Łódź

Parkomaty kolejną „piętą achillesową” ZDiT

O problemach na trasie W-Z, przedłużających się remontach oraz o fuszerkach na oddanych już odcinkach chyba każdy łodzianin wie. Teraz do kolejnych usterek, które idą na konto ZDiT dochodzą parkomaty.

Prawdopodobnie każdy kierowca był przynajmniej raz zmuszony skorzystać z tych cudów techniki w naszym mieście. Ci, którzy dużo jeżdżą i mają porównanie z innymi miastami lub innymi krajami wiedzą, że nasze parkomaty są bardzo skomplikowane. Wielka skrzynka wyposażona w całą klawiaturę, wyświetlacz (który się wiesza gdy jest zimno, wilgotno itp.), instrukcję oraz inne niepotrzebne rzeczy. Aby kupić bilet trzeba najpierw  zapoznać się z instrukcją i wykonywać wszystkie czynności po kolei, w innym przypadku urządzenie nie wyda nam biletu. Trzeba też znać numer rejestracyjny swojego samochodu i mieć odmierzoną kwotę pieniędzy (ostatnio wyposażono część z nich w możliwość płatności kartą). Procedura kupienia biletu do najłatwiejszych nie należy, szczególnie dla osób starszych, które jeszcze jeżdżą autami, ale nie nadążają za nowinkami technologicznymi. To wszystko jeszcze dałoby się przeżyć gdyby nie wysoka awaryjność tychże parkomatów.

Kiedy parkomat się zepsuje – to fakt ten nie zwalnia nas z obowiązku kupna biletu, a wprost przeciwnie –  pozostaje nam wtedy albo zgłosić usterkę i czekać na naprawę lub znaleźć inny w pobliżu i w nim wykupić bilet. Z tym drugim wariantem trzeba jednak uważać, bo bilety są drukowane na konkretną ulicę. Do tego większość z nas już się przyzwyczaiła.

12 stycznia pani Anna Tuckendorf zaparkowała w centrum miasta i chciała zapłacić za godzinny postój. Niestety, tego dnia z powodu dużych mrozów parkomat, delikatnie mówiąc, nie działał poprawnie. Zamiast pobrać 2 zł za godzinny postój zabrał… 40 zł. Mimo prób zmniejszenia kwoty urządzenie pozostało nieugięte i pani Anna zapłaciła kilkanaście razy więcej niż powinna. Zaraz po zajściu zgłosiła sprawę do ZDiTu, który przeanalizował problem wraz z dostarczonym oryginałem biletu i uznał, że nie ma podstaw do zwrotu pieniędzy, ponieważ wszystko działa poprawnie. Na odchodne urzędnicy ZDiT uczyli panią Annę, jak się obsługuje parkomat, ponieważ według nich urządzenia działają poprawnie, a jedyny problem stanowią nieumiejętnie z nich korzystający łodzianie. Widać urzędnicy ZDiT przejmują retorykę swojego dyrektora Grzegorza Nity, który twierdzi, że inwestycje kierowane przez niego są dobre, tylko łodzianie nie umieją prowadzić samochodów.

Od 1 lutego miasto powróciło do starych stawek za parkowanie, przez co wiele osób jest niezadowolonych. Może jednak wypada się cieszyć z tych 3 zł za godzinę, skoro wybrani muszą płacić aż 40 zł?

Przemysław Kicowski

Social Network Integration by Acurax Social Media Branding Company