Historia i Kultura Publicystyka

Nomen omen zabite

Współczesne osiągnięcia naukowe wprowadzają w głowie niemały zamęt. Największy postęp przypadł w udziale nie astronomii, inżynierii materiałowej ani onkologii, ale samej nomenklaturze. Zasady nazewnictwa tak się rozpędziły, że zatoczyły koło aż do swojego ogona, by teraz go nonszalancko podgryzać. Coraz trudniej ustrzec się posądzeń o fanatyzm lub nieracjonalizm, kiedy sam język naukowy gwałci zasady nauki podstawowej – logiki.

Decyzją Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie zabroniono nazywać aborcję zabijaniem dzieci. Z dużym prawdopodobieńwem zadecydowały o tym uczucia niereligijne osób, które nie wierzą – słowo klucz –, że płód jest dzieckiem. Tak więc do 22 tygodnia ciąży (legalna aborcja) mówimy „płód”, a dzień później mówimy „dziecko”. Pierwsze pojęcie określa skupisko tkanek, drugi byt jest chroniony prawem. Jak wiadomo dzieci się ratuje, zaś tkanki „usuwa”.

„Usuwać” to kolejny wybryk nomenklatury. Tradycyjnie jeśli coś żyło, a po ingerencji nie żyje, używamy czasownika „zabić. Jednak nie w przypadku „płodów”. Zabijamy bakterie, pierwotniaki, pasożyty, komórki nowotworowe. Czasami zabijamy też krowy, świnie, konie i ryby, o co niektórzy mają duże pretensje. W przestrzeni publicznej mówi się nawet o „mordowaniu” zwierząt. Z logicznego punktu widzenia „płód” też najpierw był żywy, a potem stał się martwy. Tak więc aborcja zabija – a jednak nie. „Płody” otrzymały ten przywilej, że są „usuwane”, ponieważ:

„(…) sformułowanie o zabijaniu dzieci ma jednoznacznie pejoratywny wydźwięk i to w powszechnym odbiorze społecznym.”

Jak widzimy środowiska medyczne dbają o wrażliwość odbiorców. Tylko że „płód” nie jest człowiekiem, żadna tragedia się nie stała. Może więc chodzi o godność matki? Tylko że „płód” nie jest też dzieckiem! Jak więc możemy mówić o jakiejś „matce”?

Magiczną granicę stanowi 22 tydzień ciąży. W tym czasie „płód” można „usunąć”, bo jeszcze nie jest „dzieckiem”. Wtedy jeszcze wykonujemy „zabieg i to „niepejoratywny”. Trzeba się spieszyć z badaniami, bo można nie zdążyć z „usuwaniem” i zrobi się zbyt „pejoratywnie”. Co innego, gdyby „płód” dożył 23 tygodnia ciąży. Miałby wtedy takie same prawa jak szympans! Według nowojorskiego sądu „szympans” to „człowiek”. Tymczasem łacińska nazwa płodu „phoetus” znaczy po prostu „potomstwo”. „Płód” to „potomstwo”. Potomstwem człowieka jest „dziecko”. „Płód” to „dziecko” – a jednak nie.

Dlaczego? Z braku dowodów. Brakuje nam dowodów na to, że płód czuje ból, że jest świadomy, że jest człowiekiem. Oczywiście brakuje też dowodów na to, że płód nie czuje bólu, że nie jest świadomy czy że nie jest człowiekiem. W ogóle brak również dowodów na istnienie Boga. Jedni w Niego wierzą, inni nie. Wiarę w Boga nazywa się religią. Wiarę w „płód” nauką. Poszukajmy różnic.

Oto jest więc osiągnięcie współczesnej nomenklatury naukowej:

Dziecko zabito, a jednak nie.

Lilianna Korbecka

5 KOMENTARZY

  1. Nierzetelny artykuł. Istnieją dowodo na to że do 12 tyg płód nie czuje bólu 🙂 Wystarczy poszukać informacji na ten temat. Ale nie na polityczno-ideoologicznych stronkach a w publikacjach naukowych czy od biedy w literaturze pop-naukowej 🙂

    Pozdrawiam

  2. Nierzetelna to jest Pani, Pani Kulko.
    Gdyby dziecko nie odczuwało, nie poruszałoby się pod wpływem dźwięków USG i dopplera, których nie wolno włączać zbyt często.
    Widać, że nie ma Pani dzieci.

  3. Jaki rzetelny komentarz. Do 22 tygodnia. Do 12 tygodnia zarodek staje się płodem. Pozdrawiam.

  4. Rzetelnym kryterium jest zatem odczuwanie bólu. Czyli wszystkich z wrodzoną obojętnością na ból z anhydrozą można wyeliminować?

  5. Podnieśmy też kwestię tego, że „artykuł” ma charakter felietonu, którego właściwe pytanie brzmi: dlaczego nie „zabijać”?
    Skoro K. twierdzi, że płód nie odczuwa bólu, to tym bardziej niepejoratywna nomenklatura „eliminowania” jest niezrozumiała! 🙂

Komentarze są wyłączone.

Floating Social Media Icons by Acurax Wordpress Designers