Publicystyka

Nowe nadania na uczelniach – pełnomocnicy ds. równego traktowania

Nagany i nagrody za działalność inspekcyjną  – ombudsman przywracany do życia przez rektorów największych uczelni w Polsce.

Tytulatura powinna być nam znana, w 2001 roku Leszek Miller wprowadził taki urząd na szczeblu ministerialnym co miało być jednym z warunków przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej.
Najbardziej znaną osobą pełniącą tę funkcję w naszym kraju była osławiona ,,filozofka” Magdalena Środa, znana z agresywnych wypowiedzi na temat katolicyzmu i polskiej rodziny.


Jak wygląda jednak praca takich osób na uczelni? Głównie donoszenie o niezgodnych ze ,,standardami” uczelni zachowaniach często do instancji poza granicami naszego kraju, organizacja różnych Manifestacji : feministycznych, LGBT, wpływanie na decyzyjność władz uczelni w odniesieniu do studentów, którzy sprzeciwiają się propagowaniu ideologii w audytorium.
Głośna w środowiskach narodowych stała się sprawa Konrada Smuniewskiego, który za krytyczną wypowiedź na temat lewicowej siatki opanowującej uniwersytet Warszawski został zawieszony w prawach studenta na UW. Magisterkę prawdopodobnie napisze nie gdzie indziej ale… w Chinach.
W jakich czasach żyjemy, że w Polsce działalność naukowa prawicowych studentów jest na tyle utrudniona, by musieli wyjeżdżać do krajów uznawanych powszechnie za ograniczające wolność jednostki?
Znamy również sprawę prof. Ewy Budzyńskiej, która za nazwanie człowieka w prenatalnym okresie rozwoju dzieckiem i krytykę ,,żłobkowej tendencji” dostała dyscyplinarną naganę.

Problem stał się o tyle głęboki, że większość kadry doktoranckiej i profesorskiej optuje za represywnym traktowaniem osób o innych niż lewicowe poglądach, nie widząc w tym żadnego zagrożenia dla przyszłości uniwersytetów, które zawsze kojarzyły się z niezależnością.

Dlaczego prawica przespała moment gdy hydra podnosiła łeb?
Po pierwsze, prawicy daleko do emocjonalnej niestabilności, która cechuje tęczową rewolucję.
Życie tęczowych polega na permanentnym donoszeniu, skarżeniu się na swój los i ocieraniu łez w rękaw polityków częstokroć wrogich Polsce. Na uczelni rzadko który konserwatysta będzie się skarżył, że ktoś tam krzywo na niego spojrzał, wyzywał od ,,katolskiego ciemnogrodu” a na katedrze z ust profesora popłynęła kanonada na temat tradycyjnego ucisku kobiet.

Jako studentka pierwszy raz z zupełnym brakiem wiedzy na temat pewnych zjawisk społecznych jak i definicji spotkałam się w auli UMK gdzie wykład prowadziła Pani Profesor od… historii literatury. To tam usłyszałam o ,,faszyzmie kroczącym po ulicach Warszawy 11 listopada”. Nie skarżyłam się, po zajęciach próbowałam wyjaśniać sprawę w gabinecie – próbując zrozumieć tok myślenia uczelnianego ,,autorytetu”.

Na Uniwersytecie Poznańskim sprawy wyglądały jeszcze bardziej jaskrawo, nie będę wymieniać nazwisk ale zdecydowana większość profesorów i doktorów na owej uczelni punktuje sympatię dla lewicowego światopoglądu. Tam problemem jest użycie nazwy  Żołnierze Niezłomni – wg profesora od literatury współczesnej to określenie jest nie na miejscu ze względu na ,,kontrowersyjność” tematu Żołnierzy Wyklętych, pojawiały się też zarzuty o wybór ,,konserwatywnej” bibliografii i wiele innych.

Spotkałam się również z takim absurdem jak publiczna skarga doktora na temat ,,głupiej tradycji ustępowania kobietom w drzwiach, jakby były idiotkami”.

Oczywiście nikogo nie muszą przekonać tego typu przykłady będące jedynie osobistym doświadczeniem anonimowej w przestrzeni publicznej osoby, proponuję jednak by prawicowi studenci  zaczęli upubliczniać tego typu zachowania prowadzące do etykietowania ich przez społeczeństwo.

Dlatego tak ważne jest, żeby teraz twardy i honorowy konglomerat konserwatystów, narodowców, wolnościowców podniósł głowę, głos i rękę i powiedział tej instytucjonalnej rewolucji – dość!
Powróćcie na uczelnie – zdobywajcie tytuły naukowe, wykładajcie o prawie do życia, o prawdziwej definicji faszyzmu, o tolerancji represywnej, o rewolucji seksualnej i o tym jak zniszczono cywilizację zachodnią.

Jeśli uczelnia ma być gniazdem ideologii a nie ostoją wiedzy, to dalej piszcie artykuły o homofobii chomików dżungarskich w sytuacjach stresowych i faszyzmie katolickiego patriarchatu nasilonym po niedzielnym obiedzie. Dla zainteresowanych polecam sprawę Grievance  Studies z 2017 roku – paru badaczy matematyków i fizyków obnażyło wartość recenzencką humanistycznych czasopism, które punktowały absurdalne, naszpikowane postmodernistycznym językiem fejkowe publikacje.

Czy aby dostać teraz 5 na obronie trzeba będzie posługiwać się specjalnym żargonem wypracowanym przez środowiska marksizujące w duchu rewolucji lat 60-tych? Czy trzeba będzie zdejmować krzyżyk z szyi przed zaliczeniem? Czy będzie można cytować prof. Mroczkowskiego, Konopczyńskiego, Chrzanowskiego czy Konecznego?
Czy prawicowi studenci też dostaną ochronę czy tylko lewica na to zasługuje? Żeby nakreślić powagę sytuacji zacytuję rektora UAM:

W obecnej kadencji wprowadzono już pierwsze dobre praktyki i – między innymi – powołano pełnomocnika ds. równego traktowania, który świetnie realizuje swoje zadania. Chciałabym rozszerzyć jego kompetencje i przekształcić tę funkcję w Rzecznika Akademickiego (ombudsmana). Dzięki temu rozbudujemy dotychczasowe działania antydyskryminacyjne i stworzymy mechanizmy przeciwdziałające wykluczeniom.

Lewica wprowadza totalitarne zasady współżycia społecznego nie akceptując innego świata, niż ich własny zgodnie z zasadami nakreślonymi kilkadziesiąt lat temu przez Herberta Marcuse i po części posługując się figurami argumentacyjnymi zaczerpniętymi wprost z goebbelsowskich notatników: ,,kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą”.

Czas działać.

Malwina Gogulska

Animated Social Media Icons by Acurax Wordpress Development Company