Historia i Kultura Publicystyka

O interpretowaniu i ocenianiu historii słów kilka

Kajetan Goss: Przeglądając różne portale informacyjne niezwiązane stricte z tematyką historyczną możemy natknąć się na różnego typu artykuły poświęcone pewnym wydarzeniom historycznym. Niestety w takim przypadku informacje zawarte w takich artykułach są często nieprawdziwe, czego dowodem jest brak oparcia artykułu o jakiekolwiek źródła. Na temat danych wydarzeń często wypowiadają się osoby, które nie tyle nie potrafią odpowiednio interpretować historii, co jakby w ogóle nie chcą, bo nie to jest ich celem. Niestety w obecnych czasach z przejawami skrajnej ignorancji lub czystej niewiedzy mamy do czynienia właściwie na każdym kroku.

Kiedy chcemy podejść do oceny jakiejś postaci historycznej początkowo trzeba dogłębnie przeanalizować jej życiorys, co wydaje się być oczywiste, natomiast kolejnym, według mnie ważniejszym aspektem w próbie oceny danej postaci jest zrozumienie w jakiej epoce ona funkcjonowała. Obecnie przez brak wiedzy w ocenach historycznych dochodzi do licznych zakłamań, które są bardzo szkodliwe ze względu na zasięg artykułów, wypowiedzi, czy różnych prac osób, które z omawianą nauką mają niewiele wspólnego.

Znamienitym przykładem braku rozumienia historycznego była wypowiedź posłanki Lewicy Hanny Gil–Piątek, która nieudolnie oceniła postać Stefana Czarnieckiego mianem „zbrodniarza wojennego”. Posłanka lewicy idealnie wkomponowała się w szablon osoby nie potrafiącej w odpowiedni sposób pojmować historii. Stwierdziła, że działania zbrojne dowódcy Stefana Czarnieckiego (notabene jednego z bohaterów hymnu Polski) były „brutalne“ i należy nazwać go „zbrodniarzem”.

Dlaczego Czarniecki „wracał się przez morze”? Rocznica desantu na Als
Stefan Czarniecki / www.wprost.pl

W ocenie S. Czarnieckiego przez Hannę Gil–Piątek zabrakło kluczowego procesu historycznego, czyli porównania postaci historycznej na tle całej epoki. Jeśli przyjrzymy się charakterowi epoki XVII w. to zobaczymy, że większość działań (szczególnie zbrojnych) była bardzo brutalna, dlatego działania Czarnieckiego zgodnie wpisywały się w ramy epoki, w której żyjemy. Kolejnym absurdem było porównanie postawy tej postaci historycznej do dzisiejszych czasów, ponieważ obecne realia, w których żyjemy zmieniły się diametralnie względem wieku XVII.

Zmieniając temat, wpisując w przysłowiowym „Google’u“ frazę „Kto był najgorszym królem Polski?” na jako pierwszy/jeden z pierwszych ukaże nam się komentarz pod artykułem jednej z najbardziej znanych gazet, który stwierdza, że „chyba najgorszym królem w naszych dziejach był jednak Zygmunt III Waza“. Czytając komentarz poświęcony rzekomym oskarżeniom wobec Zygmunta III Wazy znajdujemy opinie wzięte z twórczości Pawła Jasienicy, którego oskarżenia wobec Zygmunta III Wazy nie miały oparcia w źródłach i już dziś zostały obalone, a ktoś kto świadomie próbuje oczernić tego władcę jedynie ukazuje swoją niewiedzę dotyczącą historii Rzeczpospolitej na przełomie XVI i XVII wieku.

Swoją wiedzę i opinię na ten konkretny temat opieram o publikacje, które pragnę polecić również sz. Czytelnikom, a są to:

  • P. P. Szpaczyński – „Mocarstwowe dążenia Zygmunta III w latach 1587 – 1618”
  • W. Polak – „O Kreml i Smoleńszczyznę”
  • Henryk Wisner – „Zygmunt III Waza”
  • S. Ochmann-Staniszewska – „Dynastia Wazów w Polsce”
  • Leszek Podhorodecki – „Wazowie w Polsce”

Kolejnym niepoważnym elementem całego komentarza jest brak oparcia o jakiekolwiek źródła historyczne. Z pozoru wydawałoby się błahostka, jednak jeśli ktoś kto kompletnie nie zagłębiał się w historię Polski i wpisze w wyszukiwarkę wyżej wymienioną frazę zostanie z góry wprowadzony w błąd, który dla osób nie znających odpowiednio historii może wydawać się niewidoczny.

Jestem pewny, że przykłady jakie podałem w artykule są jedynie drobną cząstką wszystkich zakłamań, czy manipulacji historycznych, które mają miejsce w świecie już od dawna ogarniętym propagandą, lecz, w przeciwieństwie do przeszłości, tym razem jest ona uskuteczniana na niespotykaną dotąd skalę. Dla przykładu możemy wziąć chociażby zakłamania dotyczące działalności poszczególnych Żołnierzy Wyklętych, które od jakiegoś czasu szeroko pojęta lewica próbuje wygłaszać.

Lewica opluwa pamięć o Wyklętych. "Kult najbardziej rasistowskich ...
Lewicowi działacze obrażają Żołnierzy Wyklętych / wmeritum.pl

Podsumowując aby dojść do oceny pewnych wydarzeń lub postaci historycznych należy:

1. W odpowiedni sposób (pod każdym aspektem) przeanalizować wydarzenia oparte o źródła, najlepiej te wydane w latach współczesnych tj. po 1990 roku.

2. Zrozumieć wygląd epoki w jakiej dana postać lub wydarzenia miały miejsce bytu.

Rafał Bartosiewicz: Jako, że razem z redakcyjnym kolegą – Kajetanem Gossem – powzięliśmy pomysł napisania wspólnego artykułu, tak też postaram się dorównać mu w celnych komentarzach i anegdotach, a przynajmniej je uzupełnić.

Bardzo trafną uwagą redakcyjnego kolegi jest to, aby nie interpretować historii stosując paradygmaty obecnego ładu społecznego, czy politycznego, ale żeby starannie i ostrożnie zgłębiać wiedzę na temat danego okresu historycznego i dopiero po tym fakcie zasiąść do oceny, ciągle mając przy tym na uwadze ówczesną perspektywę historyczną. Zapewne wiele osób się z tym zgodzi, jednak część z nich, posługując się pewnym przykładem, będzie krytykować historyczną postawę chociażby Kościoła katolickiego i jego wiernych, którzy, pomimo rzekomo niezmiennej nauki Kościoła, czynili wiele złego, np. podczas tych wręcz mitycznych krucjat, czy nawet za pomocą Świętej Inkwizycji.

Jak zaczęły się krucjaty? -
Obraz przedstawiający krzyżowców / dzienniknarodowy.pl

Niestety szczególnie w przypadku historii Kościoła osoby chcące rzeczywiście dogłębnie przestudiować ten temat będą musiały się zmagać z różnymi swoimi uprzedzeniami oraz pewnymi wykreowanymi obrazami danych okresów historycznych (wynikających nieraz z patologicznych uproszczeń, jakie wpaja nam popkultura), które tworzą osoby po prostu nieznające się na omawianym temacie. Gorzej, jeśli takie działanie jest zamierzone…

Powodami takiego stanu rzeczy jest m.in. wspomniany brak posługiwania się rzetelnymi źródłami, wręcz chorobliwy syndrom „nie znam się, ale się wypowiem“, a także wspomniana mitologizacja pewnych okresów w historii. Nad tym ostatnim punktem chciałbym się szczególnie pochylić, ponieważ często nie wynika on z przypadku, ale nieraz ze stronniczości badaczy lub publicystów historycznych, czy też z propagandy pewnych ośrodków wpływu, które będąc w opozycji do pewnych idei, są za razem nieprzychylne nawet faktom historycznym (patrz: przykład posłanki Lewicy). W takiej sytuacji ofiara takich procederów (chociażby omawiany Kościół) nie może już po prostu bronić się argumentami, ale musi przebić się ze swoim przekazem do tzw. „mainstreamu“, co wymaga stosowania uproszczeń, a nawet manipulowania faktami przez poszczególne osoby. Ogólnie nie jest to rzecz pozytywna, bo tworzy istną pętlę ciągłej walki, w której standardy debaty schodzą coraz niżej.

Umorzono postępowanie ws. słów Jana T. Grossa o Polakach podczas wojny
Tomasz Gross / www.wprost.pl

Czego ja jestem pewien, a o czym nie pisał mój redakcyjny kolega, jest to, że prawdopodobnie aż do końca świata będzie wojna o jak największy sukces historiografii promowanej przez dane państwa, czy organizacje, które w ten sposób dążą do realizacji swych partykularnych interesów. Niestety trzeba się pogodzić, że w świecie polityki, a nierzadko nawet i w środowisku ludzi na co dzień zajmujących się historia zdarzają i będą się zdarzać tego typu wypaczenia. Mimo to trzeba jednak walczyć o „zwykłą“ prawdę, do czego my jako katolicy, publicyści, czy zwykli, porządni ludzie jesteśmy moralnie zobowiązani.

Pozdrawiamy i z Panem Bogiem!

Kajetan Goss & Rafał Bartosiewicz

Źródło zdjęcia:

studia.pl

Plugin for Social Media by Acurax Wordpress Design Studio