przed patogenami przenoszonymi na drodze krwi m.in. poprzez próby opracowania precyzyjnych, jednoznacznych pytań ankiety wypełnianej przez kandydatów na dawcę krwi.”

Krew oddaje się dla dobra biorcy. Ankieta ma na celu wstępne zweryfikowanie czy dawca krwi należy do tzw. grupy ryzyka. Osoby z tych grup (m.in. homoseksualiści) częściej zarażeni chorobami zakaźnymi dla dobra biorcy nie powinny oddawać krwi.

„Pobranie krwi poprzedza wywiad środowiskowy wykonywany przez lekarza kwalifikującego dawcę krwi, który w oparciu o wypełnioną ankietę ma obowiązek weryfikacji zawartych w niej informacji.”

Jak donosi Dziennik Łódzki, Pan Michał, który pragnął oddać krew w zeszłym tygodniu, został dokładnie wypytany o swoją płeć, kontakty seksualne, liczbę partnerów. Poczucie urazy było z gruntu niesłuszne, gdyż podobne pytania są normalne. Ankieta nigdy nie zastąpi wywiadu lekarskiego, z tego względu lekarz ma obowiązek zweryfikować prawdziwość podanych danych. Wszystko dla dobra biorcy.

Pan Michał przyszedł na pobranie krwi w damskiej sukience uważając, że nie ma w tym nic podejrzanego. Jednakże sam przyznaje Dziennikowi Łódzkiem, iż „nie do końca identyfikuje się z własną płcią”. Zachowanie i stwierdzenia wskazują jasno na to, że pacjent boryka się z pewnymi problemami psychicznymi natury seksualnej. W podobnej grupie o odmiennych cechach (gdyż na drodze głosowania wiele lat temu stwierdzono, że nie są to zaburzenia) seksualności wykazano podwyższone ryzyko wystąpienia chorób zakaźnych:

„W okresie przed wybuchem epidemii AIDS, w badaniach przeprowadzonych w roku 1978, 75% białych homoseksualistów deklarowało posiadanie więcej niż 100 męskich partnerów seksualnych w ciągu życia 15% miało 100-249 partnerów seksualnych; 17% 250-499; 15% miało 500-999, a 28% zadeklarowało posiadanie więcej niż 1000 męskich partnerów seksualnych. (…) Konsekwencją medyczną promiskuityzmu u homoseksualistów jest znacznie większe prawdopodobieństwo zakażenia HIV/AIDS, syfilisem i innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową.”

Wątpliwości lekarski były w pełni uzasadnione. Nawet jeśli podejrzane zachowanie Pana Michała nie kwalifikuje go do grupy ryzyka, to na pewno zmniejsza wiarygodność jego ankiety. Dawca powinien się cieszyć, że nie został potraktowany jako żartowniś.

W Centrum Krwiodawstwa rutynowo wykonuje się testy na HIV, HCV i kiłę. Przy czym badania te generują pewne koszty. Odpowiedzialność za narażenie NFZ na nadmierne wydatki zawsze ponosi lekarz. Lekarka absolutnie nie miała złych zamiarów, gdyż poprosiła dawcę o przyjście na późniejsze konsultacje, ponieważ wówczas była sobota. Nawet w przypadku zlecenia badań krwi metodą molekularną oczekiwanie na wyniki trwałoby od 7 do 40 dni.

To nie przekonuje Pana Michała, który twierdzi Jestem społecznikiem, staram się zawsze pomagać. Wiem, że krew jest potrzebna. I dlatego właśnie planuje on złożyć skargę na pracę łódzkiego RCKiK.

Najwidoczniej Pan Michał jako społecznik chciałby każdorazowo obarczać innych kosztami swoich badań oraz karać obywateli za sumienne wykonywanie swoich obowiązków. Tylko ze względu na własną urażoną dumę. Czy taki jest sens honorowego dawstwa krwi?

Pozostaje pytanie czy Pan Michał rzeczywiście skarży się mediom dla dobra biorcy krwi czy raczej wzbudza szum wokół własnej osoby? Szokujące jest też przedkładanie przez Dziennik Łódzki autorytetu „posłanki” Anny G. ponad autorytet lekarza. Być może za parę miesięcy przyjdzie nam się leczyć u „Pani Ani”.

Leonard Pyrzykowski

źródła:

Łodzianin był w sukience, więc nie pozwolili mu oddać krwi – dzienniklodzki.pl

Odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia

JOHN R. DIGGS, JR. M.D., The Health Risks of Gay Sex

Ryzykowne zachowania seksualne u homoseksualistów

Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company