Historia i Kultura Publicystyka

O godność kobiety i dumę mężczyzny

To, co możemy zaobserwować w dzisiejszej rzeczywistości, a jednocześnie stanowi wypadkową ideologii lewicowo-liberalnej, trapiącej cywilizację łacińską od kilkudziesięciu lat możemy nazwać – par excellence – kryzysem płciowości. Zupełnie niezgodne z duchem naszego dorobku społeczno-kulturowego, będące zaprzeczeniem jasnych i przejrzystych zasad, pełne chaosu i moralnego rozprężenia anarcho-prikazy opanowują kolejne sfery życia publicznego.

 

Jedną z nich niewątpliwie jest identyfikacja płciowa. Od zarania sprawa była niezwykle klarowna. Mężczyzna synonim siły, bezpieczeństwa i solidności, będący człowiekiem czynu, autorytetem i przewodnikiem, potrafiący stanąć w fizycznej obronie swojej rodziny, jak również wartości przez nią wyznawanych. Jednocześnie surowy i wymagający, często bezkompromisowy. Kobieta – strzegąca domowego ogniska, roztropna, czuwająca nad kondycją duchową i moralną rodziny, dbająca o właściwe wychowanie pociech. Ze wzglądu na kult maryjny obecny w naszej cywilizacji, zajmująca niezwykle ważne miejsce w społeczeństwie. Ciesząca się niespotykanym w innych kręgach kulturowych szacunkiem i uznaniem. Czyż wyżej wymieniony model nie jest czytelny i poukładany? Czy jest jakikolwiek sens w odwracaniu do góry nogami podstawy, na której oparte jest dziedzictwo przekazane przez naszych przodków? Odpowiedź jest pozytywna, ale wiemy nie od dziś, że bolszewicką hałastrę, czy to tę nadciągającą ze wschodu czy z zachodu nigdy nie cechowała zdolność logicznego myślenia.

Tu nie chodzi o dyskryminacje, przedmiotowe traktowanie czy nierówne szanse. Tutaj kwestia dotyczy pewnego kodu cywilizacyjnego, kodu znajdującego swoje podstawy w rodzinie, która to czerpie swoją moc i energię z różnorodności i wielozadaniowości swoich członków. Jeżeli chcemy, żeby rodzina jako podstawowa komórka życia społecznego nadal pełniła swoje funkcję, to nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek eksperymenty związane ze zmianą jej struktury, tym bardziej w imię bliżej nieokreślonego postępu, gdyż może to doprowadzić (a może już doprowadziło?) do unicestwienia naszej cywilizacji.

Całkowitą aberrację stanowią poglądy obyczajowo liberalne, stawiające dobro jednostki i jej wolność ponad życie zbiorowe społeczeństwa. Sprzeczne są one z logicznym traktowaniem zbiorowości, gdyż ludzie od zawsze na zawsze organizowali się, organizują i będą się organizowali w pewnego rodzaju wspólnoty, czy to rodowe, plemienne czy narodowe, które bardzo często były wyrazem pewnego kompromisu, współpracy, rezygnacji z indywidualnych i materialnych korzyści, kosztem wspólnotowych idei. Dlatego wszystkie doktryny mówiące o tym, iż wolność jednego może być ograniczona tylko i wyłącznie przez wolność drugiego, uderzają wprost w dziedzictwo cywilizacji łacińskiej, opartej na de facto zasadach wiary chrześcijańskiej, a de jure na prawie rzymskim. Trzeba mieć świadomość, że linia fałszywej wolności wciąż ulega przesuwaniu w stronę absurdu, zwanego przez nowomowę normalnością. Świat, gdzie problemem jest zdefiniowanie pojęcia płci, a tolerancja najwyższą wartością jest światem degrengolady i chaosu, gdyż jak pisał ponad dwa tysiące lat temu Arystoteles: „tolerancja i apatia to ostatnie cnoty umierającego społeczeństwa.”

Wszelkie środowiska domagające się tzw. równości płci, w rzeczywistości plują na godność kobiety i szydzą z dumy mężczyzny. Wymuszają pewne rodzaje zachowań, które w żadnej mierze nie odzwierciedlają piękna i delikatności dam oraz siły i odwagi mężczyzny. Cech, które zostały wykształcone w toku ewolucji dziejowej, w odpowiedniej dla nas cywilizacji. Cywilizacji, opartej na zasadach wyrzekających się przedmiotowego traktowania kogokolwiek, a przejawy pozbawiania możliwości do rozwoju duchowego, fizycznego czy intelektualnego oraz szacunku do którejkolwiek z płci są oznaką naleciałości innych kręgów kulturowych, ideologii sprzecznych z europejskimi obyczajami bądź przekonaniom opartym na błędnej interpretacji śródziemnomorskich zasad.

Jakże znamienna jest metoda stosowana naszych wrogów. Uderzenie w instytucję małżeństwa jako swego rodzaju przeżytku społecznego, anachronizmu; propagowanie moralnej wolności i braku ograniczenia na gruncie obyczajowym i oczywiście wszechobecna kontrkultura rozpowszechniania przez aparat medialny. Można również przytoczyć dezawuowanie  i otwartą walkę z Kościołem Katolickim, ale ten przypadek jest niejako wpisany w samą istotę Wspólnoty i nie można go zaliczyć do charakterystycznego dla naszych czasów. Przykłady tego rodzaju można mnożyć i analizować, lecz w gruncie rzeczy dojdziemy do jednego wniosku, mianowicie, wszystko to po to, żeby zatomizować społeczeństwo, pozbyć się wszelkiego rodzaju więzi międzyludzkich, doprowadzając do swobodnej manipulacji i sterowania ludnością.

Siły wywrotowe pojawiały się, pojawiają i będą to robić. Kwestia polega tylko na tym jak silnie jesteśmy zakorzenieni w naszych obyczajach i  kulturze. Jak bardzo szanujemy naszą historię i religię. Walka z pozoru dotycząca błahej sprawy – równości płci jest bojem zasadniczym. Albo fundamenty cywilizacyjne zostaną utrzymane, albo dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, kolejne cegiełki z dorobku będę usuwane przez wrogie żywioły.  Parafrazując twórcę polskiego obozu narodowego, Romana Dmowskiego, można stwierdzić, iż Wielka Cywilizacjamusi nosić wysoko sztandar swego dorobku Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władze jego państw nie noszą go dość wysoko, i musi go dzierżyć tym mocniej, im wyraźniejsze są dążności do wytrącenia mu go z ręki. Zatem nośmy je!

 

Szymon Wiśniewski – członek Młodzieży Wszechpolskiej, redaktor portalu Narodowcy.net.

Customized Social Media Icons from Acurax Digital Marketing Agency